Gazeta "taz" nabija sie z Alice Weidel z AfD, ze ta ciagle jeszcze twierdzi, ze jej ojciec urodzil sie w Leobschütz, kiedy przeciez ta miejscowosc nazywa sie Glubczyce.
OK, sa ludzie, którzy nie znaja hstorii wlasnego kraju i napisza, ze ktos urodzony przed wojna w Opolu, urodzil sie w Polsce.
Ale moze byc jeszcze gorzej.
Taka ntp. wioska Twardawa na Slasku Opolskim nazywala sie do roku 1936 Twardawa, od 1936 do 1945 Hartenau, a po 1945 znowu Twardawa. Mieszkaja tam glównie autochtoni, wiec wies ma dwujezyczne tablice z napisem "Twardawa / Twardawa".
I powiedzmy ktos sie tam urodzil w roku 1960 i w roku 1970 zostal wypedzony do Niemiec. Ten ktos bedzie mial po dzien dzisiejszy nastepujace papiery:
1. dowód osobisty z miejscem urodzenia "Hartneau O/S"
2. paszport z miejscem urodzenia "Twardawa".
Wot, ktos ma w papierach miejsce urodzenia, którego podczas urodzin w ogóle nie bylo.
Pani Weidel, studia z wyróznieniem, pierwszorzedny doktorat, praca zawodowa marzenie, zyje z jakas producentka filmowa urodzona na Ceylonie (doktor Hupka pozdrawia z Opavy). Za póltora tygodnia wybory w Saksonii i Turyngii. Bedzie sie dzialo.
Zamiast muzykalistycznosci, przypadkiem znaleziony na jutubce filmik na 10-lecie Salonu24. Prosze wylaczyc uszy i od razu wczytac sie w podpisy.




Komentarze
Pokaż komentarze (26)