Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
83 obserwujących
1353 notki
495k odsłon
229 odsłon

"Grzech" życia a podstawy filozofii. Czy warto być żydem?

Wykop Skomentuj10

W zasadzie, w napisanych notkach nie pojawiło się jednoznaczne wyjaśnienie dlaczego życie jest grzechem.

Oczywiście – dotyczy to dominującej „Cywilizacji Zachodu”, gdzie za „święte” uznaje się na równi pisma Starego i Nowego Testamentu, a które to pisma łącznie określane są jako Biblia.

Sprawa jest jasna: nasz życie jest obciążone grzechem, czyli sprzeciwem wobec Stwórcy, którego symbolicznym aktem było zjedzenie owocu z drzewa Wiadomości Dobrego i Złego, a za co ludzkość została wypędzona z raju.

Warto zauważyć pewne kwestie wynikające z takiego ujęcia:

1. Ludzie są pewnego rodzaju produktem obarczonym obowiązkiem posłuszeństwa; nie są zatem „dziećmi bożymi”, które zastały obdarzone życiem w wyniku Bożej Miłości.

2. Czy w tej sytuacji chrzest może niwelować skutki grzechu pierworodnego? Wydaje się, że tylko jako następstwo skazy urodzenia, ale nie zmienia statusu człowieka – nie ma „mocy” nadania mu statusu „dziecka bożego”.

3. Rozwój, dostosowywanie się do nowych okoliczności życia jest obciążeniem wynikającym z „grzeszności”.

4. Żydzi nie są uwolnieni od grzechu pierworodnego, a jedynie nadany zostaje im specjalny status pozwalający na własną drogę rozwojową, który to status został pobłogosławiony przez Boga po zmaganiach z Jakubem. Dostają jednak specjalne prawo, które ich obowiązuje.

Tyle dość jednoznacznych konstatacji. I jeśli teraz, przez tą perspektywę spojrzymy na naukę Jezusa, to już sama modlitwa „Ojcze nasz…” podważa biblijne ujęcie, gdyż mówi o tym, że ludzie są dziećmi bożymi – istnieją dzięki Bożej Miłości.

Czyli już to powoduje odrzucenie Biblii jako „słowa bożego”. Wszystko z tego wynika. I oczywiście – za takie podważenie doktryny Sanchedryn musiał skazać Chrystusa na śmierć.

Jeszcze jedno. Przesłanie Chrystusa było skierowane wyłącznie do żydów, gdyż to oni dokonali manipulacji. Oczywiście, przyjmując naukę Chrystusa – można ją było głosić wszystkim, gdyż przecież stwierdzenie , że Bóg z miłości stworzył ludzi dotyczy wszystkich. Można też dodać, że owocem Miłości Bożej jest wszelkie stworzenie.

Przechodząc do pytania jakie postawiłem w tej notce, czyli „czy warto być żydem?”.

Warto rozpatrzeć kwestię bez negatywnych skojarzeń – zwykle kojarzonych z antysemityzmem. Jeśli nawet patrzymy przez pryzmat stanu obecnego i oceniamy negatywnie judaistów, to zauważmy też, że żyjemy w najbardziej komfortowych warunkach na przestrzeni dziejów. Nie ma głodu (piszę tu o sferze „Cywilizacji Zachodu”), zagrożeń jest niewiele, a co by nie mówił – istnieją bardzo duże, chociaż ograniczone, możliwości samorealizacji.

Patrząc na sytuację w Polsce – mamy do czynienia z Judeopolonią, gdzie żydzi zajmują wszystkie newralgiczne stanowiska decyzyjne.

W ich rękach są finanse, sądownictwo, nauka (zdecydowanie uniwersytety), środowisko artystyczne i media. Chyba to jest oczywiste. Przecież nawet przy potrąceniu na pasach staruszki okazuje się, że sąd dopatrzył się jej winy, a nie sprawcy wypadku. Podobnie w przypadku kradzieży, gdy Polak „za batonik” idzie do więzienia, a ewidentna kradzież jest usprawiedliwiona.

Tak jest we wszystkich dziedzinach. Najcenniejsze jest jednak poczucie bezpieczeństwa i możliwości samorealizacji. Tu każdy związany ze środowiskiem żydowskim dostaje poparcie jeśli tylko wykazuje jakieś możliwości kreacyjne.

Obserwując inne kraje – podobne, czy zbliżone relacje są też i tam. Amerykański „deep state” to jeden z przykładów, ale w Anglii mamy bardzo podobne sytuacje. Trudno wątpić, aby w innych krajach nie było podobnie.

Pytanie : czy warto być żydem – wydaje się być tylko retorycznym zwrotem, gdyż korzyści wydają się być ewidentne.

Ale na sprawę można też spojrzeć od strony jaką zaprezentował nasz rodak – Dmowski. To kwestia, że aby być Polakiem, trzeba wykonywać polskie obowiązki.

Genialne stwierdzenie. Jeśli je odnieść do żydów (konsekwentnie używam tu małej litery, gdyż odnoszę się do przynależności cywilizacyjnej, a nie narodowej), to konieczne jest rozpatrzenie zakresu obowiązków jakie oni muszą wypełniać. No i dostrzec, że przecież nie zawsze żydzi mieli tak uprzywilejowaną pozycję – bywali też represjonowani.

Wcześniej napisałem, że podlegają specjalnemu prawu. Z zasady – nie są też „dziećmi bożymi”, mogą więc jedynie liczyć na Miłosierdzie Boże, ale nie na Bożą Miłość.

Własna droga rozwojowa powoduje, że ZAWSZE są w konflikcie z wszelkimi sytuacjami , które noszą znamiona boskiego porządku. Zawsze więc będą wprowadzać różne formy rozgardiaszu, nierównowagi, konfliktów. Są do tego wręcz zobligowani. Ich zadaniem jest ciągła zmiana – nie dla lepszej stabilności stosunków, ale przeciwnie – aby zapobiec stabilizacji, a ważną, wręcz podstawową rolą jest uzyskanie statusu kontrolera – decydenta. Czyli jest to ciągła walka z otoczeniem celem podporządkowania go sobie w warunkach chaosu.

Żydzi – „ciągle siedzą na walizkach”, nie mają poczucia stabilizacji, bo muszą podejmować kolejne wyzwania.

Nasuwa się pytanie, czy jest to cecha żydowska, czy generalnie semicka, a tylko w judaizmie znajdująca religijne uzasadnienie?

Ciekawą konstatacją są słowa arabskiego poety (przytaczam z pamięci): żyjemy po to, aby napadać na naszych wrogów, z ich braku na sąsiadów, a jak i tych nie ma – na naszych braci.

Wracając do tytułowego pytania: czy warto być żydem.

Cóż, każdy sam musi wybrać jaki model życia jest mu odpowiedni. Czy warto być zawsze niezadowolonym, czy też cieszyć się radością życia?


Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo