48 obserwujących
318 notek
362k odsłony
458 odsłon

„Moscovia” i @londoncity, czyli nieżyjący jezuita leczy blogera z rusofilii

Wykop Skomentuj17

Wróg jest wobec ciebie najbardziej uprzejmy wówczas, gdy zamyślał bądź już zaplanował twoją zgubę.

J. Clavell

image

Jako niezwykle intrygujące jawią się postawy niektórych moich rodaków, którzy mimo zmian dokonujących się w ich obecności i na ich oczach, wciąż tkwią mentalnie w okresie PRL. Niby to nic dziwnego, bo u wielu ludzi wspomnienia z młodości czy też czasów, kiedy po rannym przebudzeniu nie pobolewało to i owo, często zaburzają ogląd teraźniejszości, ale skala przechyłu zaprezentowana przez kolegę @londoncity wydaje się porażająca. Osobiście odebrałem notkę zatytułowaną „Co jest przyczyną rusofobii w Polsce?” jako kopię bryku dla lektorów KW PZPR, wywleczoną z zakurzonych archiwów VII Zarządu GRU. Rzecz jasna jeśli takim przypuszczeniem spowodowałem dyskomfort psychiczny autora wspomnianej notki, to przepraszam, lecz nie potrafię sobie wyobrazić iżby obywatel RP i jakoś tam zainteresowany polityką Polak, mógł dobrowolnie i w pełni świadomy sprokurować taki wpis. No, ale życie jest bogatsze od naszych wyobrażeń…

W każdym razie ilość spostrzeżeń i wniosków zawartych we wspomnianym tekście kłócących się z powszechnie przyjętymi ustaleniami, dokonanymi na bazie kwerend źródłowych oraz w oparciu o doświadczenia milionów Polaków, jest porażająca. Nie sądzę, aby kolegę @londoncity, pomstującego na pokraczność Bękarta Traktatu Wersalskiego, przekonały twarde dane statystyczne i historyczne dowodzące, iż przedwojennej II Rzeczpospolitej mozolnie ale całkiem przyzwoicie szło odrabianie strat spowodowanych okupacjami i działaniami wojennymi (np. w 1938 wyprzedzaliśmy pod względem PKB nominalnego na głowę mieszkańca Portugalię, Hiszpanię i doganialiśmy Włochy). Wątpię aby kolega @londocity przyznał, iż dostrzegł różnicę pomiędzy autorytarną Polską lat trzydziestych XX w. a dyktaturami panującymi w owym czasie w Niemczech i ZSRR. Nie liczę na to, że kolega @londocity zapozna się z pierwszą lepszą lekturą ukazującą, że mniejszości narodowe w II RP miały własne reprezentacje w polskim parlamencie i – o ile nie prowadziły działań antypaństwowych – cieszyły się znaczną swobodą. Jestem przekonany, iż kolega @londoncity nie wpuści do swego umysłu informacji, że pod władzą Moskwy chłop rosyjski, czyli w praktyce ponad 80% społeczeństwa, nigdy nie był wolny, a utrzymywanie przeżytków pańszczyźnianych w zaborze rosyjskim do siódmej dekady XIX stulecia było celowym działaniem władz carskich. Generalnie nie mam złudzeń co do postawy kolegi @londoncity i co do tego, że nie wysłucha uwag lokalnego interlokutora mającego odmienne poglądy. Jedynym wyjście jest zatem przywołanie opinii osoby, która w przeciwieństwie do @londoncity wiedziała co nieco o różnych nacjach i miała do czynienia z reprezentantami zarówno naszego jak i rosyjskiego narodu. No i najważniejsze: nie urodziła się ani nad Wisłą, ani nad Wołgą. 

Italczyk, Antonio Possevino (1533-1611), był człowiekiem obytym w świecie, posiadającym liczne znajomości, inteligentnym, odważnym i oddanym sprawie chrześcijaństwa. W ciągu swego życia odwiedził wiele państw Europy, a w pewnym okresie los rzucił go w nasze rejony kontynentu, gdzie dokładał starań aby pomiędzy Rzeczpospolitą a Moskwą stanął pokój. Jako wnikliwy obserwator celnie charakteryzował osoby, grupy i całe społeczności z którymi przyszło mu się kontaktować. Można powiedzieć, że według dzisiejszych standardów można by go nazwać - bez grama przesady - pierwszym wielkim socjologiem, tak jak Herodota ojcem etnografów. Traf chciał, że przynależny do zakonu jezuitów Antonio, nie mając przecież pojęcia o blogach i internecie, mimochodem udzielił odpowiedzi @londoncity w kwestii rusofobii. A dokładniej: wykazał z jakich przyczyn najlepiej przyjaźnić się z Rosjanami… na odległość.

O religii i relacjach duchownych z władzą świecką:

Jakkolwiek godność metropolity moskiewskiego była niegdyś zatwierdzana przez patriarchę konstantynopolitańskiego, to jednak nie została uznana przez obecnego księcia [Iwana Groźnego], co więcej – wielu pełniących tę służbę ucierpiało, a nawet zostało zabitych, albo odesłanych do klasztoru.

Kapłan ów [Grek przybyły do Moskwy w czasach ojca Iwana Groźnego] widząc, jak mieszkańcy Moskwy odchodzą nie tylko od łacińskich, lecz także od greckich dogmatów i liturgii, odważnie wyrzucił to Wasylowi. Wtrącony do więzienia, nigdy stamtąd nie wyszedł…

Wszyscy ci duchowni [popi i diakoni], także zakonnicy […] wykazują zadziwiający brak religijnego wykształcenia, do tego stopnia, że niektórzy nie potrafili nawet odpowiedzieć, gdy ich zapytałem, kto jest twórcą ich reguł.

O traktowaniu cudzoziemców i wolnościach:

Ilekroć książę [moskiewski] rozmawia z posłami zagranicznymi, tylekroć po ich odejściu […] umywa ręce w celu oczyszczenia w pozłacanej misie, umieszczonej na oczach wszystkich na ławie. Przez takie zachowanie dworzanie i cała szlachta, która ma zwyczaj często zbierać się wspólnie, tak są utwierdzani w swojej schizmie i odrazie do nas, chrześcijan, że nic więcej nie trzeba dodawać.

Wykop Skomentuj17
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale