Te słowa można odnieść do sceny politycznej z Tuskiem w tle: gdyby ta opozycja przejęła władzę, to byłby koniec normalności - w sensie w miarę stabilnego, przewidywalnego jutra.
Jedyne, co byśmy osiągnęli to przedłużenie agonii i to z perspektywą różnych szykan.
W tej sytuacji tytułowe słowa są w pełni uzasadnione. Oczywiście, zawsze istnieje nadzieja, że nastąpi zmiana na lepsze, co zazwyczaj powoduje próbę przetrwania. Niestety, porzekadło mówi, że nadzieja matką głupich. I to wyraźnie ma uzasadnienie w "propozycjach" opozycji pod wodzą Tuska.
Czy jest jeszcze jakaś uzasadniona nadzieja? Albo Agrounia, albo Szydło wróć!!!.
Nic innego nie jawi się na politycznym horyzoncie.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)