Mieszkańcy Europy w XX wieku sporo wycierpieli. Mieliśmy dwie wojny światowe, nazizm, komunizm, konflikt bałkański, a teraz coś co z pozoru miało być nam pomocne okazuje się grabarzem Europy. Mowa oczywiście o Unii Europejskiej.
Nie było jeszcze w historii świata tak zbiurokratyzowanego tworu, którego wpływ na gospodarkę jest tak destrukcyjny, że nie da się wyprowadzić Europy z kryzysu bez dezintegracji i pozbawienia kompetencyjności organów Unii. Trzeba doprawdy nie mieć za grosz wyobraźni, żeby ustanawiać pakiety klimatyczne i dusić i tak ledwie zipiącą gospodarkę, w momencie kiedy krajom członkowskim zaczyna brakować pieniędzy na realizowanie bieżących świadczeń wobec ludności.
Samo zaś cięcie wydatków nic nie da w momencie kiedy wzrost gospodarczy całej wspólnoty będzie równy zeru. Wyjaśnijmy może co to znaczy "zrównoważony wzrost gospodarczy" w pojęciu UE. To jest właśnie taki "wzrost", który równa do zera. Jeśli usłyszycie, że ktoś wam mówi o "zrównoważonym wzroście gospodarczym" to albo nie wie o czym mówi, tylko powtarza za europejskimi technokratami, albo cynicznie manipuluje albo zwyczajnie jest idiotą i wierzy że coś takiego ma stanowić o przyszłość Europy. Bo innej możliwości nie widzę.
Jak patrzę na to co się dzieje w Europie wcale mnie to nie dziwi. Pierwsi socjaliści, którzy spisali tę doktrynę za cel gospodarki postawili sobie dążenie do równości ekonomicznej. W społeczeństwie idealnym, czyli ich zdaniem komunistycznym, każdy miał mieć po równo. I to jest oczywista utopia ale niektóre reżimy próbowały osiągnąć taki stan za wszelką cenę np dyktatura Pol Pota w czasie której zniesiono pieniądz. Był to eksperyment nieudany, a rządy Czerwonych Khmerów kosztowały życie ok 1/4 populacji Kambodży.
Unia Europejska realizuje socjalizm na innej płaszczyźnie bo i dążenie jest nieco inne. Choć to zabawne wszak UE z założenia nie miała być socjalistyczna. Co się stało? Otóż powiedzmy sobie jasno. Wszędzie tam, gdzie na początku wprowadza się "trochę socjalizmu" po jakimś czasie pojawia się kryzys. Żeby z nim walczyć politycy sięgają do tzw głębokich kieszeni, no bo gdzie w końcu mają sięgać? Nie wierzą w wolny rynek, kapitalizm jest dobry o ile zapewnia duże wpływy do budżetu, a jak koniunktura jest gorsza to się "nie sprawdza" i trzeba jakoś działać. Innymi słowy eurokraci działają nie w imię idei socjalistycznej ale po to żeby ratować budżety. Ale efekt jest ten sam.
Efekt jest dokładnie ten sam, zwróćcie na to uwagę, wszystkim po równo. Chce się za wszelką cenę wyciągnąć pieniądze od tych którzy je maja, żeby realizować potrzeby tych, którzy nie posiadają źródła dochodu. Czyli do czasu kiedy pieniędzy jest na tyle, że może istnieć klasa zamożna i średnia to się ich nie tępi. Ale jak pieniędzy zaczyna brakować to się wyrównuje w dół (zamożni przetrwają, część z nich sobie coś wylobbuje u polityków, najbardziej po tyłku dostanie właśnie klasa średnia). To jest już czysty niczym nie skażony marksizm. I to jest ta wymarzona przez "liberałów" z Platformy Unia.
924
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (18)