Ludzie mnie sie pytaja, jak tam w Niemczech z rozliczaniem zbrodni hitlerowskich.
Przypadkiem w radio slyszalem dzisiaj raport z procesu z Detmold. Wiec moze opisze w paru slowach
Od procesu Demjaniuka sprzed 5 lat, nie trzeba juz przed niemieckim sadem udowadniac konkretnej winy, wystarczy, ze oskarzony byl w obozie i wiedzial, co sie wokol niego dzieje.
W Detmold przed sadem stoi 94-letni Reinhold Hanning. Oskarzony o udzial w zamordowaniu 170 tysiecy wegierskich Zydow. Jeden z tych, ktorzy na rampie w sekunde jednym spojrzeniem i jednym ruchem reki kierowali na prawo - do pracy, lub na lewo - do komory gazowej.
Oskarzony nie stoi przed sadem, a raczej siedzi. W swoim wozku inwalidzkim. Siedzi i nie reaguje na to, co sie wokol niego dzieje. Glowe ma opuszczona, jest mizernego zdrowia.
W dniu dzisiejszym przesluchano troje swiadkow z USA i Kanady. 85-letni swiadkowie opisywali Auschwitz widziane oczami 13-latkow. Oczywista nikt nikogo nie rozpoznaje po tylu latach, wiec zeznania sluza tylko przypomnieniu obecnym na rozprawie, a takoz przez media szerokiej publcznosci, co sie wtedy dzialo w Auschwitz.
Proces trwa, koniec trudno przewidziec, wyrok takze trudno przewidziec. Zapewne jak John Demjaniuk, Reinhold Hanning umrze w szpitalu. A wlasciwa rozprawa odbedzie sie pietro wyzej.
(670) 551 111


Komentarze
Pokaż komentarze (19)