Myślałem, że krótką notką-pomnikiem pt.: "Miecugow Chrystusem Lemingów" temat redaktora Grzegorza pozostanie przeze mnie nietknięty. W jakimż byłem błędzie... Oto dzisiaj czytam, że :
"Grzegorz Miecugow, szef wydawców TVN 24, w Radiu Tok FM ostro skrytykował media za publikowanie wywiadów z Oskarem W., który zaatakował go podczas festiwalu Przystanek Woodstock. Jego słowa wywołały dyskusję wśród dziennikarzy." ŹRÓDŁO
i w głowie mi się nie mieści, że człowiek, który prowadził pierwszą polską edycję programu Big Brother, człowiek który swoim autorytetem i obecnością wypromował osoby posłów Dzięcioła i Florka dzisiaj może wypowiadać takie słowa :
"Główny cel tego człowieka został spełniony, dopiero gdy jakaś gazeta zrobiła z nim wywiad, z jego pełnym nazwiskiem i zdjęciem. Po tym wywiadzie pomyślałem, że te wszystkie gorzkie słowa o spsieniu mediów, prasy, mają podstawę. Bo dano temu człowiekowi to, o co mu chodziło"
Gdzie Pan był Panie Miecugow ze swoją głową 4 marca 2001 roku ? Czy pokazywanie kopulacji live to nie krok dalej niż spsienie, o którym Pan trąbi, a które swoim nazwiskiem Pan firmował ?
Chichotem historii byłoby gdyby Oskar W. został w następnej kadencji sejmu posłem.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)