Proszę zwrócić uwagę, że Putin nie zareagował odzewem, a powołał komisję do zbadania okoliczności zdarzenia.
To istotne, bo istnieją dwie opcje (odrzucam możliwość przypadkowego wybuchu) - jedna, że nastąpił akt terrorystyczny zorganizowany przez Ukraińców i druga, że nastąpił atak rakietowy nośnikiem o dużej precyzji.
O ile w pierwszym przypadku - można się liczyć ze zwiększoną ilością ataków na cele infrastrukturalne na Ukrainie (do tej pory były one przynajmniej częściowo oszczędzane - choćby nie był atakowany Kijów).
Drugi przypadek jest znacznie groźniejszy. Jeśli atak był precyzyjną bronią produkcji zachodniej, to może to zostać uznane za akt ingerencji bezpośredniej Zachodu, co pozwoli na podjęcie kroków odwetowych - już na terenie tych państw.
Cóż. Zełeński już "bez ogródek" do tego dąży wręcz żądając wyprzedzającego uderzenia atomowego. Czym skończy się ta eskalacja w działaniach - chyba nawet nie ma co rozpatrywać.
Pytanie: czy warto?
I drugie - komu i dlaczego zależy na doprowadzenie do takiego rozwiązania, które prawdopodobnie zniszczy obecne struktury organizacyjne ludzkiego życia na ziemi?
Bo raz rozpoczętego Armagedonu - nie da się powstrzymać; będzie eskalacja aż do wzajemnego wyniszczenia.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)