50 obserwujących
357 notek
431k odsłon
865 odsłon

Burowie: białe plemię z Czarnego Kontynentu

Wykop Skomentuj14

Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia...
Jacek Kaczmarski

image

W lipcu 1676 r., po ponad studniowym rejsie statkiem „Wapen van Zierikzee”,  do  Kolonii  Przylądkowej przybył Jerzy Botkiewicz rodem z Warszawy. Był bodaj pierwszym Polakiem zarejestrowanym przez źródła, który dotarł do regionu Afryki będącego własnością holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej i osiadł w nim na stałe. W kolejnych latach w Afryce Południowej pojawiali się następni Polacy oraz mieszkańcy Rzeczpospolitej innych narodowości. W opinii genealogów i historyków, z  ok. 3 milionów populacji burskiej mniej więcej 1% ma wśród swych przodków osoby polskiego pochodzenia. Knoop, Drotsky, Kroll, Kube, Jankowitz, Troskie, Ankiewicz, Henfling, Liss, Schukala, Waberski, Zowitsky, Kitshoff, Kolesky, Latsky, Masureik, Lepinski, Mantej, Czapiewski, Zalewski, Rewitzki, Jewaskiewitz, Beirowski, Barensky to nazwiska szeroko rozgałęzionych rodów afrykanerskich zamieszkujących obszar od Namibii, poprzez RPA do Zimbabwe. Obecnie tylko niewielu z nich pamięta o swoich korzeniach, gdyż w pełni  i  bez reszty wtopili się w wyjątkową społeczność. Niestety, ten wciąż istniejący lud,  dni chwały ma już raczej za sobą.

Wszystko zaczęło się w 1652  r. kiedy trzy niderlandzkie okręty z urzędnikami oraz wojakami zatrudnionymi przez Kampanię Wschodnioindyjską  przybiły do brzegu Kraju Przylądkowego. Dowódca ekspedycji, Jan van Riebeeck, był człowiekiem czynu. W niedługim czasie pobudowano fortecę, port, koszary dla żołnierzy i maleńki szpital. Założono też sady oraz ogrody warzywne. W niewielkiej odległości od osady poczęto uprawiać zboże i winną latorośl. Dla wzmocnienia potencjału nowego osiedla w latach 1653-1707 sprowadzono z Europy kilkuset kolonistów. Zdecydowana większość z nich pochodziła z Niderlandów (ok. 40%). Pozostali przybyli z ziem niemieckich, Francji, krajów skandynawskich, Portugalii i Polski. Ta niewielka  społeczność powoli zwiększała swoją liczebność. W roku 1740 kolonia liczyła 4 000 osadników, w 1778 r. już 10 000, a w 1793 r. prawie 14 000. Wraz ze wzrostem ludności rosło zapotrzebowanie na ziemię. Wspomniana potrzeba wynikała z charakteru działalności gospodarczej przybyszów. Część z nich - podobnie jak w dalekich ojczyznach - zajmowała się uprawą roli. Prócz tego do sporego znaczenia doszła hodowla bydła. Aby zapewnić utrzymanie olbrzymim stadom, pionierzy wyprawiali się coraz to dalej w głąb nieznanego terytorium. Jedna z pierwszych wypraw rozpoczęła się w marcu 1702 roku. W grupie kierowniczej ekspedycji znalazło się aż trzech migrantów z Rzeczpospolitej, a wsławiła się ona tym, że otworzyła drogę ku żyznym obszarom interioru oraz tym, iż podczas jej trwania miała miejsce najwcześniejsza potyczka z przedstawicielami ludów Bantu. Przy okazji warto podkreślić, że biali, którzy pojawili się w okolicach dzisiejszego Kapsztadu zajmowali tak naprawdę bezludny kraj. Wędrujący nieustannie Buszmeni, jako lud zbieracko-łowiecki, tylko sporadycznie i na krótki czas zapędzali się w te okolice, a Hotentoci żyli w znacznym oddaleniu od kolonii. Ludy Bantu (w tym plemię Xhosa, spośród którego wywodził się Nelson Mandela) były de facto najeźdźcami na wspomnianym obszarze i to późniejszymi od Europejczyków.

Wojny napoleońskie odcisnęły piętno również na życiu mieszkańców Kraju Przylądkowego. Po raz pierwszy skonfliktowani z Niderlandami (Republiką Batawską) Anglicy zajęli kolonię w 1795 r. Jedenaście lat później flota brytyjska - z prawie siedmioma tysiącami żołnierzy na pokładach -  znów pojawiła się w Kapsztadzie. Tym razem Brytyjczycy "zarzucili kotwicę" w Zatoce Stołowej na długie dziesięciolecia. Nowa administracja praktycznie z marszu przeprowadziła rewolucję ustrojową. Dawne prawo zwyczajowe uznano za przeżytek, odsunięto przedstawicieli Burów od uczestnictwa w sprawowaniu władzy, podniesiono podatki, zmniejszono wydatki na cele publiczne i - co szczególnie doskwierało - zadekretowano angielski jako jedyny język urzędowy.  Ponadto poczęto ograniczać niewolnictwo. Opór niezadowolonych łamano przy pomocy oddziałów Hotentotów przebranych w... brytyjskie mundury. Dla tych, którzy utracili niewolnych przewidziano finansową rekompensatę do odebrania w Londynie! Dla większości Afrykanerów ww. przemiany  okazały się trudnymi do zaakceptowania. Trzeba bowiem pamiętać, że była to społeczność mocno osobliwa. Ukształtowana przecież została na podglebiu religijnym. Jej zbiorową psychika zawładnęła nauka ojców protestantyzmu (głównie Kalwina) o predestynacji. Ta zaś wpłynęła bezpośrednio na życie duchowe, wyznawane wartości, praktykę życia codziennego i postrzeganie ludzi spoza grona współwyznawców. Ponadto Afrykanerzy, szczególnie ci zajmujący się hodowlą,  hartowali charaktery w ciągłych zmaganiach z przyrodą i w odizolowaniu od  pokus świata zewnętrznego. Cenili tradycję oraz  swobodę ograniczoną jedynie przykazaniami zawartymi w Biblii. Ta - nota bene - była dla nich katechizmem, zbiorem wskazówek postępowania i podręcznikiem, w oparciu o który uczyło się pisać i czytać każde młode pokolenie. Stąd też zderzenie Burów z angielskimi porządkami musiało spowodować poważne konsekwencje.
image

Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura