Strasznie przejąłem się stanem psychicznym naszego czcigodnego senatora J F Libickiego. Od kilku dni jego wszystkie myśli nieustannie zaprząta kwestia dostępności "Raportu Macierewicza" i odpłatności za tę publikację. Zastanawiające jest to, że zaprząta uwagę senatora "stek bzdur" co wskazuje na skrajne rozchwianie emocjonalne.
Niniejszym zachęcam do deklarowania dobrowolnych datków aby Panu JFL sprezentować RM i aby mógł zająć się wreszcie realnymi problemami. Jeśli nie znajdę chętnych do ratowania wielkiej nadzieji polskiego parlamentaryzmu skromnym datkiem, w desperacji również spróbuję napisać do Pani Kopacz. W ostatecznej ostateczności kupię tę publikację za swoje zaskórniaki, by nie doszło do jakiejś tragedii.
Numer konta podam zainteresowanym na priv. W zamian oferuję zamieszczenie nicka na liście darczyńców wykaligrafowanej na wewnętrznej stronie okładki oraz w poście podsumowującym akcję


Komentarze
Pokaż komentarze (1)