Jakoś w ferworze kolejnych obostrzeń związanych z "pandemią", zanikła kwestia amantadyny.
Przypomnę, że dr Bodnar zgłosił wniosek o badania kliniczne tyczące zastosowania amantadyny do leczenie "covidu" w kwietniu ubiegłego roku. Wniosek drzucono.
Po jesiennych enuncjacjach osób prominentnych tyczących pozytywnych efektów zastosowania amantadyny - wymuszono przeprowadzenie badań klinicznych. Przynajmniej oficjalnie.
Procedury zatwierdzania planu badań przedłużano. W grudniu oglądałem program Pospieszalskiego w którym osoba przeznaczona na kierowanie projektem stwierdziła, że badania kliniczne zostaną rozpoczęte na początku lutego.
Pomijam fakt, że dr Bodnar nie został włączony do projektu, ale jak dotąd brak żadnych informacji o rozpoczęciu badań. Biorąc zaś pod uwagę, że mamy kolejną (rzekomo) falę "pandemii" - zaniechanie badań wydaje się graniczyć ze świadomie prowadzonym procesem mającym zwiększyć ilość ofiar "pandemii", co można by nawet zakwalifikować jako ludobójstwo.
Zgrozę budzi to, że nie jest określona droga leczenia "covidu"; z dostępnych informacji wynika, że nie są stosowane ŻADNE środki zwalczania wirusa, a jedynie wprowadza się leczenie powikłań. Ponieważ częste jest występowanie zapalenia płuc stosowane respiratory wspomagają co prawda dotlenienie, ale kosztem bólu wynikającego z wymuszaniem pracy płuc.
Czyli - silniejsze organizmy i tak dadzą sobie radę, a te słabsze skazane są na eliminację i to bardzo bolesną.
Cały proces izolacji dehumanizuje chorych pozbawiając ich kontaktu z bliskimi w ostatniej fazie życia.
Powstaje pytanie, czy zastosowane procedury pandemiczne, wobec świadomego zakazu leczenia, nie są nastawione na jak największą dezorganizację życia społecznego?


Komentarze
Pokaż komentarze (17)