93 obserwujących
606 notek
864k odsłony
  4069   7

Вор в законе i kość w gardle, czyli Kreml łakomie spogląda na Polskę

Przez śnieżycę, co, wyjąc, powiększa przestworza,
Zbój się skrada — w nawianej puszyściejąc bieli...
Nie masz prawa sięgania do ludzkiej gardzieli!
Mam — prawo noża!

B. Leśmian
image

Jedna z głównych person zarządzających Rosją, czyli Siergiej Ławrow, miał stwierdzić, że  jego zdaniem Polska nie jest niepodległa, ale… bezpańska. Ma rację, czy jest w błędzie? I co chciał poprzez tę opowieść osiągnąć?

Od razu można stwierdzić, że Ławrow się myli. Dlaczego? Ponieważ Rzeczpospolita Polska bez dwóch zdań jest państwem niepodległym. Ma określone terytorium, ludność, własną armię, symbolikę państwową, organizację, uznaje ją społeczność międzynarodowa. Krótko mówiąc: jest niepodległa. Czy jednak jest suwerenna? Tu już pojawia się problem. Pomiędzy niepodległością a suwerennością – wbrew pozorom – istnieje spora różnica. Najprościej będzie powiedzieć, iż suwerenność to „zdolność do samodzielnego, niezależnego od innych podmiotów, sprawowania władzy politycznej nad określonym terytorium, grupą osób lub samym sobą”. Każdy uważny i spostrzegawczy obserwator wie, iż z tym nie jest u nas najlepiej. Skoro decyzje parlamentu oraz władzy wykonawczej są (niekiedy, ale coraz częściej) kontestowane przez obcych i pod presją czynników zewnętrznych unieważniane, a np. w kwestiach tak ważnych jak podatki nakładane na obywateli rząd nie jest autonomiczny, to o pełnej suwerenności nie ma mowy.  Jeśli zatem Polska jest niepodległa i tylko po części suwerenna, to o co może chodzić szefowi MSZ Rosji, gdy wypowiada przytoczone wyżej frazy?

Według oficjalnych danych przodkowie S. Ławrowa wywodzą się z Ormian i Gruzinów. Nie zmienia to jednak faktu, iż minister reprezentuje mentalność typowego człowieka z kręgu „ruskiego mira”. To widać, słychać i czuć. Najbardziej wyrazistymi przejawami przynależności do tego habitatu są przede wszystkim jego wypowiedzi, skonstruowane na bazie przeświadczeń, wyobrażeń, stereotypów i poglądów zakorzenionych od wieków wśród zdecydowanej większości współobywateli S. Ławrowa. Dodatkowo wielkoruska konwencja została w jego przypadku podlana sosem sowieckiej mentalności, która niewiele albo nawet wcale nie różni się od morale otoczonych złą sławą „worów w zakonie”, tj. najbardziej bezwzględnych przestępców.

Aby lepiej zrozumieć naturę zjawiska warto odwołać się do słów M. Lutra, który stwierdził, że  „język jest narzędziem pojmowania świata”. I takie stwierdzenie znajduje doskonałe potwierdzenie w rosyjskiej praktyce. Jak zauważa D. Drużyłowska (językoznawca): motyw braku ziemi jest właściwie obcy językowi rosyjskiemu. I nie powinniśmy się temu dziwić, bo to przecież nad Wołgą powstało przysłowie mówiące, że „Rosyjski żołnierz bagnetem pisze prawa”. To również tam uznano, iż „granice Moskwy są tam, gdzie stanęła stopa rosyjskiego (sowieckiego) wojaka”. Rosjanie we własnym przekonaniu są zatem wielcy. Nie chodzi tu jednak o zasobność portfeli, nietuzinkowy intelekt, optymalną organizację wspólnoty czy wyszukane imponderabilia. Absolutnie – nie! Wielkość wynika z  posiadanej siły oraz gotowości do jej wykorzystania, bezwzględności, braku współczucia, pogardy dla słabych. A namacalnym efektem praktycznego stosowania się do takiego wzorca postępowania jest państwo rosyjskie. Olbrzymie, coraz większe! Kontestatorzy takiego modelu są uznawani za nieprzystających do „ruskiego świata”.

Uważam – i nie jest to żadne odkrycie – że w oczach większości Moskali jesteśmy wywałaszonym, choć incydentalnie zdolnym do heroizmu, narodem, posiadającym „bezpańskie”, bo  słabe i niesuwerenne, państwo. Zdaniem aparatu skupionego wokół W. Putina, poprzez to nadajemy się idealnie na dyżurny „artefakt” służący do manifestowania tego, o czym myślał przed laty Marek Belka, chełpiąc się tym, że „ma dłuższego” niż J. Hausner. Gdy zatem w ten sposób postępuje ubrany w drogi garnitur kamiennotwarzy Ławrow, to zyskuje politycznie (i nie tylko) w trójnasób. Pomiata wskazanymi palcem sąsiadami, straszy zniewieściały Zachód, a także zjednuje sobie szacunek u rodaków. Jak urka w gułagu po skatowaniu rywala do miejsca na pryczy.

Niewątpliwie Polska jest dla Moskwy przysłowiową kością w gardle. Bez niej świat w oczach Rosjan byłby znacznie bardziej kolorowy. Z tej też przyczyny robili, robią i robić będą wiele, aby ten polski gnat wreszcie wypluć albo nawet przełknąć. Czy uda im się tego dokonać? To w znacznej mierze zależy od nas. Na przykład wtedy, gdy trzeba znaleźć w sercach trochę odwagi i nie poddawać się żądaniom „zamorskich inwestorów”.

PS
Próbowałem znaleźć oryginał tego wywiadu/oświadczenia/enuncjacji, ale spudłowałem. Może ktoś wykaże się większym talentem eksploratora? Pozostaje zatem oprzeć się o informacje zawarte w naszych mediach i przyjąć, iż tak właśnie, m.in. o naszym kraju, wypowiedział się minister spraw zagranicznych naszego sąsiada.


Link:
https://www.mid.ru/

----------------------------

Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Lubię to! Skomentuj137 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka