Klincz w jakim znalazło się , przynajmniej w sferze medialnej, polskie społeczeństwo, jest symptomem stanu w jakim znalazła się cała Europa wraz z przyległościami, czyli tymi terenami na których odcisnęła swą stopę tzw. Cywilizacja Zachodu.
Jak wybrnąć z tej sytuacji? Mainstreamowe media trąbią, że dla zapobieżenia postępującej degeneracji trzeba w pierwszej kolejności wyzbyć się uczucia nienawiści i pogardy dla otoczenia.
Czy to właściwe rozwiązanie?
Proponuję głębiej się nad tym zastanowić. Moją konstatacją jest stwierdzenie, że przeciwnie: trzeba zacząć kierować się nienawiścią i pogardą względem wszystkich tych, którzy burzą ład społeczny i naturalne relacje międzyludzkie oparte na wzajemnym poszanowaniu.
Ci, którzy jątrzą, kłamią, manipulują – powinni być traktowani z należną pogardą.
Nienawiść, w polskim rozumieniu znaczenia słowa, czyli nie nawidzenie – oznacza niechęć do widzenia kogoś o cechach charakteru sprzecznych ze społecznym odczuwaniem. Tych ludzi po prostu należy usunąć ze sfery publicznej. Każde ujawnienie i wykazanie, że osoba publiczna kieruje się antyspołecznymi, czy antynarodowymi celami – powinna być ze sfery publicznej eliminowana. Nie ma miejsca na dialog takimi ludźmi.
Dopiero kierując się nienawiścią i pogardą dla fałszu i kłamstwa – możemy dobrze przygotować się do odnowy, której symbolem są zbliżające się święta. Tylko zaś odsunięcie się, oddzielenie i napiętnowanie „przemysłu pogardy” , może dać szansę na przemianę, wszak „łyżka dziegciu kazi smak beczki miodu”. Nie można więc akceptować półprawd i „mniejszego zła”. Trzeba je odrzucić.




Komentarze
Pokaż komentarze