38 obserwujących
270 notek
275k odsłon
354 odsłony

Terroryści spod znaku Polski Walczącej?

Wykop Skomentuj14

Zemsta ma gorzki smak.
Anonim

image

„Kaźń Bohaterki [Anny Jaworskiej z Liszkowa koło Łobżenicy; uczestniczki Powstania Wielkopolskiego] rozpoczęła się już w majątku w Liszkowie, gdzie pamiętliwi Niemcy wlewali jej wrzątek do ust, a mężowi wybili wszystkie zęby. 22 listopada 1939 r. małżeństwo przewieziono do Górki Klasztornej. Nazajutrz odbyła się egzekucja, egzekucja pełna niemieckiej pomysłowości i okrucieństwa. Harry Schultz nakazał przyprowadzić Żydów i Annę Jaworską. Przywiązano jej do nóg liny i dwóm grupom Żydów, po pięciu w każdej, nakazano ciągnąć je w przeciwnych kierunkach. Żydom obiecano, że w ten sposób uratują życie. Kobieta została rozerwana żywcem. Zadowolony Niemiec kopnął strzępy skrwawionego ciała do dołu.” Takich metod imali się Niemcy by zniszczyć polski element patriotyczny, a pozostałych Polaków sterroryzować. Powyżej opisany mord – tak jak i tysiące innych - dowodzi przy okazji, iż II Wojna Światowa nie była li tylko brutalnym konfliktem militarnym pomiędzy Rzeszą a Rzeczpospolitą. To w zamierzeniu Hitlera i jego towarzyszy była bezlitosna konfrontacja, obliczona na starcie na proch dosłownie wszystkich przeciwników III Rzeszy. Mężczyzn, kobiet, dzieci.

Władze Polskiego Państwa Podziemnego i jego sił zbrojnych wobec barbarzyństwa niemieckich   okupantów  nie mogły pozostawać obojętne.  W grudniu 1942 r. z rozkazu płk. Józefa Szajewskiego ps. "Philips", dowódcy dywersyjno-sabotażowej Organizacji Specjalnych Akcji Bojowych ("Osa"), podległej bezpośrednio Komendzie Głównej AK powołano do życia jednostkę o kryptonimie „Zagra-Lin”. Stała się ona częścią "Osy", której żołnierze wykonywali szczególnie ważne operacje bojowe, m.in. zamachy na niemieckich urzędników. W lutym 1943 r. "Osę" wcielono do utworzonego wtedy Kierownictwa Dywersji (Kedywu) KG AK i wówczas zmieniła ona nazwę na Kierownictwo Specjalnych Akcji Bojowych ("Kosa 30"). W skład „Zagra-Linu” weszło kilkanaście osób, zarówno mężczyzn jak i kobiet. Każda z osób tworzących zespół poza umiejętnościami stricte militarnymi i patriotyzmem musiał wykazywać się wybitną inteligencją oraz doskonałą znajomością języka niemieckiego. Na czele oddziału stanął pochodzący z Górnego Śląska por. Bernard Drzyzga, a trzon grupy stanowiło jedenastu ludzi do zadań specjalnych wywodzących się z Bydgoszczy i Kalisza. Siatka współpracowników obejmował terytoria bezpośrednio włączone do III Rzeszy oraz praktycznie cały obszar państwa niemieckiego. Żołnierze „Zagra-Linu” brali niekiedy udział w likwidacji konfidentów i zdrajców (zwykle udanie!), jednak przede wszystkim zajmowali się działaniami dywersyjnymi.

image

Ppłk. Bernard Drzyzga („Jarosław”, „Bogusław”, „Nałęcz”) dowódca komórki AK – „Zagra-Lin”

Np. w 1943 r. zespół bydgoski przystąpił do opracowania planu akcji, której celem miał być pociąg specjalny z jadącym w nim Hitlerem. „Józef Lewandowski z Bydgoszczy, ps. „Jur”, zastępca Drzyzgi, dowiedział się od znajomego Niemca o nazwisku Rudolf Teschke, że o godz. 22 przyjedzie pociągiem do Bydgoszczy führer III Rzeszy. W związku z tym wybrano dogodne miejsce zamachu. Miało to nastąpić w odległości 8 km od Bydgoszczy, gdzie linia kolejowa przebiegała wzdłuż gęstego masywu leśnego. W stan pogotowia w związku z przyjazdem Hitlera postawiono wszystkie siły gestapo, tajnej policji, SS, żandarmerii i wojska. Trasa na odcinku 3 km od dworca aż do samej stacji Bydgoszcz miała być szczelnie obstawiona przez niemieckie siły porządkowe.
Inny członek zespołu dywersyjnego, Wiśniewski, ps. „Dym”, będący zarazem maszynistą kolejowym, uzgodnił z polskimi kolejarzami, że dadzą mu znać o zbliżaniu się pociągu specjalnego. W zamachu tym uczestniczył również dróżnik, który miał w tym dniu na trasie przejazdu pociągu Hitlera pełnić służbę w budce i o wszystkim informować organizatorów zamachu. Budka ta znajdowała się 9 km przed Bydgoszczą.

"W przeddzień akcji w odpowiednim miejscu w pobliżu wysokiego zagajnika został zgromadzony materiał wybuchowy. Właśnie w tym miejscu na zakręcie w odległości co najmniej 20 m został podłożony w dwóch punktach silny materiał wybuchowy. Zakopano go na głębokości 40 cm i połączono z zapalnikiem, od którego przeciągnięty był przewód elektryczny o długości 150 m. Również ten przewód został położony pod ziemią na głębokości 20 cm. W odpowiednim czasie na dany latarką sygnał wyznaczona osoba miała połączyć kable z bateriami. Dokładnie o zaplanowanej godzinie dobiegł odgłos nadjeżdżającego pociągu. Dróżnik jednak sygnału świetlnego nie przekazał. W pewnym momencie zamiast pociągu osobowego nadjechał pociąg towarowy z dwoma wagonami i lokomotywą, jadącą z prędkością najwyżej 40 km/godz. Akcja została wstrzymana, jeszcze przez 50 minut oczekiwano nadejścia właściwego pociągu specjalnego, po czym ją odwołano. Później „Jur” dowiedział się, że podróż Hitlera do Bydgoszczy nie doszła do skutku z uwagi na zmianę planów podróżnych. Członkowie „Zagra-Linu”  przez całą noc usuwali i zacierali ślady wcześniejszych przygotowań do zamachu.”

Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale