75 obserwujących
530 notek
717k odsłon
  459   2

O „kretach” z tak zwanej prawicy. Smutno ale prawdziwie.

Niejedna maska tak się zużyła, że widać przez nią twarz.
J. Gaudyn
image

    Zacznijmy od podstaw, czyli definicji… Czym lub kim jest pajac? Zgodnie ze słownikowym określeniem to:
1.    Komiczna postać w dawnej krotochwili.
2.    Pogardliwe określenie kogoś, kto zachowuje się niepoważnie, bez godności.
3.    Figurka z drewna lub tektury, o komicznym wyglądzie.


   Miałem w młodości takie epizod, iż w jednej z bydgoskich parafii uczestniczyłem w spotkaniu z Bolesławem Tejkowskim. Mimo, iż miałem ówcześnie mniej niż lat dwadzieścia, to po dwugodzinnym spotkaniu i po chwili namysłu skonstatowałem, że prelegent jest albo farbowanym lisem, albo niespełna rozumu dzidzią-bykiem, albo geszefciarzem. Obecnie nie mam co do tego wątpliwości, ponieważ archiwum IPN umożliwiło znalezienie konkretnej odpowiedzi.


   Sądziłem, że tego typu postacie, uprawiające ukierunkowany pajacing, były pewnego rodzaju folklorem minionej epoki. Niestety pomyliłem się przeokrutnie. Zdarzyło się bowiem, iż natrafiłem na video sygnowane przez p. Wojciecha Olszańskiego (pseudo: Aleksander Jabłonowski), które wspomniany obywatel RP zamieścił na jednym z serwisów komunikacyjnych.

    Prawdę powiedziawszy widziałem już niejedno. Na przykład mistyka wieszczącego nadchodzący Armagedon i jednocześnie śliniącego się oraz pstrykającego przy okazji wygłaszanych proroctw fotki młodym, kilkunastoletnim i bardzo powabnym pannom. Opanowanego przez „siły nie z tego świata” prawie dojrzałego mężczyznę, który na „płoszczadzi” starego rynku w Wiedniu oferował „listy żelazne” chętnym, którzy za jedyne 20 EUR mogli uniknąć anihilacji z rąk gości z galaktyki Arkana. Wysłuchałem murzyna, który w centrum Bristolu namawiał innych ciemnoskórych do krwawej  rozprawy z reprezentantami odmiennej pigmentacji w imię utrzymania równowagi pożądanej przez enigmantyczną Gaję. Wszystko to jednak przebił bohater notki, który na Starym Rynku w Bydgoszczy, po ostrej przemowie rodem z psychiatryka (matko, o czym on gadał!?), wdał się w spór z jakimś studentem, czy też szukającym lepszego losu pracownikiem polskiej firmy rodem z Białorusi, i … potraktował go gazem pieprzowym. Pajacing do sześcianu!


    Dziś p. Olszański wygłasza wszem i wobec mowy oraz daje oceny, które każdemu normalnemu człowiekowi mogą przywieść na myśl filmy produkowane przez zwolenników odmiennych stanów świadomości. Bajędy, fruwające porównania, dyskredytacje, fantasmagorie, przekleństwa… Nie mam pojęcia: czy p. Olszański zachowuje się tak tylko i wyłącznie w chwilach, w których zakłada na siebie operetkowe stroje, czy też już tak ma na stałe. Wiem jednak, że uważa się (i uważają tak jego zwolennicy) za człowieka… prawicy i nurtu niepodległościowego. W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego!

image

image

    Mam nadzieję, że p. Olszański zrozumie wreszcie, że zamiast występowania  na wiecach, produkowania się na YT, goszczenia w studiach telewizyjnych powinien zająć się swoim zdrowiem i… zdjęciem maski. Jeśli rzeczywiście jest mu drogi los Rzeczypospolitej, to – na miłość boską! – musi dać sobie spokój z (pewnie) nieświadomym deprecjonowaniem ruchów będących w kontrze do narracji współczesnej opozycji. Wszak ta, bez litości wykorzysta niebawem bajędy p. Olszańskiego dla własnej propagandy. Jeśli jednak ten przekaz nie dotrze do jednego z czołowych  frontmenów  medialnego pajacingu, to istnieje niewielka wprawdzie, ale jednak, szansa, że słowa te dotrą do właściwego pielęgniarza…

   Tu próbka twórczości W. Olszańskiego vel A. Jabłonowskiego… Wstyd mi nieco, lecz prawda jest goła. Strzeżcie się zatem wilków w owczej skórze. Brrr…


-----------------------------

Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale