Siła cywilizacji jako metody życia zbiorowego (Koneczny), wynika ze stopnia zgodności celu cywilizacyjnego z indywidualnymi celami rozwojowymi podmiotu (-ów) tworzących cywilizację. Zaznaczyć od razu należy, że siła ta wynika ze zdolności rozwiązywania pojawiających się antagonizmów, a to powiązane jest z uznaniem za podmioty cywilizacji jak największej części bytów otaczającej rzeczywistości.
Cywilizacja uznająca za podmiot cywilizacyjny tylko np. jedno plemię, czy rasę, nie będzie trwała, gdyż pozostali i ludzie, i inne byty, będą w ciągłym sporze, co zawsze prowadzi do upadku.
Oczywistym jest, że idealnym rozwiązaniem, byłaby cywilizacja traktująca podmiotowo wszystkie byty otaczającej nas rzeczywistości. Tu jednak cechy ludzkie, ale i warunki życia z jakimi mamy do czynienia, stoją temu na przeszkodzie.
Stabilność trwania cywilizacji zależy także wypełnienia warunków zapewniających ciągłość istnienia. Problem należy rozważać kompleksowo, gdyż przecież np. "zużycie" tlenu z atmosfery może spowodować koniec naszego istnienia w takim samym stopniu jak zapaść populacyjna. Czyli koniecznym jest dbać o środowisko życia jak i o to, by kobiety wypełniały rolę kontynuatorek życia.
Ten nakaz dotyczy w takim samym stopniu mężczyzn, którzy winni stwarzać warunki umożliwiające kontynuację życia.
Przy takich założeniach przyczyną zaniku populacji (zmniejszająca się dzietność kobiet) należy widzieć w sprzeczności między celem cywilizacyjnym wpływającym na postawy jednostek kształtujących swe dążenia, a rolą kobiety - matki, co przecież związane jest z olbrzymim wysiłkiem i poświęceniem.
Ten wysiłek nie jest obecnie postrzegany jako właściwy na drodze rozwoju w kierunku realizacji celu cywilizacyjnego.
Jako cel cywilizacyjny wskazuje się konsumpcję w całej gamie różnorodności z tym związanych. Czyli naczelną jest zasada przyjemności. Posiadanie dzieci - też liczone jest w tych kategoriach, a państwo reprezentujące element wykonawczy cywilizacji, wobec zaniku chęci "zaliczania" takich przyjemności, próbuje "płacić" za utracone atrakcje wynikające z podjęcia się trudu macierzyństwa.
Można mieć słuszne obawy tyczące skuteczności takich działań. Nawet nie ma sensu rozważań tego jakie warunki powinny być spełnione by stanowiły skuteczną zachętę dla macierzyństwa: zawsze będą uznawane za niedostateczne.
Co pozostaje? Konieczna jest zmiana paradygmatów - cel cywilizacyjny powinien byś tak sformułowany, by dążenie do niego było możliwe także poprzez macierzyństwo (to nie musi być obowiązek, a wybór).
Uwaga o tyle zasadna, że w Cywilizacji Polskiej kobieta ma równe prawa z mężczyzną, przy różnych obowiązkach. Obecne żądania feministek prowadzą do formalnie równych obowiązków (rozwiązanie narzucane przez kobiety), a to automatycznie tworzy nierówność prawną.
Z kolei sytuacja jaka występuje np. w krajach muzułmańskich, gdzie publiczna rola kobiet jest ograniczana w znacznym stopniu do roli inkubatora, także wydaje się prowadzić do napięć, które z czasem wystąpią.
Wniosek jest oczywisty: konieczne jest ustalenie na nowo - czy też odtworzenie, celu cywilizacyjnego, który przyczyni się do odbudowy relacji społecznych. To zaś będzie wpływało na wiele innych dziedzin zmieniając zasady współżycia.
Tematyka tu podjęta jest tylko wstępem , zachętą do dyskusji i nawet nie sugeruje kształtu rozwiązania. Tylko, czy są ludzie przygotowani do takiej dyskusji?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)