32 obserwujących
264 notki
522k odsłony
  1068   0

"Świat jest jedną wielką restauracją"- Woody Allen

pixabay
pixabay

John Montagu czwarty hrabia Sandwich był w XVIII wieku stawiany na równi z Humem i Wolterem. W swoim laboratorium prowadził eksperymenty z nową formułą żywieniową, która miała zrewolucjonizować świat. Miała przynieść postęp i dać ludziom wolność. Początkowo wprowadził między dwa pieczone kawałki szynki kromkę chleba. Potem zmienił szynkę wieprzową na pieczeń z indyka, a potem kurczaka. Z baraniny szybko zrezygnował a wołowina była surowcem nierównym, raz taka raz inna, więc falsyfikowanie uprzednich receptur za każdym razem przynosiło odrębne skutki. Po dwóch latach wrócił do wieprzowiny.

Prawdziwy przełom osiągnął po pięciu latach kiedy pomiędzy mięso włożył kromkę chleba i sałatę. Od tego czasu nie ustawał w próbach, do późna w nocy paliły się w jego pracowni świece. Hrabia  próbował smarować chleb różnymi tłuszczami. Wrócił też do indyka i kurczaka. Potem, trochę przez przypadek, na kromce i sałacie pojawił się krążek surowej cebuli. Od tego czasu ilość wariancji i permutacji możliwych do sprawdzenia ułożeń składników, pochłonęła całkowicie jego czas. Dni zlewały się z nocami a zimy z latem.

Przełom, i to przełom kopernikański, nastąpił po dwudziestu latach badań. John Montagu czwarty hrabia Sandwich włożył odwrotnie niż zazwyczaj mięso pomiędzy dwie kromki chleba. Kiedy zaprezentował wyniki swoich badań na angielskim królewskim dworze okrzyknięto go geniuszem. Odtąd w jego pracowni gościli: Haydn, Kant, Rousseau czy Ben Franklin.

John Montagu czwarty hrabia Sandwich mógł odejść z tego świata w spokoju gdyby nie spotkanie pod koniec życia z Johanem Wolfgangiem von Goethe. Obaj spotkali się przypadkiem w Tarnowskich Górach w karczmie  "U Sedlaczka", gdzie jeden po a drugi przed obejrzeniem pierwszej w kontynentalnej Europie maszyny parowej zasiedli do posiłku. Goethe znał dobrze dokonania Sandwicha,  po jedenastej kwaterce wspólnie wypitego wina, zapytał: A co wielmożny hrabia na to gdyby zamiast chleba użyć bułki? A zamiast pieczystego mielone?". "Chyba pan oszalał drogi Wolfgandzie" odrzekł John Montagu czwarty hrabia Sandwich. "Rozumiem te swawole genialnego umysłu największego na świecie poety, ale wybaczy pan, my - pionierzy postępu - musimy kierować się tylko naukowymi względami". Zapadła cisza, dwunastej kwaterki już nikt nie zamówił. 

Kiedy hrabia wrócił do rodzinnego Dover  do śmierci nie odzyskał już spokoju ducha.

image


Na Śląsku była sznita i klapsznita. Ta pierwsza na śniadanie i kolację, ta druga do szkoły i roboty. Dopiero po latach dowiedziałem się od swoich kolegów Poloków, że moich klapsznit po zapachu i wyglądzie wszyscy mi zazdrościli. Moja matka smarowała chleb smalcem ze szpyrkami, przekrajała wzdłuż karminadla na dwie części, dodawała plastry kiszonego ogórka i wzorem hrabiego liść zielonej sałaty.

Nie byłoby historii kanapek bez Krakusa pana Trześniewskiego. Kiedy w połowie lat dziewięćdziesiątych pracowałem u naszych kontrahentów w Wiedniu nad przygotowaniem umowy, gospodarz zapytał po kilku godzinach pracy czy idziemy na obiad czy zamawiamy kanapki? Był piątek i chcieliśmy wrócić na weekend do Polski więc wybraliśmy kanapki. Po pół godzinie odłożyliśmy papiery i na stół podano kilka prostokątnych tacy z kanapkami Trześniewskiego. Poukładane w rzędach prostokątne kawałki chleba z obciętą skórką z pastami: jajeczną, śledziową, tuńczykową, łososiową i innymi. Każda pasta z majonezem lub masłem i szczypiorkiem w różnych proporcjach. Brało się to na dwa razy do ust. Mój ojciec robił podobne, z ikrą, mleczem śledzia, żółtkiem ugotowanym na twardo, majonezem lub masłem i szczypiorkiem. Na to plasterek ugotowanego na twardo jajka. Tylko do głowy mu nie przyszło by odkroić skórkę chrupiącego razowego chleba.

Franciszek Trześniewski, krakowski kucharz i koneser, otworzył przed pierwszą wojną światową bar z "niewymownie dobrymi kanapkami" w Wiedniu. Jego nazwisko - jak się wydawało niewymowne - jest dziś synonimem najlepszych kanapek w Wiedniu. Daliśmy im pomysł na kawę i kawiarnie, a potem jeszcze na kanapki. Zrewanżowali się pomysłem na schabowego.

image


Pasta Śledziowa:

20 deko wymoczonego filetu śledzia solonego i dwa ugotowane żółtka przepuścić przez maszynkę, dołożyć 10 deko masła, odrobinę posiekanego zielonego szczypiorku, starannie wymieszać i schłodzić.


Pasta z wędzonej ryby:

20 deko wędzonej ryby wraz z dwoma ugotowanymi żółtkami i połówką cebuli przepuścić przez maszynkę, dodać łyżkę musztardy, 10 deko masła. Przyprawić, rozmieszać i schłodzić.


Pasta z bryndzy z sardynkami lub szprotkami:

20 deko bryndzy utrzeć z sardynką lub szprotką z małej konserwy, dodać olej z puszki do wymaganej konsystencji i posiekany szczypiorek. 

Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości