4 obserwujących
13 notek
7602 odsłony
  991   2

SMOLEŃSK 2010 - Katalog fake newsów (cz. 2)

Już pierwsza część tego katalogu pokazała, jak bardzo siewcy „fałszów smoleńskich” są do nich przywiązani i jak trudno im się z nimi rozstać, mimo dowodów, że zostały wyssane z palca. Dlatego mój katalog dedykuję ludziom rozumnym, a nie tym, którzy obowiązki resortu Obrony Narodowej mylą z obowiązkami Kancelarii Prezydenta lub tym, którzy warszawską Prokuraturę Okręgową mylą z Prokuraturą Wojskową. A dyskusję z tymi drugimi uważam za bezcelową.
A więc siewcy fałszu – do ataku!

12. „Załoga polskiego Jaka-40 powinna zostać ukarana za lądowanie w niedozwolonych warunkach”
Prokuratura Wojskowa na wniosek Dowództwa 36. Pułku dwukrotnie wszczynała w tej sprawie śledztwo i jeszcze przed rokiem 2015 (piętnastym!) dwukrotnie je umorzyła, nie stwierdzając „znamion czynu zabronionego”.
Pilot Jaka-40 na siedem minut przed lądowaniem otrzymał od kontrolera komunikat: „widzialność 1500”, a gdy już był na prostej podejścia – zgodę na jego kontynuowanie. Potem kontroler doprowadził go aż do „1 (kilometr) – na kursie i ścieżce”.
Później Jak-40 zniknął z ekranu radaru, a powodem było złe usytuowanie radaru (zasłaniały go drzewa). Kiedy Jak był ok. 300 metrów od progu pasa i pilot już widział pas, w tym światła APM-ów – kontroler wydał komunikat: „Odejście na drugi krąg!”. Jednak pilot był już skupiony na przyziemieniu i twierdzi, że tego komunikatu nie usłyszał, a Prokuratura nie znalazła dowodu, że słyszał.
Zaś w związku z podejściem Tu-154 do pilota Jaka-40 wrócę jeszcze w kolejnej notce – proszę o cierpliwość.

13. „Przy tej prognozie pogody samolot Tu-154 nie miał nawet prawa wystartować z Warszawy”
Przed startem Dyżurny Meteorolog Lotniska Okęcie przekazał Pilotom prognozę pogody dla Smoleńska: „bezchmurnie, widzialność 4000m przy zamgleniu, wiatr z kierunku płd.-wsch. ok. 5 kt (2.5m/sek.)”.
Wprawdzie tutaj komisja Millera i trolle popisują się swoją umiejętnością oceny po fakcie, która z paru prognoz była trafniejsza i powinna być przekazana Pilotom, ale wtedy tego nie wiedział nikt, nawet gdy samolot już nadlatywał nad lotnisko. Bo spora część dialogów na wieży ujawnia zaskoczenie tą mgłą. Krasnokutski: „Nikt nie przewidywał mgły i rano wszystko było dobrze”, „Ale (…) skąd mgła o godzinie 10-tej?”, „Widzialność była powyżej dziesięciu, już pozwolenia wydaliśmy, w prognozie niczego nie ma”.
Pod inną moją notką ktoś mnie zaczepił, że jestem „wyznawcą sztucznej mgły”. Nie, nie jestem wyznawcą sztucznej mgły, ale prawdziwego dymu. Nawet komisja Millera zauważyła, że mgła mogła być przemieszana z dymem od licznych wypaleń łąk i nieużytków, jakie wtedy około Smoleńska sfotografowały satelity. A por. A. Wosztyl z Jaka-40 jeszcze tego samego dnia zeznał, że mgła przechodziła falami (płatami).

14. „Kłótnia na lotnisku”
W podanej w raporcie Millera relacji sprzed wylotu na rzekomą „kłótnię na lotnisku” nie ma ani czasu ani miejsca, a Prokuratura Wojskowa wprost jej zaprzeczyła. A w zapisie z monitoringu osoby „kłócące się” jedynie sobie salutują i wymieniają uściski rąk.

15. „Prezydent L. Kaczyński spóźnił się o godzinę (wg innych twierdzeń – nawet dwie godziny)”
Prezydent L. Kaczyński zajął miejsce w samolocie osiem minut po planowanym czasie startu, a samolot wystartował z opóźnieniem 27 minut. Natomiast mgła w Smoleńsku zapadła na 50 minut przed planowym, a na godzinę i kwadrans przed rzeczywistym czasem lądowania.
Gdyby samolot wystartował jeszcze pół godziny później, czyli gdyby Prezydent rzeczywiście spóźnił się o godzinę, to samolot przyleciałby do Smoleńska, gdy mgła już ustępowała.

16. „Meldunek Generała był naruszeniem procedur i jest dowodem na zmuszenie Pilotów do wylotu”
Jak ocenił raport Millera: „Meldunek, choć niezgodny z tradycją, miał charakter symboliczny i tylko w takim sensie należy dopatrywać się związku z analizowanym lotem”.

17. „0,6 promila”
Mimo wniosków ze strony polskiej MAK nie przedstawił dokumentacji ze swego rzekomego badania. A w roku 2014 biegli Prokuratury Wojskowej wykluczyli obecność alkoholu w tkankach pobranych od Generała, jak też od 20-tu innych funkcyjnych osób na pokładzie Tu-154.
Tu trolle często podnoszą krzyk: „po tylu latach?!”. Tak, po tylu latach. Bo co innego jest alkohol we krwi, a co innego alkohol uwięziony w martwych komórkach ciała.

18. „Do kabiny Pilotów urządzano sobie wycieczki”
Nie ma dowodu, aby do kabiny wchodził ktokolwiek poza Dyrektorem Protokółu Dyplomatycznego, którego do dopilnowania przebiegu wizyty wydelegowało MSZ. Wszystkie inne zarejestrowane słowa nie wchodzą w dialog z załogą, ani załoga nie reaguje na nie jakąkolwiek czynnością. Za to konteksty tych obcych fraz wyraźnie wskazują, że dobiegały z korytarzyka za kabiną, a nawet z saloniku zajmowanego przez Prezydenta. I kilkoma takimi bardzo nośnymi dla trolli frazami osobno zajmę się w kolejnej notce.

19. „Kabinę pilotów i salonik Prezydenta dzieliła zbyt duża odległość, czego dowiódł członek komisji Millera, na filmiku YouTube >W. Jedynak prezentuje kabinę samolotu Tu-154M<”
Na tym filmie (proponuję go obejrzeć, to niecała minuta) p. W. Jedynak odległość wynoszącą trzy metry i kilka centymetrów nieprawdziwie określił jako wynoszącą „sześć metrów”, a sfilmował ją specjalnie wydłużającym obiektywem kamery.
Dlaczego W. Jedynak dopuścił się tak jawnego fałszerstwa? Ja tylko powiem, że ów filmik został opublikowany w listopadzie 2015 roku (czyli w gorącym czasie wymiany władzy), a wnioski pozostawię czytelnikom.

20. „Ale przecież biegli IES wyróżnili w kabinie głosy aż 17-tu osób”
Głosy wyróżnione przez IES należały do czterech członków załogi kabinowej, do Stewardessy i do Dyrektora Protokółu Dyplomatycznego. Ponadto biegli IES wyróżnili głosy osób komunikujących się przez radio: trzech kontrolerów z Mińska, jednego z Moskwy, czterech ze smoleńskiej wieży i trzech członków załogi Jaka-40. Razem głosy siedemnastu osób.
Tu warto zdać sobie sprawę, jaka była słyszalność w kabinie pilotów. Otóż załoga porozumiewała się przez interkom, czyli miała własne mikrofony, wyostrzone na odbiór dźwięków bliskich i słuchawki na uszach. Na tych słuchawkach słyszała też dość głośne komunikaty radiowe, a te komunikaty radiowe nie były włączone na głośniki, czyli nie słyszał ich nikt poza załogą.
Natomiast wszelkie dźwięki w kabinie, tzn. szum silników, rozmowy załogi i głosy obce odbierały trzy inne mikrofony, zdolne do odbioru dźwięków dalszych.
Stąd dwa ważne wnioski; nie wszystko, o czym załoga mówiła między sobą, wychwyciły mikrofony rejestrujące. I na odwrót; większość fraz obcych była tak słabo słyszalna, że nie mogły się przedrzeć przez obudowy słuchawek i dotrzeć do uszu Pilotów.
I jeszcze ważna rzecz; cztery dotąd sporządzone stenogramy nieraz w tych samych miejscach diametralnie się różnią. A niekiedy w stenogramach brakuje nawet tych wypowiedzi, które sami możemy wyraźnie usłyszeć na odtwarzaniach dostępnych w internecie.
Wyjaśnienie tego jest proste; niezależnie od jakości cyfrowych kopii – to wszystkie pochodzą z odtworzenia oryginału na prymitywnym rejestratorze, który nie miał nawet rolki napędowej. Bardzo częste było zjawisko tzw. „dropout-u”, czyli odskakiwania taśmy od głowicy. I frazy, które na jednym przegraniu są słyszalne, na innym odskoczyły.
Więc jeszcze jeden wniosek – należy uwzględniać wszystkie stenogramy, składając je ze sobą. A także odsłuchiwać przegrań dostępnych w internecie.

21. „Został naruszony przepis o >sterylnym kokpicie<”
Takiego przepisu, ani nawet nakazu zamykania drzwi kabiny, wtedy nie było (co nie znaczy, że jego wprowadzenie nie byłoby zasadne). Raport Millera powołał jedynie „praktyczną zasadę” nieprowadzenia rozmów załogi z osobami postronnymi poniżej poziomu FL100.
Tymczasem rozmowa Pilotów z Dyrektorem Protokółu Dyplomatycznego odbyła się powyżej poziomu FL100 (powyżej 3048 metrów), więc nie naruszała nawet tej „praktycznej zasady”.
Tu przypominam, że Dyrektor nie należał do otoczenia Prezydenta, ani mu nie podlegał. Był wydelegowany przez MSZ (min. R. Sikorskiego) do dopilnowania spraw organizacyjnych.
Potem jeszcze Dyrektor, który prawdopodobnie stał „w rozkroku” w korytarzyku między salonikiem Prezydenta a kabiną Pilotów i w ten sposób śledził rozwój sytuacji w obu tych miejscach, z własnej inicjatywy rzucił Pilotom krótką informację: Na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej robimy”. Podkreślam to „Na razie ...”, bo media rozpowszechniły wersję bardziej wymowną, lecz niestety fałszywą: „Prezydent jeszcze nie podjął decyzji …”.
Piloci tego nie skomentowali, bo tę decyzję zamówili dopiero na czas po próbnym podejściu, więc teraz jej jeszcze nie potrzebowali.
Natomiast praktyka kontaktowania się przewożonych ViP-ów z pilotami była wtedy tak powszechna, że przywiązywanie jej tylko do tego lotu byłoby obłudą. Sam swego czasu śledziłem, czy „naruszenie sterylnego kokpitu” krytykują również jacyś znani politycy. Nie zauważyłem takiej wypowiedzi (a byłbym wdzięczny za podanie mi namiaru, gdyby ktoś taką gdzieś napotkał), więc podejrzewam, że politycy mają tu sporo do przemilczenia.

Ciąg dalszy nastąpi.

Lubię to! Skomentuj75 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka