Bilety na pociąg kupiliśmy będąc jeszcze w Qiqihar, obawiając się, że nie będzie miejscówek w świątecznym tygodniu. Obawy zbyteczne, pociągów do Pekinu odchodzi dziesiątki i bilety mamy!
Wybraliśmy dzienny pociąg, tak abyśmy jeszcze ostatni raz mogli zerknąć na pola, łąki i brzozy. Wyjeżdzamy z Harbinu o 10:09, na miejscu w Pekinie będziemy około 19:15.
W poczekalni
Pociąg jest pospieszny, największa jego prędkość dochodzi do 160 km/godz.. Od Harbinu do Pekinu dzieli nas prawie 1300 km.
Rodzaje pociągów w Chinach, oznaczone są literą + numerem:
· Z – express, tylko dwa przystanki: odjazd – przyjazd
· T – express z kilkoma postojami
· D – pociąg pospieszny
· K – pociąg szybki
· N – pociąg lokalny
Inną ciekawostką są rodzaje biletów sprzedawane w zależności od rodzaju siedzenia, a więc:
· siedzenie ‘’twarde’’, ze skayu, najtańsze bilety
· siedzenie ‘’miękkie’’
· kuszetka ‘’twarda’’ – pomimo nazwy jest stosunkowo wygodna na dobry sen
· kuszetka ‘’miękka’’- prawdziwe łóżko w zamknietej dwuosobowej kabinie. Bilety lepiej wykupić tydzień przed odjazdem.
Przy zakupie biletu koniecznie trzeba okazać dowód tożsamości.
W pociągach panują pewne typowe Chinom obyczaje, zawsze jest gorąca woda na herbatę, z czego jestesmy najbardziej zadowoleni będąc jej nałogowymi konsumentami.

Miłe kelnereczki w firmowych mundurkach rozwożą jedzenie i picie. Chińczycy skubią bez przerwy suche pestki ze słonecznika i z dyni. Ci lepiej wychowani wrzucają je do papierowych worków, a luzacy rzucają na podłogę, a zwinne kelnereczki co jakiś czas przechodzą i sprzątają.
Jazda przebiega w sympatycznej atmosferze, jedni śpiewają, inni grają w karty, a jeszcze inni rozmawiają przez komórkę tak bardzo głośno, że o wszystkim można się dowiedzieć nie nastawiając ucha.

W pociągu odbywaja się również przeróżnego rodzaju sprzedaż. Za wcześniej uiszczoną opłatą można wsiąść do pociągu i dokonywać sprzedaży czasopism, kart do gry, niebrudzących się skarpetek, ręczników suszących szybko mokre włosy, magicznych szczotek do odzieży, długowiecznych sznurowadeł... uf!
"pociągowy sprzedawca"
Niekończąca się długa lista. Jeżdząc pociągami po Chinach, jeszcze nigdy nie spotkaliśmy się z tymi samymi towarami.
Na dworcu w Pekinie czeka na nas zaprzyjaźnione małżeństwo Shu Qing i Duan.
dworzec kolejowy wybudowany w latach 1950
Jak ten czas szybko mija, widzieliśmy się z nimi zaledwie kilka miesięcy temu, a mam wrażenie, że wczoraj się rozstaliśmy. Zawsze jak jesteśmy w Pekinie zatrzymujemy się u nich, mieszkają przy czwartej obwodnicy w południowej części stolicy Chin.
Pekin zmienił się nie do poznania!

Tym razem obok ulicy naszych chińskich przyjaciół powstała nowa linia metra nr 4, więc wielkie ułatwienie i dla nas i dla Shu Qing, która pracuje na drugim końcu miasta. Duan od kwietnia jest na swoim rozliczeniu, kupił wspaniałą brykę na licencji "Bentley Motors", pielęgnuje ją i pucuje. Jest wspaniała, duża, ze skórzaną beżową tapicerką. Obydwoje, jak przystało na Chińczyków są ludźmi bardzo pracowitymi. Shu Qing pracuje w zachodniej Ambasadzie, włada świetnie po angielsku, gdyż jest absolwentką Instytutu Języków Obcych w Pekinie. Posiada licencję przewodnika turystycznego i gdy tylko ma kilka dni wolnego oprowadza turystów. Zna Pekin jak własną kieszeń, wszak wychowała się w tradycyjnych hutongach. Duan zaś przywozi, odwozi na lotnisko swych jednodniowych lub kilkugodzinnych pasażerów... obwozi ich po Pekinie i jego okolicach, nie mówi po angielsku. Uubolewa nad tym, gdyż mógłby mieć więcej klientów. Gdy nie pracuje poświęca się swojej pasji – gotuje. A gotuje wspanale, z czego i my korzystamy.
W dniu naszego przyjazdu do Pekinu ugaszcza nas jak najlepiej swoimi specjałami. Cieszymy się, że znów możemy być razem. Takie chwile są bardzo istotne w życiu człowieka, trzeba z nich czerpać jak najwięcej i póki czas się radować.
Jutro przywitamy się z Pekinem przy słonecznej pogodzie.
zdjęcia: 


Komentarze
Pokaż komentarze (10)