93 obserwujących
633 notki
940k odsłon
  2411   10

„Ruski mir” i konstytucja Federacji Rosyjskiej, czyli szatańskie błogosławieństwo

Ty niezgłębiona otchłani, Rosjo, na którą nie masz ludzkiej miary!
A.Strug


image

Przypuszczam, że wielu z nas kojarzy „List kozaków Zaporoskich do sułtana Mehmeda IV”. Jeśli jest ktoś, kto jeszcze jednak nie miał okazji z nim się zapoznać, to czym prędzej niechaj to uczyni. Dla poszerzenia wiedzy, dla rozrywki i dla.. zdrowia. Podobno śmiejąc się przedłużamy nasze życie. Śmiem twierdzić, że wspomniany przekaz (jeśli jest prawdziwy) należy oceniać jako jeden z najbardziej jajcarskich w dziejach ludzkości. Podkreślam: „jeden z najbardziej jajcarskich”, bo los nie poskąpił nam kilku innych, równie albo nawet bardziej rozweselających lektur posiadających rangę oficjalnego dokumentu. Tak się bowiem składa, iż do tego rodzaju pomników dziejowych trzeba by zaliczyć m.in. różnego rodzaju manifesty rewolucyjne (te sprzed kilku stuleci, jak i te z wieku XX) oraz konstytucje demoludów sporządzane pod dyktando urzędującego na Kremlu Wielkiego Językoznawcy. Czy to tylko antykwaryczna ciekawostka? A skąd!

Mam taki zwyczaj, że zanim cokolwiek popełnię na piśmie to czytam, porównuję, sięgam do zasobów pamięci, zapoznaję się ze źródłami. Wiem, dziś to nieco staroświeckie. Nie oznacza to jednak, abym miał z tego zrezygnować, gdyż stosowanie takiej procedury to dobra i sprawdzona metoda, specyficzna dla naszej cywilizacji, z którą czuję się organicznie związany. Ponadto daje ona przewagę nad tymi, którzy idą na tzw. czuja. W czym rzecz? Wczoraj wieczorem, po wywiązaniu się z wszystkich obowiązków, kliknąłem w link pod którym znajdował się tekst Konstytucji Federacji Rosyjskiej. Przeczytałem go dwa razy. Za pierwszym podejściem chłonąłem przesłanie i literalne zapisy. Ach! Nie wiem czy na naszym globie istnieje równie postępowa, przesiąknięta empatią, demokratyczna, sprawiedliwa i pro-ludzka ustawa zasadnicza. Musiałbym sprawdzić… Drugie podejście… W każdym razie dokument rozpoczynający się od słów: „My, wielonarodowy lud Federacji Rosyjskiej,  złączeni wspólnym losem na swej ziemi…” mógłby z powodzeniem stanowić wzorcowy materiał poglądowy dla wszystkich studentów prawa, polityków i działaczy społecznych mających ambicje uczynienia życia ludzi lepszym. To po prostu kwintesencja humanizmu! Ale, ale…

Ktoś kiedyś powiedział, iż „między teorią a praktyką nie ma różnicy… tylko w teorii”. I miał rację! Doskonałym przykładem, potwierdzającym realnie to stwierdzenie, jest rzeczywistość istniejąca na terytorium zawartym pomiędzy Królewcem a Władywostokiem. Tam nic się nie klei! No, prawie nic. Ustawa zasadnicza daje niemal 150 milionom ludzi prawa i swobody, o których może śnić przynajmniej ¾ gatunku homo sapiens, a w praktyce te 150 milionów żyje w świecie abstrakcji, sterowanej przez i kontrolowanej przez nieliczną grupę cyników, kłamców, złodziei i bandytów. Taki orwellowski obóz reedukacyjny z wielgachnym napisem na bramie: „Prawda to narzędzie kłamców”. Głupie, prawda?

Szkoda mi tych ludzi. Naprawdę. Życzę im wyrwania się z okowów orwellizmu. Szczerze! Wątpię jednakże, by moje życzenie ziściło się za mojego życia. A nawet… nie wątpię. Jestem przekonany, że to tylko pobożne życzenie. A nawet negatywny aksjomat. Z tego powodu uważam, iż należy uczynić wszystko co w naszej mocy, aby zaraza wypełzająca z krain zainfekowanych myśleniem odwrotnym nigdy, przenigdy nie dotarła nad Wisłę. Dlatego – w przeciwieństwie do kilku znamienitych blogerów – uważam, że moja Ojczyzna i jej obywatele winni uczynić wszystko co w ich mocy, by nasz trudny i zasadnie nielubiany sąsiad z południowego-wschodu zatrzymał na swych rubieżach formacje orków niosących  w swych plecakach egzemplarze Konstytucji Federacji Rosyjskiej i – co ważniejsze – praktykę jej stosowania.

Na zakończenie dopowiem, iż kontestacja poczynań władz Rzeczypospolitej wobec Ukrainy jawi się jako harcerska niedojrzałość. „Harcerska”, bo nie odbieram kolegom i koleżankom prawa do kontestacji powodowanej dobrymi i patriotycznymi intencjami. Jestem jednak przekonany, że szukanie dziury w całym w kontekście wspierania Ukrainy jest działaniem szkodliwym. Utwierdzają mnie w tym przekonaniu doświadczenie historyczne. Jedna z lekcji dowodzi, iż jeśli nie będziemy chcieli ponosić kosztów w obronie wolności jako niezależny naród (czasem nawet dotkliwych), to będziemy płacić podatki do skarbu Federacji Rosyjskiej (Berlina?), a nasi synowie, wnukowie  i bracia będą walczyć i ginąć w imieniu Moskwy na Kaukazie, Kazachstanie, a może i w Mandżurii. Tak jak w XVIII i XIX wieku. Przypomnę, że podczas I Wojny Światowej w armiach zaborczych walczyło ponad 1,5 miliona Polaków. 1/3 z nich zginęła i nigdy nie wróciła do swych domów w Poznaniu, Krakowie, Warszawie…  Jak można tego nie rozumieć?

Lubię to! Skomentuj56 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka