Refleksje sumaryczne.
Ostatnio zamieściłem dwa teksty przygotowujące podsumowanie moich przemyśleń na temat organizacji rzeczywistości: „Błąkając się po śnie” oraz „Cuda i czary”. I długo nie mogłem się zdecydować na notkę podsumowującą.
Dopiero Eine, zamieszczając tekst „Zasada holograficzna w fizyce informatycznej” niejako przymusił mnie do podjęcia wątku. (Kiedyś zadeklarował poruszenie sprawy holograficzności na moją uwagę, że uważam świat za rodzaj hologramu – jako tło do przedstawienia swego poglądu).
„Słowo się rzekło: kobyłka u płota stoi”
Problem wydaje się tak trudny, że niemożliwy do objęcia umysłem. W takich przypadkach zawsze zastanawiam się nad błędami w założeniach wyjściowych. Cały kłopot w tym, że te błędy wynikają z nawarstwiającej się „wiedzy naukowej”.
Ta wiedza tworzona jest przy określonych założeniach, które można sprowadzić do szeroko pojętego materializmu.
Materializm – to rozumienie świata jako „obiektu zewnętrznego”. Tylko wtedy bowiem możemy dokonywać obserwacji i badań.
Tymczasem jedyną konkluzją tyczącą różnych aspektów nie bardzo do siebie pasujących, jest stwierdzenie, że świat należy traktować na równi jako wewnętrzny i zewnętrzny.
Kiedyś, w odniesieniu do Stwórcy (także w dyskusji z Eine), na pytanie o transcendentność odpowiedziałem, że Bóg jest i transcendentny, i immanentny.
To błąd.
O Bogu można tylko powiedzieć, że JEST.
Natomiast podstawowym twierdzeniem dotyczącym rzeczywistości jest:
CZŁOWIEK JEST I TRANSCENDENTNY, I IMMANENTNY WZGLĘDEM RZECZYWISTOŚCI.
Człowiek – rozumiany jako świadomość jednostkowa.
Jak rozumieć to twierdzenie w odniesieniu do rzeczywistości?
Ano tak, że to my kreujemy holograficzny obraz rzeczywistości w której istniejemy.
Nasze ukształtowanie to rodzaj programu, który został wdrożony przez Stwórcę do realizacji. Czyli żyjąc kreujemy świat tyle, że zgodnie z programem.
Rodząc się – pojawiamy się w „pustej” rzeczywistości, którą powoli wypełniamy coraz bardziej wyrafinowanymi wyobrażeniami. Nie tworzymy jednak wszystkiego od początku – korzystamy z „gotowców”, które już istnieją, a są dziełem przodków. Część z nich ma charakter nawet ogólnoludzki – wspólny dla nas wszystkich. Zapewne w jakiejś części także wspólny z naszymi „braćmi mniejszymi”.
Ta część wspólna jest fundamentem rzeczywistości. Przerwanie ciągłości podtrzymywania – staje się powodem zaniku wielu elementów i z czasem doprowadzi(-ć może) do zaprzestania istnienia naszej rzeczywistości.
W takim rozumieniu – zawsze jesteśmy w centrum wszechświata – bo przecież sami go tworzymy. I takie same prawa ma każda istota, co nie zmienia faktu, że z części wspólnych tworzona jest rzeczywistość rozumiana jako zewnętrzna. Tylko w takim ujęciu możliwe jest docieranie myśli w dowolny punkt wszechświata w sposób natychmiastowy; kreujemy ten wszechświat, gdzie „nicią” jest prędkość światła, ale to my tej „nici” używamy.
Kiedy umieramy – umiera nasz wszechświat, część całości. I to też ważne spostrzeżenie.
Wątpliwości budzić może tworzenie „części wspólnej”, czyli jak możliwa jest koordynacja spostrzeżeń i obserwacji, jak nasz akt kreacji może być wspólny z aktami innych jednostek?
Wydaje się, że to jest problem „ilościowy” przekazu informacji. Częstotliwości koordynujących i różnych form przekazu.
Nie mam nawet zamiaru wikłać się w tę problematykę – to wymagać winno szczegółowych rozważań i przepuszczenia przez sito tej idei całej wiedzy jaką posiadamy. To nie dzieło jednej notki.
Cóż dodać. Proszę nie myśleć, że jestem w pełni oryginalny. Przecież aby tylko napisać tę notkę musiałem korzystać z osiągnięć nauki choćby przy wytworzeniu pojęcia „holografia”. Tyle, że po pierwszych próbach – już dawno temu, odrzuciłem drogę naukową, a zwłaszcza z wykorzystaniem matematyki.
Więcej znaleźć można w mitach i zapisach ”świętych przekazów”; tu jednak z największą ostrożnością trzeba podchodzić do Biblii. Ta księga zawiera sporo ważnych informacji, ale przede wszystkim jest „księgą przekrętów” napisaną tak, aby zamotać w głowach Czytelników.
Jako ciekawostkę porównawczą dla idei „człowieka, jako bytu transcendentnego i immanentnego” warto zapoznać się z hinduskim mitem „Widzenie Markandeji”.
Czy przedstawiłem oryginalne widzenie problemu? Nie to jest ważne. Ważne jest to, że ta wersja tłumaczy wszystkie przypadki tyczące obserwacji rzeczywistości.
I ... proszę nie klękać.
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Technologie