W odpowiednim czasie.
Akurat po kolejnym ataku rosyjskim na infrastrukturę energetyczną Ukrainy. Skutek: kilka, czy kilkanaście dużych miast bez prądu, wody, ogrzewania, co wymusi exodus ludności. Należałoby spodziewać się chaosu - także przerwania dostaw zaopatrzenia na front.
Wobec zaś braków zaopatrzenia - możliwe ataki ludności cywilnej na zwłaszcza dostawy żywności na front.
W tej sytuacji należy się spodziewać interwencji NATO jako siło porządkowych.
Jedyną kwestią było znaleźć powód do takich decyzji. I jest - jak znalazł.
Sprawa szyta jest grubymi nićmi, bo rakiety wystrzelone przez Rosjan należą do broni precyzyjnych. Tymczasem spadły 7 km od granicy, a biorąc pod uwagę cel na który były nakierowane - to razem kilkanaście km. Takie rzeczy się nie zdarzają w obecnej technice wojskowej. Nawet uszkodzenie w ramach obrony nie pozwalają na twierdzenie o ich rosyjskim pochodzeniu.
Wniosek jest jednoznaczny - to pretekst do wkroczenia na Ukrainę.
Czym to się skończy? Cóż. Boże miej nas w swej opiece.
PS. A przytaczałem już kilka razy frazę przepowiedni z Tęgoborzy: "gdy orzeł z młotem zajmą cudze łany, nad rzeką w pień jest wycięty". Wszystko wskazuje, że "młotem" są USA. Zadziwiające, że jeszcze niedawno możliwość wejścia wojsk polskich razem z USArmy wydawała się nieprawdopodobna. Niesamowita zmiana sytuacyjna - to, że wejście będzie - chyba nie ma wątpliwości.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)