Czy Prezydent kiwnie palcem w kierunku wyjaśnienia tego co stało się pod Smoleńskiem ? Bo to co dzisiaj się pisze to już czystej wody "Mistrz i Małgorzata". Jeśli nie ma w papierach to nie istnieje. A jeśli jest w papierach to nawet jeśli nie miało miejsca, nie istnieje, nie wydarzyło się oto staje przed nami jako realne i pełnoprawnie istniejące.
"Żadne dokumenty na to nie wskazują - tak Edmund Klich, polski przedstawiciel przy Międzypaństwowej Komisji Lotniczej (MAK), komentuje słowa członka załogi polskiego Jaka-40, który miał słyszeć, jak kontroler pozwala Tu-154 zejść na 50 metrów." (źródło)
Czyli ten człowiek tego nie mówi ? Nie słychać go ? Jego głos nie dociera do tworzących dokumenty ? A jeśli tak to dlaczego ?
DO DIASKA - TO DOKUMENTY TWORZY SIĘ NA PODSTAWIE SŁÓW a nie mówi się na podstawie istniejących (znikąd?) dokumentów. No chyba, że w Rosji, bo i nie da się ukryć, że smaczku sprawie dodaje, iż sprawę prowadzą Ci, którzy byli podmiotem powieści Bułhakowa.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)