Jestem zaskoczony. Wszystko wskazywało na to, że człowiekiem roku zostanie przodownik pracy (300% normy - Marszałek, p.o. Prezydenta, kandydat na Prezydenta) Bronisław K. Chyba jednak nie uczyni on rzeczy najważniejszej - nie zwieńczy swojej harówki prezydenturą. Czyli trzeba było dokonać uderzenia uprzedzającego i desygnować do nagrody kogoś, komu najbardziej się przyda, odwracając uwagę od jakichś faux pas jakie delikwent popełnił. Tu obstawiałbym Wajdę ale po ostatnich "wystąpieniach" to musiał być Bartoszewski. Jakaś równowaga w przyrodzie musi być więc trzeba było aż "człowieka roku" by przykurzyć trochę te "pedofilie" i "nekrofilie".
Tyle, że po 10 kwietnia będzie to trudne o ile nie niemożliwe.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)