Ze szczerego serca współczujemy Panu i łączymy się w bólu.
Zdajemy sobie sprawę , albo i nie (gdyż ułomna jest ludzka wyobraźnia wobec krzywd jakie świat nam gotuje), jakich traum musiał Pan doświadczyć w dzieciństwie, aby cały świat traktować z takim jadem i tak podejrzliwie.
I chciałbym móc to powiedzieć z pełnym przekonaniem, z tym właśnie przeświadczeniem, że nie zawinił Pan w niczym.
Jest jednak inaczej.
Najlepszym dowodem jest Pańskie milczenie w ostatnim czasie. To oznacza tylko jedno : jad i zgorzknienie jest nabyte, koniunkturalne. Inaczej widziałbym Pana z katarynką i cukrową watą na Wawelu a było cicho. Przeczytałbym nie tylko podejrzenia ale i inwektywy już 11 kwietnia a nie dopiero dzisiaj. Przecież jest Pan inteligentnym człowiekiem i podobny paszkwil może Pan napisać na zawołanie, ad hoc. Nie trzeba do tego działań przeciwnika - samo niedziałanie wystarczy. Nie trzeba historii - Pan ją przecież dopisze. Zatem pytam gdzie Pan był ze swoją trucizną i odrzuceniem po 10 kwietnia ? Jako, że najlepszą obroną jest atak najlepiej napisać o kimś "kameleon" pamiętając, że tylko w przedszkolu ktoś śmiał na powiedzenie w stylu "jestes taki i owaki" odpowiedzieć mało odkrywczo "to ty jesteś taki i owaki". Ale mimo, że to nie przedszkole śmiem powiedzieć : Pan jest kameleon.
Biorąc pod uwagę, że nie jest Pan jedynym przedstawicielem formacji reprezentującej politykę miłości, który zachowuje się podobnie, śmiem twierdzić, że może to być zaraźliwe. Tym samym proponuję zrzucić winę ot choćby na Pana Niesiołowskiego, może Bartoszewskiego, a samemu zostać rozgrzeszonym. Możemy o to prosić w następnym Pańskim wpisie ? My naprawdę wolelibyśmy widzieć w Panu ofiarę niż to co widzimy obecnie...
z wyrazami szacunku,
Allchemik


Komentarze
Pokaż komentarze (5)