Jeszcze nie tak dawno temu w ogóle ukręcono by sprawie łeb. Albo wystarczyło by jedno tupnięcie Michnika, albo gest Bartoszewskiego, sugestia Wajdy, skinienie Szymborskiej, prychnięcie Geremka, cokolwiek, żeby wszyscy liczący się inteligenci poczuli zażenowanie i wstyd, że człowiek, którego podobiznę nosi w klapie Matka Boska, który sam rozwalił komunizm, który był gotów komisariaty wysadzac a czołgom lufy urywac przy samej du... przepraszam - wieżyczce, może byc stawiany na równi ze śmiertelnikami. Że ma on jakąś historię inną niż oficjalna hagiografia GW.
A tu proszę, parafrazując kolegów z salonu, cała sfora staruszków ujada i nic. IPN się nie rozpada, nie widac strzępów koszul rejtanów, grom z jasnego nieba nie uderzył. Nastaje nowa rzeczywistośc, w której byc może wolnośc słowa i myśli będzie czymś więcej niż frazesem GW dla określenia tego co można każdemu pod warunkiem, że jest Żydem albo homoseksualistą. Czas w którym do głosu dojdą prawdziwe autorytety a skończy się era "świecznikowania" samozwańczych elit. Monopol na prawdę zostanie złamany.
Smutne jest tylko to, ze dziś jak na dłoni widac, że od wszystkich zasług Lecha Wałęsy tylko jedna rzecz jest większa - jego ego...
p.s. konstelacja "co złego to nie my" wystąpiła w składzie: Władysław Bartoszewski, Zbigniew Bujak, Jerzy Buzek, Andrzej Celiński, Marek Edelman, Bronisław Geremek, Stefan Jurczak, Krzysztof Kozłowski, Jan Kułakowski, Helena Łuczywo, Tadeusz Mazowiecki, Adam Michnik, Karol Modzelewski, Janusz Onyszkiewicz, Józef Pinior, Jan Rulewski, Henryk Samsonowicz, Grażyna Staniszewska, Wisława Szymborska, Barbara Skarga, Andrzej Wajda, Henryk Wujec, Krystyna Zachwatowicz, Bogdan Lis i Władysław Frasyniuk


Komentarze
Pokaż komentarze (4)