To jest dokładnie antymichnikowszczyzna – to co uprawiamy we własnych umysłach. Rysujemy okręt, sadzamy pasażerów a później spuszczamy na to deszcz gówna i puszczamy na ocean rzygowin. Oto nasi bohaterowie „1989” odmitologizowani. Może byłoby to jakąś niesprawiedliwością nie dającą się pogodzić z naszym sumieniem ale oni sobie na ten los na morzu syfu sumiennie zapracowali. Dzień po dniu, zaprzeczenie po zaprzeczeniu, wydanie Wyborczej za wydaniem... I tak dziś jeśli byłoby to możliwe, z tej naszej wyobraźni wydobylibyśmy najchętniej ten okręt , zaludnili rzeczywistymi pasażerami i wysłali w siną dal. I do tego nawołujemy, nawołuję – wytrzeć, zapomnieć. Formacje, grupy, sitwy, ludzi. Układy.
Skąd ta refleksja ? Z bardzo prostej przyczyny. Dzisiaj odesłanie w niebyt pogrobowców 1989 wydaje się być bliższe niż kiedykolwiek. I jeśli dziś ktoś odważa się na nazywanie czarnego białym to albo wpuścili go w kanał albo nie ma za grosz instynktu samozachowawczego. Zastanawiam się jaki los czeka tych, którzy podpisali taki list udzielający wsparcia Wałęsie. Michnik zwalnia Maleszkę, TVN emituje „Trzech kumpli”... Naprawdę wszystko zapowiada, że zbliża się deszcz gówna i zleci ono wprost na tych, którzy nie rozumieją tekstu pisanego czarno na białym, a tylko jak katarynki nakręcone przez niewidzialnego kataryniarza, idą w zaparte powtarzając mantrę o tym czy o tamtym.
Po czym poznać kiedy ten deszcz spadnie ? Ja obstawiam dzień po tym jak Żakowski powie coś pochlebnego o PiS z pokładu, jak to ktoś nazwał, Gwiazdy Śmierci, od samego Lorda M. I to chyba jedyny powód, dla którego warto słuchać T(r)O(c)K(i) FM.


Komentarze
Pokaż komentarze