"Z czasem i z odrobiną cierpliwości liść morwy staje się jedwabiem"
To chińskie przysłowie streszcza zachwycającą karierę LI NA, zwanej równiez zdrobniale NA JIE, NA MEI LI, SHENG MU.Ta najwybitniejsza tenisistka Państwa Środka i siódma w klasyfikacji światowej tego pięknego sportu, jeszcze mało rozpowszechnionego w swym rodzinnym kraju zawirowała mną w czwartek.
D. powiedział: "stawiam na nią, w sobotę pokona Schiavone". Liczę, że Twoje słowa są prorocze!
To młode 29-letnie dziewcze rodem z Wuhan, przed turniejem Roland Garros nie dające nawet 1 yuana, ze znajdzie się dzisiaj w finałowym meczu ma wsparcie wszystkich swych kompatriotów i nie tylko. Podbiła również swą dyskrecją i urokiem bardzo wymagającą publiczność paryską.
Mając osiem lat zaczyna grać w tenisa, z satyrą dzisiaj mawia: "gdybym miała mozliwość wyboru będąc dzieckiem co chcę robić, nigdy nie grałabym w tenisa". Jedynaczka, podobnie jak wszyscy jej chińscy rówieśnicy, z dyplomem uniwersyteckim nauki i technologii w kieszeni daje się poznać swej publicznosci, zwyciężając pierwszy raz w 2004 rezultatem 6:3, 6:4 z Martiną Sucha. Po kryzysie w Australii odwołuje swego trenera-męża, mówiąc: "że mąż i trener to zbyt dużo, nie wiadomo jak mam się do niego zwracać".
Od swego czwartkowego wygranego meczu towarzyszy jej dwóch ochroniarzy, ale również jej mąż w roli zwykłego sparring-partner.
Po wygranym meczu z Szarapową, w chińskich mas mediach głośno o LI NA. Nawet "Dziennik Ludowy" reprezentujący KPCH gloryfikuje w swych artykułach LI NA, co prawda nie na pierszej stronie, ale napisał chwaląc wyczyn tenisistki.
Fanka filmów koreańskich nie chce spełznąć na niczym przegapiając swoje historyczne spotkanie ... spotkanie, które dzisiaj wieczorem czasu lokalnego całe Chiny (podobno 400 milionów) z wielką emocją będą śledziły!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)