Sprawą nurtującą mnie nie od dziś jest sposób zwracania się do siebie w sferze kultury polskiej. Pan, pani. Nie wiem czy Państwo odczuwają, że w tej formie grzecznościowej zawarta jest niezwykle głęboka treść kulturowa i religijna, w sposób wyłączny i jednoznaczny, podobnie jak tradycja Wigilii Bożego Narodzenia, powiązana z naszą narodową świadomością.
Słownik języka polskiego wśród wielu znaczeń słowa pan, odnosi je do określenia używanego wobec Boga jako Stwórcy Świata – takie znaczenie często występuje w Piśmie Św. Obniżając rangę znaczenia tego słowa - dotyczy ono także kogoś mającego władzę, ale także duży stan posiadania.
Być może dlatego przez narody sąsiadujące bywamy, często z przekąsem, określani jako naród panów (polskie pany). Bywa bowiem i tak, że posiadamy mało, a odnoszenie się do siebie w przyjętej formie grzecznościowej jest odbierane jako zdecydowany przerost formy nad treścią.
Jednak w wielu przypadkach obserwacji naszych cech narodowych, dokonywanych przez niezależnych, ale i nie nastawionych do nas negatywnie obserwatorów, cechami najczęściej wymienianymi jest zachowywanie godności osobistej (nawet w warunkach skrajnych), i niezależności poglądów.
Wśród określeń ze słownika są i takie: „ być panem siebie, panem swej woli, mieć niezależność osobistą i materialną, postępować zgodnie ze swoją wolą. Być panem u siebie tj. nie podlegać w miejscu swej pracy i działania czyimś nakazom, rozporządzeniom.”
Jeśli wszystkie podane znaczenia słowa poddamy filtrowi poglądów wynikających z doktryny chrześcijańskiej, to w moim rozumieniu, przedstawione cechy narodowe są jak najbardziej z chrześcijaństwem zgodne. Są bowiem wykładnią indywidualnej niezależności, ale i odpowiedzialności jednostki. Nie można bowiem zachować godności własnej jeśli nie chce się ponosić odpowiedzialności za swe postępowanie: brak odpowiedzialności jest cechą niewolników - ci zawsze przyczyn swych czynów szukają nie w sobie, ale poza sobą.
Często zwracając się do różnych osób pomijam wszelkie tytuły używając jedynie słowa pan (pani). Niekiedy bywa to odczytywane jako oznaka braku szacunku. Myślę, a przyznają to Państwo sami, że ta forma grzecznościowa jest też formą Najwyższego Szacunku jakim możemy obdarować naszych Interlokutorów
Wracając do tematu, mam nadzieję, że Trzecie Tysiąclecie umożliwi nam głębsze dostosowanie się do narodowych cech naszej tradycji. Że zasłużymy sami sobie na prawo zwracania się do siebie tą piękną i głęboką w znaczenie formą grzecznościową.
Włączając się w dyskusje S24 zauważyłem, ( sam nie bez winy), że większość salonowiczów korzysta z formy bezpośredniej. To wygodne. Jednakże z czasem prowadzi do zaniku dystansu i braku szacunku dla innych uczestników „salonowego” życia. Może przywrócenie zasad przyczyni się do zachowań typowych dla salonu.
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura