Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
99 obserwujących
1540 notek
557k odsłon
  55   0

Niedobory żywności, czy głód?

Co i rusz pojawiają się sugestie o prawdopodobnym głodzie , który dotknie znaczną część ludzkości. Jakie przesłanki na to wskazuję i czy dotyczy to także Polski?

Na razie wszelkie sugestie o głodzie można uznać za mrzonki niedoważonych umysłów. Wystarczy wejść do pierwszego z brzegu marketu by zobaczyć pełne półki, co skutecznie powstrzymuje przed strachem  - przynajmniej w odniesieniu do tego elementu wachlarza strachów jakie są nam serwowane codziennie, a i od święta też.

Czy pomijanie czynnika niedoborów żywności - jest uzasadnione i nie warto kwestii rozwijać? Jestem daleki od chęci straszenia, ale warto zastanowić się nad sytuacją.

Przede wszystkim - jest pytaniem, czy kłopoty na rynku żywności nie są celowym działaniem "czynników decyzyjnych"? Bo jeśli tak, to nawet niewielkie zawirowania mogą posłużyć za pretekst do wywołania paniki. A pewne zdarzenia wskazują na celowe działania mogące prowadzić do braków w zaopatrzeniu. Tu chodzi o pożary i katastrofy w dużych zakładach przetwarzania żywności w USA; ich ilość wykracza poza "normę" statystyczną.

Jednak obecnie same USA nie są w stanie tak istotnie wpłynąć na sytuację światową.; to zbyt nikły procent populacji.


Kwestia konfliktu na Ukrainie. Ten problem może być poważniejszy, gdyż dotyczy najżyźniejszych ziem , a których produkcja daje nadwyżki żywiące Bliski Wschód i północną Afrykę, a także stanowią istotne zaplecze dla Chin.

Można sądzić, że braki stąd wynikające mogą być skompensowane produkcją kanadyjską, argentyńską i australijską, ale wymaga to zmian organizacyjnych, co może być problematyczne. Niedobory mogą być istotne.


Do opisanych kwestii trzeba dodać  czynnik pogodowy. I chyba ten element może być newralgiczny. Pojawiające się anomalie pogodowe mogą istotnie zakłócić produkcję żywności - i niestety - już są decyzje wielu krajów wskazujące na przewidywane problemy. Indie zablokowały eksport zbóż. Chiny jeszcze w ub. roku wykupiły całą dostępną nadwyżkę pszenicy.

USA dysponują tylko nadwyżką ziarna kukurydzy GMO. Można przykłady mnożyć.

A jak wygląda to w Polsce?

Z dostępnych danych  wynika, że mamy nadwyżkę kilku milionów ton zbóż, co pozwala na eksport żywności. Jednak warto zwrócić uwagę, że "doszło" około 3 milionów Ukraińców, co zwiększy zapotrzebowanie o około 2 mln ton. (Polska produkuje około 27 mln ton zbóż, co wystarcza na wyżywienie blisko 40 mln ludzi, czyli można założyć, że ok. 600 kg/osobę. 3 mln Ukraińców wywoła zapotrzebowanie na dodatkowe circa 2 mln ton).

Wydaje się, że nie ma zagrożenia. Zwłaszcza, że może zostać zmieniony typ konsumpcji - mniej mięsa, a więcej  produktów wegańskich.

Tyle, że te rozważania dotyczą "normalnego" poziomu urodzaju - bez anomalii pogodowych, i przy dotychczasowym poziomie stosowania nawozów.

Oba czynniki są wątpliwe. Mamy znaczną zwyżkę cen nawozów, co skutkuje zmniejszeniem ich stosowania i mamy też anomalie pogodowe, których już nie można pomijać w analizach.

Chodzi o to, że kwiecień był zimny i mokry - opóźnienie wegetacji o około tydzień, a teraz jest połowa maja i nie było deszczu. W efekcie mamy bardzo kiepski poziom rozwoju roślinności. Wystarczy spojrzeć na drzewa - liście są drobne, rachityczne.

To jeszcze nie klęska, ale symptom niepokojący.

I jeszcze jedno. Mamy 16 maja, a nie było "ogrodników i zimnej Zośki". To przechłodzenie powoduje zapylenie traw (i zbóż). Bez niego kłosy będą puste - plony mogą być kiepskie.

Dochodzi też czynnik organizacyjny. Niszczenie polskiego rolnictwa w ramach "jednolitej polityki rolnej" UE daje efekty. Znakomicie zmniejszyła się ilość gospodarstw rolnych, co może daje korzyści w przypadku przemysłowo traktowanej produkcji rolniczej, ale jednocześnie rolnictwo jest nieodporne na czynniki zewnętrzne. Małe gospodarstwa łatwiej dostosowują się do odmienności pogodowych. 

Oczywiście  - jest też czynnik organizacyjny: sterowanie dostawami w ręku władz pozwala na wykorzystanie tego "narzędzia" do celów politycznych. A jeszcze kwestia skupu produktów rolnych, gdzie większość firm jest "obca", co może pozwolić na wyeksportowanie żywności poza granice kraju.


Jakie wnioski?

Na razie wydaje się, że brak wskazań bezpośrednich na głód, ale raczej na zmniejszenie asortymentu. Może braki niektórych artykułów. Niemniej - warto zacząć rozważać możliwość własnej produkcji żywności "przy domu" celem uzupełnienia oferty. Może się to okazać bardzo przydatne.

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale