93 obserwujących
650 notek
967k odsłon
  1179   2

Lekcja polsko-białoruskiej historii według A. Łukaszenki

Nienawiść sprzymierza się z kłamstwem.
J. Hen
image

Aleksander Łukaszenka to prawdziwy omnibus. Zna się nie tylko na płodozmianie, sadzeniu drzew i skrobaniu marchwi, ale również na wielu, wielu innych rzeczach. Jakich? No na przykład potrafi pouczyć architektów i budowlańców jak winni prowadzić swe prace przy budowie kolejnego domu kultury. Generałom zaleca takie a nie inne ustawienie wojsk. Niczym agent i analityk z najwyższej półki umie rozczytać plany rywali, a wstrząśnięty pozyskaną wiedzą oświadczyć Putinowi i światu, że gdyby nie rosyjski atak na Ukrainę, to Kijów za kilka dni zaatakowałby Federację Rosyjską. Nie obce są mu także talenty ekonomiczne połączone zgrabnie z elementami empatii oraz dobroczynności. Wszak to on zauważył kłopoty Rzeczpospolitej, Litwy i Łotwy z kaszą i solą, które w wielkiej ilości gotów był przekazać głodującym sąsiadom. Prócz tego jest wybitnym konstruktorem, co objawiło się w trakcie organoleptycznego oglądu najnowszej wersji motocykla marki „Mińsk”. Na tematy medyczne też ma co nieco do powiedzenia. To jednak nie wszystko! Ostatni z objawionych talentów władcy Białorusi, to ni mnie nie więcej, tylko wybitne zdolności pedagogiczne, które zaprezentował kilka dni temu, podczas obchodów „Dnia Jedności Narodowej”.

W obliczu (przynajmniej) kilku tysięcy współobywateli A. Łukaszenka wygłosił wykład-przemowę poświęconą nowożytnej historii zarządzanego przezeń kraju, ze szczególnym uwzględnieniem relacji polsko-białoruskich. Zgrabnie i przekonująco wyjaśnił przybyłym wiele istotnych kwestii. Przypomniał m.in., iż w I RP polscy panowie sadystycznie traktowali oraz bezlitośnie wykorzystywali białoruski lud. Zabraniali mu wyznawać swoją wiarę, kultywować tradycje, korzystać z dobrodziejstw cywilizacji. Jeszcze gorzej było w Dwudziestoleciu Międzywojennym, gdy pot, łzy i krew ściekały z czół, płynęły z oczu i sikały z pleców Białorusinów ćwiczonych polskimi kańczugami. Dodatkowo polskie władze prześladowały okrutnie wszystkich tych, którzy pragnęli posługiwać się „rodzimą mową”. Postawiłem cudzysłów, bo z ręką na sercu nie wiem co w tym przypadku Wielki Nauczyciel miał na myśli. Ale to jedynie didaskalia. Generalnie przez setki lat ziemie białoruskie i lub białoruski cierpiały niesamowite prześladowania, a stosunki wtedy panujące można by śmiało – tu moja interpretacja – nazwać „pierwszym apartheidem”. Cóż, taki los zgotowali wschodnim Słowianom Polacy, kiedy… Kiedy za wschodnią granicą RP wszystko kwitło. Łącznie z marchwią. Ach te wolności! Ach te swobody! Ach te braterstwo białorusko-rosyjskie, a potem sowieckie! Nadszedł roku 1939, a następnie poprawka w 1945 i ziściły się odwieczne marzenia ludu z Pińska, Brześcia, Homla, Witebska i Mińska. Wreszcie wygnano polskich panów i wpadnięto w braterski uścisk Moskali. Cud malina! Ale, ale… Dziś znów Warszawa knuje spisek za spiskiem. Jakieś Karty Polaka, jakieś prześladowania migrantów, jakieś wysyłanie szpiegów, jakieś podburzanie młodzieży, jakieś – uwaga! – marzenia o odzyskaniu Kresów. Szczwane Polaczki…

Trochę żałuję, że A. Łukaszenka nic nie wspomniał o Kuropatach i zakopanych tam zwłokach tysięcy (od 7 do nawet 250 tysięcy ludzi), których władza sowiecka uznała za wrogów lub niezdatnych do reedukacji. Zamilczał również o losie tzw. narodników starających się poszerzyć świadomość białoruską wśród mas ludu prawosławnego, a potem wysyłanych na Sybir i mordowanych dziesiątkami w latach 1919-1921. Nie zająknął się ani słowem o białoruskich uczestnikach Powstania Styczniowego, walczących ramię w ramię z Polakami i Litwinami przeciw opresji carskiej. Pominął postacie licznych białoruskich bohaterów i działaczy, którzy nie wpisują się w opowieść o braterstwie białorusko-rosyjskim. Na przykład XVI-wiecznego Franciszka Skarynę, tłumacza i wydawcę pierwszej książki w języku białoruskim. O tych oraz innych niezwykle ważnych faktach cicho sza… Mam wielką nadzieję, że stało się tak wyłącznie ze względu na zdolności przyswajania wiadomości przez zgromadzonych współobywateli gospodarza pałacu prezydenckiego w Mińsku i już niebawem, czyli np. z okazji październikowo-listopadowej Rewolucji, przywódca Republiki Białorusi poruszy i takie wątki. Trzeba w to wierzyć. Przecież A. Łukaszenka to nie tylko omnibus, ale również wzorzec cnót wszelkich i wybitny wielbiciel prawdy.

---------------------------------------

Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych

Lubię to! Skomentuj41 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka