53 obserwujących
395 notek
473k odsłony
1285 odsłon

Gdzie się podziała polska prawica?

Wykop Skomentuj111

Na ratuszu bije druga,
Na tajniaka tajniak mruga,
Na widowni i w sznurowni
I pod dachem i w kotłowni
I pod sceną i w bufecie,
Na galerii i w klozecie,
W kancelarii i w malarni,
W garderobach i w palarni
I w dyżurce u strażaka
Mruga tajniak na tajniaka...

J. Tuwim

image

Komitet Narodowy Polski w Paryżu 1918. Siedzą od lewej: Maurycy Zamoyski, Roman Dmowski, Erazm Piltz, stoją Stanisław Kozicki, Jan Emanuel Rozwadowski, Konstanty Skirmunt, Franciszek Fronczak, Władysław Sobański, Marian Seyda, Józef Wielowieyski.

Pod koniec lat osiemdziesiątych minionego wieku, jaszcze jako uczeń szkoły średniej, z pasją oddawałem się gromadzeniu pism bezdebitowych. Przeznaczałem na to większość pieniędzy zarobionych na różnego rodzaju fuchach. Podczas letnich eskapad, w przerwach pomiędzy wędrówkami i żeglowaniem, namiętnie pochłaniałem treści zdobyczy. Spośród wielu prac jedna dokumentnie zdemolowała mój, wciąż dojrzewający, ogląd sytuacji. Pracą tą była niewielka książeczka zatytułowana „Myśli nowoczesnego Polaka”. W niej to znalazłem następujący passus: Przez porównanie mojego narodu z innymi przekonałem się, wiele z tych kłamstw naszą tylko myśl zatruwa, że niedorzeczności, które gdzie indziej powtarzane są tylko przez stare panny i w ogóle przez jednostki żyjąca poza społeczeństwem, odgrodzone od realnego życia, u nas stanowią podstawę myślenia ludzi poważnych, kierowników opinii i przodowników pracy publicznej, którzy na nich budują sądy dziejowe i nadzieje polityczne. Odczytałem go jako manifest w obronie zdrowego rozsądku i twardego stąpanie po ziemi, które to walory jawią się jako niezbędne dla prawidłowego rozwoju społeczności zwanych narodami. W tym narodu polskiego. Przyznam szczerze, że przez kolejne lata nie odnotowałem (poza incydentalnymi ruchami) w polskiej polityce czynów zgodnych z przytoczonym napomnieniem.

Obecnie panujące w Polsce schematy porządkujące życie polityczne są niczym bajędy wyssane z brudnego palucha. Nie ma na naszej scenie politycznej ugrupowań, które posiadałyby wyraźny rys i programy odpowiadające logicznej oraz zgodnej z praktyką klasyfikacji. Dziś lewicowo-liberalnymi nazywa się formacje, które według historycznych kryteriów wpisywały się onegdaj doskonale w profil komunistyczny. Tzw. centrum stanowią ludzie i programy pozbawione jakiejkolwiek charakterystyki, a prawica to de facto środowiska podtrzymujące niemrawo tradycję obyczajową i jednocześnie buszujące bez opamiętania po bezkresnych polach lewicowej praktyki. Przy tym wszyscy, bez wyjątku, bronią niczym niepodległości własnych przekonań co do umiejscowienia na mapie politycznych orientacji . Czasami można się w tym pogubić. To jednak tylko stosunkowo niewielka dolegliwość. Dużo poważniejszym problemem  - z punktu widzenia polskich obywateli -  jest brak , choćby majaczących na horyzoncie, perspektyw na zmianę i powrót do normalności.

Całkiem  niedawno poświęciłem nieco czasu na analizę procesów gospodarczych sprzed wielkich konfliktów targających naszym kontynentem od roku 1914. Z całym przekonaniem mogę zatem stwierdzić, że takiego liberalnego podejścia do zagadnień gospodarczych (handlu, przemysłu, usług oraz wymiany idei i ludzi) jak w ostatniej ćwierci XIX stulecia i w pierwszej dekadzie XX w. próżno szukać w dziejach globu. Panujące ówcześnie konserwatywne, a nawet zwane przez lewaków „reakcyjnymi” rządy, zrozumiały, że rozwój musi bazować na dwóch fundamentach. Porządku społeczno-obyczajowym i uwolnieniu ludzkiego potencjału w sferze nauki oraz gospodarki. Takie podejście zaowocowało w całej ekumenie cywilizacji europejskiej (a nawet poza nią, bo np. również w Rosji) niesłychanym progresem, a jednocześnie bogaceniem się wszystkich warstw społecznych. Od szlachetnie urodzonych począwszy aż po robotników i chłopów. Wynalazki i odkrycia, swoboda wymiany i usprawnienia techniczne wprost przekładały się na podwyższenie standardów życia milionów ludzi. Tak naprawdę dynamika rozwoju i poprawy losu mieszkańców państw europejskich już nigdy potem nie była równie odczuwalna. Czy  doprowadzili do tego lewaccy progresywiści? W żadnym razie! Było to przede wszystkim, a nawet wyłącznie, zasługą mądrych ludzi, odrzucających utopijne  fantazmaty i przywiązanych do tradycyjnych wartości.

Gdy spoglądam dziś na paletę propozycji programowych serwowanych wyborcom przez poszczególne formacje polityczne, to odczuwam dotkliwy dyskomfort. Życzyłbym bowiem sobie aby oferta polityczna nie polegała na marketingowych zagraniach i nie była mieszanką wszystkiego co zmieści się w gigabajtach  informacji, ale miała solidne oparcie zarówno w programach jak i osobistościach. Żeby po prostu była prawdziwa. A tak nie jest. Patrzę na współczesne środowisko aspirujące do spadku po tzw. endekach. Z całym szacunkiem, lecz nie widzę w nim figur mogących sprostać temu wyzwaniu. Sam żar i deklaracje nie wystarczą. Aby aspirować do spadku po tej formacji trzeba uświadomić sobie, że podstawą sukcesu jest praca u podstaw oraz przygotowanie Nan długi, bardzo długi marsz. Tak jak rozumieli to i praktykowali nasi antenaci. I żeby było jasnym… Wśród reprezentantów Ruchu Narodowego prym wiodły nietuzinkowe postacie, a siła ich oddziaływania była wielka. Nie bez kozery przystały do nich persony tego formatu co I. Paderewski i W. Grabski…

Wykop Skomentuj111
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka