‘’Postanowiłem wtapiać się w środowisko. Niektórzy powiedzą, że znikam w krajobrazie, ja sam powiem, że to środowisko mnie pochłania’’
Dla Liu Bo Lin znikanie jest protestem. Jest to protest milczący i wytrwały ze strony tego młodego artysty rodem z prowincji Shan Dong.Przez swe wielkie mistrzostwo sztuki maskowania stał się znany jako ‘’niewidzialny człowiek’’ lub jako ‘’artysta – kameleon’’.
Po ukończeniu Akademii Sztuk Pięknych, jego pierwszym powołaniem była rzeźba. Stopniowo i prawie przypadkowo zaczął malować... na swym ciele. Na początku lat 2000 w ramach rekonstrukcji chińskiej stolicy przed Igrzyskami Olimpijskimi, władze rozpoczynają burzenie i wysiedlanie mieszkańców Suo Jia cun, gdzie znajdowała się pracownia Liu Bo Lin'a.
Tegoroczne Święta Wielkanocne były okazją mojego wypadu do Brukselii, gdzie w galerii Paris-Beijing mogliśmy zobaczyć kilka dzieł tego artysty, którego mieliście już okazję wcześniej poznać.
Artysta robi własne portrety w tle znanych miejsc, podczas wielu godzin pozując przed murem, przy witrynie sklepowej, wśród posągów i pomników, na tle krajobrazu... mieszając się z przyrodą lub środowiskiem.
Liu Bo Lin pokryty farbą ‘’od stóp do głów’’, wtapia się w ruiny swej zniszczonej pracowni na znak cichego protestu. Zrealizowane dzieła są opanowane do perfekcji, bez zastosowania obróbki cyfrowej, tylko przy pomocy swych asystentów malarz realizuje swe dzieła. Pod koniec procesu ukrywania fotografia zapisuje obraz. Każdy z wykonanych dzieł jest nosicielem konkretnych idei twórcy, ich wykonanie dokonywane jest w miejscach o dużej sile symbolicznej. Są to dzieła efemeryczne, zapisane na kliszy i właśnie takie przedstawiane są w galeriach malarskich.
Polecam odkryć kilka zdjęć z tej wystawy... można się na nią wybrać do Galerii Paris-Beijing w Brukselii do 11 maja 2013.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)