20 obserwujących
439 notek
318k odsłon
3125 odsłon

Elżbieta Wrotnowska-Gmyz: W samorządzie potrzeba fachowców

Elżbieta Wrotnowska-Gmyz. © Magdalena Piejko
Elżbieta Wrotnowska-Gmyz. © Magdalena Piejko
Wykop Skomentuj63

Chciałabym, aby domy kultury były bardziej zaangażowane w życie sąsiedzkie. Na Mokotowie są organizowane targi czy wyprzedaże garażowe, są to inicjatywy oddolne, ale myślę, że domy kultury mogłyby w tym uczestniczyć również, na przykład wypożyczać stoły czy też przygotować miejsce w mieście na takie wydarzenia, które osadziłyby je w pejzażu dzielnicy. Żeby było wiadomo że na przykład na placyku pod Iluzjonem odbywa się cyklicznie targ sąsiedzki, wymienialnia ciuchów lub książek.

Władze dzielnicy powinny obniżać czynsze w lokalach przy ulicach, dla rzemieślników. Chodzi o to, żeby mieć po sąsiedzku usługi i zwyczajne życie, a nie tylko banki i sieciówki. Lubimy mieć w pobliżu domu warzywniak – ja mam dwa ulubione na Madalińskiego i Dąbrowskiego, czy zaprzyjaźnionego aptekarza, albo duży sklep osiedlowy np. Mokpol, niekoniecznie będący dyskontem.

Czego Mokotów potrzebuje, jeśli chodzi o kulturę?

Warszawa wydaje 550 mln złotych na kulturę, to najwięcej w całej Polsce. To bardzo dużo, ale są tu niedomagania. Jednym z nich jest możliwość wpisania młodzieżowych domów kultury w obieg finansowania samorządowego, bo obecnie podlegają systemowi oświaty Oferta MDK-ów na Mokotowie jest ciekawa, ale wydaje się, że potrzeba więcej pieniędzy i wiele dałaby współpraca z domami kultury.

Trzeba zmienić ofertę kulturalną kierowaną do dzieci – aby była nie tylko rozrywka, a przede wszystkim edukacja. Żeby było więcej ambitnej oferty dla dzieci.

Trzeba doinwestować biblioteki. One się bardzo zmodernizowały w ostatnich latach, ale brakuje pieniędzy na infrastrukturę, która jest trochę jak z poprzedniej epoki. Biblioteki i domy kultury są miejscami pierwszego kontaktu z kulturą. Trzeba stworzyć dobrą przestrzeń, ładną i przyjazną, aby zachęcała ludzi do przychodzenia, wychodzenia z domów, uczestnictwa w kulturze.

Inną grupą społeczną, o której trzeba myśleć, to seniorzy. Mokotów to starzejąca się dzielnica. Oferta dla seniorów jest teraz obszerna, ale trzeba pomyśleć o tym, aby było jej jeszcze więcej.

Problem mają organizacje pozarządowe. Sygnalizują nam, że nie mają pieniędzy na inne cele niż projekty, funkcjonują w systemie grantowym, które są przyznawane tylko na konkretne projekty. Tymczasem NGO-sy muszą opłacić tez rachunki za prąd, czynsz, mają koszty biurowe, a nie mają z czego. Mają co prawda preferencyjne stawki na czynsz, ale te koszty są i trzeba pomóc w ich finansowaniu.

Innym tematem jest przyspieszenie procesów zmierzających do decentralizacji kultury. Kultura skupia się w Śródmieściu, a chodzi o to, żeby była w dzielnicach. Dobrym kierunkiem jest na przykład nowa siedziba orkiestry Sinfonia Varsovia na Grochowie, czy Nowy Teatr Krzysztofa Warlikowskiego na Mokotowie. Ale te inicjatywy bardzo się ślimaczą, na przykład budowy przeciągała się przez trudności z zamianą gruntów, bo musiała się stamtąd wyprowadzić miejska spółka MPO. Trwało to od 2008 roku, a teatr oddano dopiero w 2016. Miasto działa w takich sytuacjach bardzo powoli, jest jakaś niemożność dogadania się Platformy z Platformą. Mam wrażenie, że PO nie ma ręki do kultury.

W Warszawie brakuje także dbałości o miejsca historycznie związane z kulturą. Przykład dawnego kina Femina. To jest skandal, że takie miejsce zamieniono w sklep, zachował się tylko szyld. Przez pewien czas miasto grało na zwłokę, udawano, że nie będzie tam sklepu. Na Facebooku hulał fanpage „Nie dla… popularnego dyskontu w Kinie Femina”. Ale protesty zdały się na nic. W Feminie wylądował dyskont.

Jak wygląda oferta kulturalna dla młodzieży? Czy da się na tym polu konkurować z Internetem?

Tak, jak najbardziej. Rolą państwa, w tym samorządu, jest wyrównywanie szans, deficytów, czyli chodzi o to, aby kreować inne nawyki u młodych ludzi. Można mądrze interweniować. O udział młodzieży w kulturze trzeba walczyć, bo to oni będą jej odbiorcami w niedalekiej przyszłości.

Kultura musi być obecna w Internecie, państwo już to robi. Przykładem jest NINATEKA - portal z filmami, reportażami, animacjami, spektaklami, koncertami, dostępny bezpłatnie, kopalnia wiedzy. Albo NAC – Narodowe Archiwum Cyfrowe – posiadające obszerne archiwum fotograficzne. Mamy to na wyciągnięcie ręki i trzeba to popularyzować.

Na koniec pytanie z innej beczki: Jakimi pracownikami są kobiety? Jest ich w kulturze sporo, pewnie więcej niż mężczyzn?

Tak, instytucje kultury są mocno sfeminizowane. Kobiety są bardzo zaangażowanymi pracownikami, osobami bardzo dobrze przygotowanymi do pracy, profesjonalnymi i sumiennymi, świetnie zorganizowanymi przez konieczność godzenia pracy z obowiązkami rodzinnymi.

Kobiety są też mniej radykalne niż mężczyźni w demonstrowaniu przekonań politycznych, często też bardziej wycofane, częściej ustępują, niż mężczyźni. Wprowadzają jednak element łagodności, łagodzą dyskurs. Wiele środowisk zawodowych jest zdominowanych przez mężczyzn. Myślę, że warto dbać o równowagę.

Myślę, że polityka byłaby lepsza, gdyby było w niej więcej kobiet. Życzę Ci, Elu, powodzenia w wyborach. Dziękuję za rozmowę!



© Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła. 



Wykop Skomentuj63
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka