42 obserwujących
336 notek
675k odsłon
  8969   9

Co zrobić z ruskim człowiekiem?

Jestem na krótkim urlopie gdzie 90% towarzystwa to Rosjanie. Po mojej ostatniej rozmowie z Rosjanką w hotelu w Brześciu nie mam już ochoty na żadne pogawędki. Tylko się przypatruję. Przypominają mi się fragmenty "Dzienników" Gombrowicza, kiedy ten zwabiony amerykańskimi pieniędzmi z fundacji Forda wydostał się w końcu z Argentyny i wylądował - jako uznany pisarz - na rocznym stypendium w Berlinie. Spotykał się w kawiarniach z niemieckimi intelektualistami i widział w ich postawie "wzorowych" Europejczyków ale nie przestawał przypatrywać się ich rękom. Czy aby na pewno 18 lat po zakończeniu najbrutalniejszej w dziejach świata wojny ci barbarzyńcy przeistoczyli się w gołąbki pokoju?

Ja z moimi Ruskimi jestem na innym etapie. To tak jakby Gombrowicz wyjechał na stypendium powiedzmy w 1940 roku gdzieś do Zurichu i przebywał tam z Niemcami. Musimy przeżyć to samo co wcześniejsze pokolenia by to jakoś porównać? 

Filozoficzne podwaliny pod ideologię nazistowską dał między innymi Nietzsche. W swej bezwzględnej krytyce "moralności chrześcijaństwa" napisał: "Jesteśmy mężczyznami, dlatego chcemy ziemskiego królestwa". Mam przed sobą omówienie tej krytyki chrześcijaństwa słowami Josepha Ratzingera: "Wizja Kazania na Górze ukazana jest jako religia resentymentów, jako zazdrość tchórzy i nieudaczników, którzy nie dorośli do zadań stawianych przez życie i mszczą się, błogosławiąc własną porażkę i lżąc mocnych, odnoszących sukcesy i szczęśliwych." Patrząc na moich Ruskich jestem przekonany, że większość z nich by się pod tym podpisała. Ratzinger omawiając dalej Kazanie na Górze Jezusa pisze tak: "Tak więc Kazanie na Górze stawia problem fundamentalnej opcji chrześcijańskiej i - mimo iż sławienie ludzi łagodnych, miłosiernych, wprowadzających pokój i czystych porusza nas - to jako dzieci tej epoki odczuwamy wewnętrzny sprzeciw wobec tej opcji"

"Jako dzieci tej epoki" - czy to nie znamienne? Po wszystkich kataklizmach XX wieku nic do nas nie dotarło? Jeśli już to slogany jak słynna wojna o pokój, albo cywilizacja miłości, albo nie daj boże mocarstwo moralne za naszą zachodnią granicą? Wszystkie te slogany oznaczają coś całkiem przeciwnego. Diabeł się przebrał w ornat i na mszę dzwoni? Tak, nie było jeszcze Orwella, a Sienkiewicz włożył w usta Zagłoby te znamienne słowa.

Wracam do rzeczywistości. Mamy mniej więcej odpowiednik 1940 roku, ale w znacznie łagodniejszym dla nas i Ukraińców wydaniu. Amerykanie nie zdradzili nas jak Francja i Anglia kiedyś. Jeśli już poszukiwać zdrajców to w nowej konstelacji okazali się nimi Niemcy i Francuzi. Zdrada jest w tym momencie zbyt mocnym określeniem, dopiero historia nada tym zachowaniom odpowiednią nazwę. Faktem jest, że ich interesy i ich wizja przyszłości Europy zostały mocno nadwątlone, a czy z tego narodzi się refleksja i zmiana politycznego kierunku? Chciałbym, ale wątpię, bo jak mawiał Churchill, interesy są wieczne a przyjaciele i wrodzy niekoniecznie.

Więc co począć z Ruskimi? Nie zostaje nic innego jak  ponownie do walki z: "Jesteśmy mężczyznami, dlatego chcemy ziemskiego królestwa" powołać innych mężczyzn, którzy mają inną wizję tego królestwa. Jak w nalotach bombowych Amerykanie i Anglicy niszczyli całe niemieckie miasta, a potem nie zawahali się przed bombami na Hiroszimę i Nagasaki tak dziś potrzebujemy zdecydowanych mężczyzn, którzy jako dzieci tej epoki zatrzymają ruską barbarię. To okrutne, ale jedynie skuteczne. Albo my, albo oni.

Wiem, że to wbrew byłemu papieżowi, wbrew obecnemu. To po prostu wbrew temu co mówił Jezus w Kazaniu na Górze. Potrzebni są mężczyźni, którzy wezmą te grzechy na swoją klatę. Czasami tak trzeba, potem przyjdzie mocować się z własnym sumieniem.

Lubię to! Skomentuj120 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka