Pawilon chiński nocą(zdjęcie zhongguo)
Pawilon chiński nocą(zdjęcie zhongguo)
zhongguo zhongguo
294
BLOG

OSTATNI SPACER WZDLUZ HUANGPU

zhongguo zhongguo Rozmaitości Obserwuj notkę 0

   Wystawa XXI wieku jutro zamknie swe wrota, ci którzy mieli szansę ją zwiedzić są  zachwyceni, dziennie ponad 600 tys. zwiedząjacych miało ten przywilej. Mi przypadło ją zwiedzać przez dwa dni dwa tygodnie temu; były to chwile emocji, oczekiwań i oczarowań.

   Po siedmiu latach nieobecności, Shang hai przywitał mnie pogodnie i gościnnie. Mieszkam we wschodniej części Pudongu w domu użyczonym mi przez prof. Zhang - mojego nauczyciela od fonetyki. Na wystawę dojeżdzam metrem, linia która przedłużyła swoją trasę aż do lotniska; (całe szczęście, gdyż dojazd jest szybszy i wygodniejszy niż autobusem).

   Tego pamiętnego dnia, a jest to poniedziałek, liczę, że zwiedząjacych będzie mniej niż w sobotę i dotrę do  Pawilonu Chinskiego, do którego kolejka jest prawie  tak długa jak Mur Chiński lub droga na Księżyc.

   Nie mam zaproszenia, nie mam rezerwacji przez Biuro Turystyki i nie mogę być o 6°° rano, aby otrzymać jedno z 60 tys.dziennie wydawanych biletów, mam tylko dzienny bilet wstępu za 160 yuanów, który każdy może sobie kupić bez problemu.

   Wczesnym rankiem wyruszam na podbój Expo 2010, docieram o 7:30, ustawiam się w kolejce i do 9°° cierpliwie czekam aż 50 wejść zostanie otwartych. Organizacja jest wyjątkowo sprawna, cały czekający tłum jest cierpliwy, sukcesywnie kierowany przez policję i służby porządkowe, do wyznaczonych ogrodzeniami  sektorów  przechodzi się z większych do mniejszych, aż w końcu do kulminacyjnych stanowisk, gdzie tak jak na lotnisku jest się poddawanym kontroli osobistej (po nieudanym zamachu przez Ujgurów podczas Olimpiady 2008 władze miasta w obawie przed ponownymi przygotowały sie wspaniale, nawet wchodząc do  metra każdy jest kontrolowany).

   Kolej na mnie, przechodzę, szybko frunę do Pawilonu Chinskiegodo którego już znam drogę po sobotnich zwiadach. I cóż kolejka już stoi olbrzymia...a w niej ci wszyscy co mają zaproszenia,  "bilety elektroniczne" lub zarezerwowane miejsca, a ja nic nie mam tylko mój tupet, wygląd europejski z "długim nosem" i szansę być cudzoziemcem. Stawiam kartę wysoko wkręcając się wśród gości VIP bez żenady idąc za Chińczykiem przechodzę bez problemu, ale cóż to jeszcze nie wszystko, widzę, że to całe oficjalne towarzystwo przechodzi przez drugie wejście podając "bilety elektoniczne" do kontroli, a ja tego biletu przecież nie mam. I w tej chwili po cichu zaczynam panikować, trwa to kilka sekund, podchodząc do kontrolera zaczynam szukać w kieszeniach mojego nieistniejącego biletu i staje sie cud - jestem po drugiej stronie barierki, młody kontroler wita mnie swym uśmiechem! ...Uf! Uf!...

   To chyba sen! Sen tak jak ten największy pawilon o 60m wysokości o trzech poziomach i jak przystało na Chiny w kolorze czerwieni  przynoszącym szczęście! W środku zachwyt kompletny mnie nie odstępuje. Organizacja godna uwagi, do każdej sali zwiedzający wchodzą grupami, sprawnie przechodząc do kolejnych, które z rozsądną koncepcją zostały przygotowane na olbrzymią liczbę osób, jest dla wszystkich dosyc miejsca aby usiąść i obejrzeć film ukazujący kolejne etapy ewolucji Shanghai'u - stolicy "perły wschodu", film z bajeczną i romantyczną puentą, gdzie białe łabędzie wylatują na plafon i ściany przenosząc widza do nastepnej sali...

   Urzeczenie całkowite to defilujące ryciny z obrazami z życia codziennego, cos na wzór rulonów malowanych przez kaligrafów z epoki Qing. (Jednym z nich był również włoski misjonarz -malarz Giuseppe Castiglione (1688-1766) zw." Człowiekiem Zachodnich Mórz",  wspaniale opanował sztukę malarstwa chińskiego, był ulubionym malarzem cesarz Qianlong). Te defilujące obrazy zajmują całą długą ścianę, zachwyt niesamowity, oczy slędzą i rozum wszystko konotuje...Oczarowanie!   To, że Chińczycy nic nie robią po połowie, od dawna wiem, ale to co przygotowali przechodzi moje ludzkie pojęcie.

   Sala z narodowym skarbem jest srogo strzeżona i opancerzona , w jej mrocznych dekoracjach znajduje sie mityczny wóz konny armii pierwszego cesarza Chin - Qin Shi Huang z II w p.n.e. tego który zjednoczyó Chiny. Wszyscy sa ciekawi co dalej? Docieramy do sali bardzo wesołej: makieta domu przedstawia nam codzienne życie w "zwykłym  chińskim bloku mieszkalnym", w następnej sali znajdujemy ewolucje rodzinnego zacisza  począwszy od życia całej rodziny w jednej izbie i koncząc na apartamencie z całkowitymi wygodami. Ten jedyny kontrast, ten rozwój chiński zbyt  szybki mnie boli...Nie takie Chiny lubię...

             Ciekawe tez jest male poletko ryzu czekajace na zniwa , wszak to baza zywnosciowa tego narodu... Obok zatrzymujemy sie ogladajac na ekranach informacje dotyczace rozwoju kazdej prowincji i chce sie zapuscic zagle nad rzeka Huangpu i wyplynac...

    Potem małe elektryczne białe pojaździki ku krzepieniu ochrony środowiska - główej dewizy Expo 2010  zapraszają nas do zwiedzania krainy marzeń...

   Namalowane rysunki przez chińskie dzieci, które są chlubą narodu są wystawnie przedstawione w specjanej galerii i trzeba przyznać, że jest sporo przyszłych wielkich malarzy ..

    Następna sala to jutrzejsza ekologia: bardzo sympatyczny prototyp samochodu elektrycznego, świetna zabawa z wiatrakami  i tyle, tyle atrakcji dla duszy mej...

   Docieram ruchomymi schodami do kulminacyjnego punktu - przepięknej uprawy  w sztucznym deszczu kwiatu lotosu symbolu wiecznego zycia.

                                          I cóz ! Czy to koniec ? Godzinna wizyta była chwilą!

                   To za mało, za mało, za mało!

                                             - jak mawiał nasz polski poeta, który nigdy nie był w Chinach lecz był rewolucjonistą!

   Dobra wiadomość dla zainteresowanych: PAWILON CHINSKI po zakończeniu wystawy nadal będzie można zwiedzać !!!

                      WSZYSTKO CO TRWA JEST WIECZNE!  A moj spacer wzdłuż Huangpu się nie kończy...


zdjęcia: image

Zobacz galerię zdjęć:

polski pawilon ''Polska Was zaprasza''(zdjęcie zhongguo)
polski pawilon ''Polska Was zaprasza''(zdjęcie zhongguo) polski pawilon w środku, wykonany został na wzór łowickiej wycinanki(zdjęcie zhongguo)
zhongguo
O mnie zhongguo

CHINY - to moja pasja i powołanie. KRAJ, w którym jest najwięcej ludzi do polubienia. JĘZYK, HISTORIA, KULTURA, TRADYCJA ... wszystko mnie interesuje. Wśród moich podróży po Chinach losy wiodą mnie tam gdzie jest zawsze coś do odkrycia </&lt NAGRODA ''za systematyczną prezentację kultury chińskiej i budowanie mostów pomiędzy narodem chińskim i polskim'' (2012 rok)"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości