2 obserwujących
123 notki
65k odsłon
  661   0

Stacja Orlen? Za zakrętem, obok elektrowni jądrowej

Pod koniec czerwca spółka Synthos oraz PKN Orlen zawarły porozumienie o współpracy na rzecz rozwoju technologii mikro- i małych reaktorów jądrowych oraz morskiej energii wiatrowej. Za tą biznesową informacją kryje się niemała rewolucja w energetyce i w ludzkich mózgach.

Małe elektrownie jądrowe są na razie jeszcze mało znane, więc na początek garść podstawowych informacji. Chodzi o nową generację małych reaktorów modułowych SMR (ang. small modular reactor) i reaktorów mikro MMR (micro modular reactor), które – jak sama nazwa wskazuje - będą wielokrotnie mniejsze, ale też tańsze niż tradycyjne elektrownie jądrowe. Reaktory SMR mogą produkować także wodór.

Zeroemisyjne Reaktory SMR nie są jeszcze powszechnie stosowane – to technologia dopiero certyfikowana, chociaż działają już instalacje demonstracyjne.

Wedle opinii dra Dawida Piekarza, wiceprezesa Instytutu Staszica, małe zeroemisyjne elektrownie jądrowe mogą być wytwarzane seryjnie i dostarczane na miejsce eksploatacji, co wpływa na koszt ich produkcji i osiągać relatywnie krótki czas ich budowy. Mogą występować pojedynczo lub w grupie kilku modułów oddawanych sukcesywnie do eksploatacji, dzięki czemu cała inwestycja jest łatwiejsza do sfinansowania, a dodatkowo nie stoi w sprzeczności z „państwowym atomem”, który ma na celu generalną dekarbonizację wielkich elektrowni.

A teraz o firmie kontrolowanej przez Michała Sołowowa, czyli Synthos S.A. Spółka ta jest jednym z największych producentów chemicznych w Polsce surowców. W październiku 2019 r. zapowiedziała zamiar zbudowania w Polsce elektrowni atomowej we współpracy z GE Hitachi Nuclear Energy.

Wedle zapowiedzi, elektrownia ta ma bazować właśnie na SMR oraz na technologii reaktora pod nazwą BWRX-300. Dzięki tej technologii budowa pierwszej prywatnej elektrowni atomowej będzie wymagać do 60 proc. mniejszych kosztów kapitałowych w porównaniu z innymi konstrukcjami SMR chłodzonymi wodą lub istniejącymi projektami dużych, konwencjonalnych reaktorów jądrowych. Informowano, że będzie mieć moc 300 MW i powstanie w ciągu 10 lat. Jedna taka jednostka byłaby w stanie zaspokoić zapotrzebowanie na prąd 100-120-tysięcznego miasta.

I tu pojawia się Orlen S.A., który właśnie bierze zakręt przekształcania się w koncern multienergetyczny. Wedle umowy, Synthos i Orlen razem popracują - poza farmami wiatrowymi – nad rozwojem tych mikro i małych reaktorów jądrowych. Maksymalna moc tych pierwszych to 5 MW, w przypadku większych jednostek mowa o już wspomnianych 300 MW. Firmy podkreślają, że mały atom ma się pojawić około roku 2030 i być przeznaczony głównie na potrzeby przemysłu i sektora chemicznego.

Małe elektrownie jądrowe będą więc w przyszłości częścią rewolucji energetycznej, zarazem jednak popchną do rewolucji umysłowej. Proszę sobie wyobrazić wyniki sondy: „Czy chciałbyś, aby w twoim mieście powstała mała, bezpieczna, ekologiczna elektrownia jądrowa?”.

Nawet gdyby między słowa „mała” i „bezpieczna” wcisnąć ocieplający zwrot „przytulna”, to wyniki są łatwe do przewidzenia. „Nie” – ochoczo odpowiedzą kierowniczka sklepu spożywczego, magister nauczyciel czy przedsiębiorca branży obuwniczej, zwany popularnie szewcem.

I nie ma się co im dziwić. Ludzie mają prawo bać się tego, czego nie znają a energetyka oparta na technologii jądrowej kojarzy się z atomowymi grzybami i Czarnobylem a nie prądem zasilającym wentylator i suszarkę do włosów. Z doniesieniami o awarii a nie z informacjami o dziesiątkach elektrowni jądrowych pracujących bezawaryjnie.

Mówiąc krótko, Orlen i Synthos, a może szczególnie Orlen, już teraz powinny zacząć pracować nad planem działań które doprowadzą do rewolucyjnej zmiany myślenia o małych elektrowniach jądrowych. Zadanie to wydaje się trudniejsze niż sama ich produkcja.

Będzie ono wymagało uporu, pokazywania plusów i rozwiewania obaw. Wielu ludzi pukało się w głowę kiedy Henry Ford przystępował do masowej produkcji samochodów. Uchodziły bowiem za luksus a miały tę wadę, że płoszyły konie. Dopiero pojawienie się relatywnie tanich aut którymi można było z żoną, dziećmi, a nawet teściową wyjechać na piknik, dokonało segregacji myśli. Wiadomo też, że stawianie pierwszych słupów z kablami niosącymi prąd wzburzało rolników przypisujących mu suchoty i niższe plony. Historia się więc powtarza niczym teatralne przedstawienie, tyle że w nowej scenografii i dobrze jest z niej wyciągać wnioski.

Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka