4 obserwujących
119 notek
57k odsłon
  332   0

Poniński, Tusk – mężowie stanu dwaj

Duża część społeczeństwa polskiego odczuwa niechęć lub wręcz wrogość do polityków działających zgodnie z trzeźwą oceną skromnego potencjału Polski w geopolitycznym układzie sił. Znamiennymi przykładami postaci, na które za polityczny realizm spadło odium licznych Polaków, są Adam Poniński i Donald Tusk.

W drugiej połowie XVIII wieku Rzeczpospolita była państwem niedołężnym, źle zorganizowanym. Prowokowało to naturalnie zakusy mocarstw otaczających Polskę na jej terytoria. 5 Sierpnia 1772 roku w Petersburgu Rosja, Prusy i Austria podpisały konwencję o podziale między sobą części ziem Polski. 19 Kwietnia 1773 roku w Warszawie rozpoczął obrady sejm, który 30 września tego samego roku ratyfikował petersburską konwencję rozbiorową. Pracom tego sejmu, zwanego rozbiorowym, przewodniczył, jako marszałek, Adam Poniński, doskonale rozumiejący, że opór wobec woli trzech potęg nie tylko nie przyniesie żadnych korzyści, ale jeszcze zwiększy straty, które dotkną przede wszystkim polskie społeczeństwo. Ratyfikację konwencji rozbiorowej poprzedziło podpisanie przez Ponińskiego 18 września 1773 roku traktatów cesji przez Rzeczpospolitą ziem zagarniętych przez Rosję, Prusy i Austrię.

Ponińskiego w pamięci historycznej Polaków utrwalił Matejko namalowawszy, wspaniały artystycznie, symboliczny obraz „Rejtan. Upadek Polski”. Niestety, nie bardzo rozumiejąc prawidła geopolityki utrwalił marszałka jako zdrajcę. Pomimo tego kluczowa okoliczność towarzysząca I rozbiorowi Polski przedstawiona jest na obrazie Matejki prawdziwie: poseł Rejtan tarasuje swym ciałem drzwi w proteście przeciwko zawiązaniu 21 kwietnia 1773 roku konfederacji uniemożliwiającej zerwanie sejmu rozbiorowego poprzez liberum veto, zaś Poniński wskazuje ręką leżącemu na podłodze Rejtanowi stojących u progu żołnierzy rosyjskich. Oddaje to rzeczywistość, bowiem obrady sejmu rozbiorowego odbywały się w asyście stacjonujących w Warszawie oddziałów wojskowych państw zaborczych. [1]

Donald Tusk od 1 grudnia 2014 roku do 30 listopada 2019 roku pełnił funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej, przy czym od 9 marca 2017 roku sprawował ten urząd bez poparcia krótkowzrocznego rządu PiS-u. Poniński w XVIII wieku sygnował cesję terytoriów przez Polskę. Tusk w XXI wieku przewodnicząc Radzie Europejskiej przytomnie godził się na cesję przez Rzeczpospolitą suwerenności na rzecz zdominowanej przez Niemcy Unii Europejskiej.

19 stycznia 2016 roku Tusk zapytany jak ocenia uruchomioną wobec Polski przez Komisję Europejską procedurę ochrony państwa prawa odpowiedział: „Proszę nie oczekiwać tutaj, że z entuzjazmem i satysfakcją będę mówił o procedurze wszczętej wobec Polski. [Jednak] jestem absolutnie pewien, że to jest decyzja optymalna, którą w pełni popieram bez jakichkolwiek wątpliwości i wahań.” [2], [3]

Stanowisko Tuska jest słuszne. Obdarzony wybitnymi zdolnościami oceny sytuacji dobrze wie, że Polska ma do wyboru dwie możliwości zakończenia konfliktu z Unią Europejską o reformę krajowego ustroju wymiaru sprawiedliwości. Możliwość pierwsza – Polska faktycznie zrezygnowawszy z suwerenności w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości posłusznie poniecha reformy. Możliwość druga – Polska obstając przy reformie i tak, prędzej czy później, przegra spór z Unią i wycofa się ze zmian, a przedłużając konflikt będzie ponosiła dodatkowe straty, w szczególności materialne.

Nawiasem mówiąc, zdaje się, że PiS też zaczyna to wreszcie rozumieć, skoro Jarosław Kaczyński zapowiada likwidację Izby Dyscyplinarnej. [4]

W 2017 roku, kokietując ksenofobiczny elektorat, pisowskie władze odmawiały przyjęcia przydzielonej Polsce przez Unię obowiązkowej kwoty uchodźców. Tusk skierował wówczas do Polaków i polskiego rządu następujące słowa: "Jeśli polski rząd będzie zdecydowany, właściwie jako jeden z dwóch, trzech w Europie, nie uczestniczyć w tym solidarnym poddziale obowiązków w sprawie uchodźców – to ma do tego, może nie prawo, bo mówimy tu o prawie europejskim, ale pewne argumenty, i jestem w stanie je zrozumieć – będzie się to wiązało nieuchronnie z pewnymi konsekwencjami. Takie są zasady w Europie". [5]

Poniński na obrazie Matejki pokazuje Rejtanowi żołnierzy rosyjskich. Tusk we wspomnianej wypowiedzi zwraca Polakom uwagę na możliwość nałożenia na Polskę dotkliwych kar finansowych przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, którego kompetencji – jako polityczny realista – nie podważa.

Matejko, uważający Ponińskiego za sprzedawczyka, przedstawił na obrazie wypadającą marszałkowi monetę. Rzeczywiście do 1789 roku Imperium Rosyjskie za pośrednictwem przedstawiciela dyplomatycznego w Warszawie Ottona Magnusa von Stackelberga wypłacało Ponińskiemu jurgielt, czyli roczną pensję, w wysokości 2 400 dukatów. Mennica rosyjska kopiowała dukata niderlandzkiego zawierającego wówczas 3,466 g czystego złota. Zatem Poniński otrzymywał od Rosji 8,318 kg czystego złota rocznie. [6], [7]

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka