„Polskość to nienormalność” stwierdził znany polityk z wyraźnym niedorozwojem, dla którego wymienienie nazwiska byłoby tutaj zaszczytem.
Sądzę, że warto przeanalizować, dlaczego na pewnym etapie rozwoju (a raczej stanu niedorozwoju) przytoczone stwierdzenie ma jakieś uzasadnienie.
Otóż faktycznie, dla człowieka, o ukształtowanym niedorozwoju, występujące postawy i zjawiska charakterystyczne dla polskości (o narciarstwie napiszę dodatkowo), stanowią podstawę do przekonania, że są nienormalne.
Dopiero po przekroczeniu pewnej bariery rozwojowej pozwalającej na szerszą perspektywę porównawczą widać, że jest to odmienność, ale na pewno nie nienormalność. Czyli – inna normalność uwarunkowana odmiennymi zasadami.
Oczywiście – można porównać te dwie, odrębne normalności i zastanowić się, która z nich jest bardziej perspektywiczna w budowaniu relacji międzyludzkich. Ale to inny temat.
W tej notce chcę bardziej zastanowić się nad „nienormalnością” narciarstwa i na tej bazie wskazać pewne powiązania między tymi dwoma tematami.
Otóż narciarstwo jest nienormalną formą poruszania się. O ile bowiem w całym doświadczeniu życiowym spotykamy się z naturalnym odruchem, że aby się zatrzymać trzeba nieco odchylić się do tyłu, to w narciarstwie jest odwrotnie – wychylamy się do przodu (względem nart i kierunku jazdy), a jest to potęgowane wrażeniowo z racji, iż trzeba to zrobić w kierunku linii spadku stoku. Przy dużym nachyleniu – to jak pochylenie się w kierunku przepaści.
Czyli trzeba nauczyć się reakcji przeciwnych „normalnym” i typowym dla zachowań związanych z ruchem.
Drugim elementem „nienormalności” narciarstwa jest to, że angażuje większość, o ile nie wszystkie, nasze mięśnie. Podobno dotyczy to także pływania. Tyle, że w pływaniu zaangażowanie mięśni nie ma charakteru dynamicznego – zaangażowanie następuje „płynnie”. Tymczasem w narciarstwie występuje duża dynamika ruchu i to zmiennego sytuacyjnie. Trzeba błyskawicznie dostosować się warunków terenowych, czy okoliczności.
W efekcie na początku nartowania odczuwa się duży dyskomfort – i to nie mięśni nóg, a najczęściej barków, rąk, czy szyi.
Jednak po przełamaniu bariery – zaczynamy odczuwać radość i to radość niepojmowalną dla tych, którzy narciarstwa nie doświadczyli.
Można powiedzieć, że jest to specyficzna radość i duma z poczucia osiągnięcia doskonałości. Czy jest to uczucie upoważniające do odczuwania wyższości? Wydaje się, że nie. To dlatego, że przecież nawet mając poczucie zawiadywania własnym ciałem, każdym jego mięśniem, mamy też poczucie, że można być bardziej doskonałym. Ta osiągnięta doskonałość jest tylko naszym własnym doznaniem i nie ma przełożenia na innych.
Można mówić i świadomość tego u narciarzy występuje, że stanowią oni specyficzną grupę ludzi w społeczeństwie – ludzi, którzy mają wpojone dążenie do doskonałości, a jednocześnie przepełnionych radością z racji bycia na drodze ich wypełniania. To wyczuwalne.
Przyznaję, że sam tak też to odczuwam – także w blogerskich odniesieniach. To znaczy, chodzi o to, że nawet mając odmienne poglądy, mam też przekonanie, że ci narciarze-blogerzy głoszą swe poglądy (nawet błędne) , ale w przekonaniu, że dążą do jakiejś formy doskonałości w danej dziedzinie. A za to zawsze należy się szacunek.
Kogo można zaliczyć do rodziny narciarzy?
No cóż. Trzeba jednoznacznie powiedzieć, że nie każdy, komu przypięto narty i spuszczono z „oślej łączki” może być włączony do tego grona. Trzeba włożyć dużo pracy i wysiłku, aby pojąć tajemnicę radości jazdy prowadzącej do dążenia do jej udoskonalania, aż do granicy finezyjnego piękna ruchu – piękna podobnego baletowi.
Idąc ulicą w Zakopanem (właśnie wróciłem), miałem okazje obserwować dwie idące z naprzeciwka „czwórki” młodych ludzi. Pierwsze pary – narciarze. To, co zauważyłem, to specyficzny chód – w momencie podnoszenia tylnej stopy, gdy jest ona oparta na palcach, następowało dynamiczne podniesienie pięty. Typowe dla ruchu narciarza w ostatniej fazie skrętu tzw. skrętu „ciętego”.
Druga „czwórka” to młodzi ludzie, ale wędrowcy piesi. Chód równie dynamiczny, przepojony radością życia, ale - bez tego charakterystycznego „cięcia”.
Narciarstwo jest tu podobne polskości, gdzie jest dużo takich, którzy z racji urodzenia, czy czasowego zamieszkania – podają się za Polaków (i odpowiednio – za narciarzy). Jest faktem, że narciarstwo „wysysa się z mlekiem matki”, bo tego, czego nauczymy się dziecięciem nie zapominamy do końca życia – trzeba to jednak kultywować, a przy dużym odstępie czasowym – odtworzyć.
Owszem – narciarstwa można też nauczyć się później, ale wymaga to bardzo dużego zaangażowania, analizy ruchu i ciągłego podtrzymywania tej umiejętności. I znowu jest to analogia do polskości – którą można wybrać, ale zawsze się trzeba jej uczyć.
Aby jeszcze raz odnieść narciarstwo do polskości posłużę się analogią „prezydencką”.
Pierwszy z naszych prezydentów – Wałęsa – próbował narciarstwa, a jego kontakt był tego rodzaju jak z polskością – chyba sobie coś złamał. Charakter także, a jego obecny stosunek do polskości, nacechowany jest chyba fobią podobno powypadkowej w narciarstwie.
Czy zasługuje na miano Polaka i narciarza? Polecam ocenie własnej.
Kwaśniewski – to porażka na obu frontach. Pozytywem może być jedynie to, że nie udawał.
Komorowski – chyba zaprezentował się lepiej niż Wałęsa, ale na pewno nie przekroczył „bariery radości”. Ot ślizgał się pod kontrolą na łatwych stoczkach – to adekwatne przełożenie do „pilnowania żyrandola”.
Najciekawszym, a do tego rokującym pewne nadzieje, jest przypadek Dudy. Ten przekroczył „barierę radości”. Oglądane migawki ze stoku wskazują na poprawną technikę i styl. Jednak brakuje mi w nich finezji, płynności ruchu wskazującej na poczucie (własnej) doskonałości.
Obserwując tę postać od strony polskości – mam bardzo podobne odczucia; formalnie wszystko jest OK. Jednak brak samodzielności w kreowaniu stylu – czyli własnego rozumienia tej idei.
Kończąc.
Poniekąd poczynania władz w czasie „covidowskich” restrykcji odnoszące się do narciarstwa mają analogię w stosunku do polskości. Narciarstwo może być remedium dającym odporność na tę przypadłość podobnie jak polskość jest odpowiedzią na zdegenerowanie Zachodu.
Stosunek do narciarstwa jest prostym przełożeniem stosunku do polskości.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)