Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas
151
BLOG

Elity Rzeczypospltej - nowe otwarcie

Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas Społeczeństwo Obserwuj notkę 18

Wyraźnie widać, że mamy do czynienia z kryzysem państwa, a kolejne "udogodnienia" dla społeczeństwa (500+, wyprawki itd.), mają tylko okresowy wpływ na sytuację.


I wcale nie oznacza to, że te "udogodnienia" krytykuję; są bardzo potrzebne, a dla wielu wiążą się z poczuciem bezpieczeństwa. Tyle, że potrzebna jest zmiana podejścia do państwa, a tę można uzyskać poprzez wymianę elit.


Obecne elity nie spełniają  roli jakiej społeczeństwo od nich oczekuje. Mamy bowiem permanentny kryzys, zaczynając od 1980 roku. Solidarność dawała nowe otwarcie ideowe i, niestety, nie zapewniła elit, które mogły przemiany dokonać.

Ci, którzy przejęli władzę w 89' roku, zawłaszczyli przywództwo ideowe, a ich cele były sprzeczne z faktycznymi oczekiwaniami społecznymi. Jeszcze do niedawna dawało się społeczeństwo mamić, ale wszelkie społeczne dziury zszywa się coraz grubszymi nićmi, a i one są niewystarczające; pruje się sama materia społeczna.

Można sądzić, że zbliżamy się do punktu zwrotnego, gdzie dalszy proces doprowadzi już do likwidacji Polski i polskości; zostaniemy tylko regionalnym tworem Europy.

Obecne władze spowolniły ten proces, a nawet po części go odwróciły - przynajmniej w niektórych dziedzinach. Jednak reakcja jest wyraźna i wskazane trendy zostały wstrzymane.


Można więc postawić tezę, że konieczne jest przeorientowanie sposobu myślenia społeczeństwa; potrzeba większej identyfikacji z państwem, które powinno być rozumiane jako "nasze".


Czy jest to możliwe?

Tak, ale warunkiem koniecznym jest wymiana elit. To dlatego, że identyfikacja z państwem polega na akceptacji postępowania elit. Hurra patriotyczne imprezy i manifestacje nie zapewnią identyfikacji, gdy kontakt z urzędem dalej będzie stawiał każdego w roli petenta, którym można pomiatać. Codziennie odczuwamy skutki decyzji władz lokalnych - i to one dla nas reprezentują państwo. Na tych oglądanych w najlepszym czasie antenowym - możemy tylko popatrzeć, a ich gadanie tylko nuży.

System dalej dąży do tworzenia hierarchii, gdyż "jedynym sprawiedliwym" jest  NACZELNIK. Reszta tylko się dostosowuje.

Czy jednak taka Rzeczpospolita jest naszym dążeniem? I czy to jest Rzeczpospolita?


Jednym słowem - brakuje elit. Elit, które będą się identyfikowały z państwem, ale też reprezentowały interes społeczny.


Obecna "inteligencja" (celowo w cudzysłowie), to przecież potomkowie tych, którzy zaprowadzali sowieckie porządki po II WŚ. Trzecie pokolenie. Doskonale wykształceni - bo rodzice im te możliwości zapewnili, świetnie znający historię i sprawy społeczne. Tyle, że ta grupa nie jest polską elitą, nie rozumie polskości, a jej celem jest obrona interesu własnego - czyli władzy i dóbr materialnych będących w ich posiadaniu.

To ta sama drogą, którą poszła polska szlachta, a co doprowadziło do upadku I RP. 


Wniosek jest jeden: obecne elity należy usunąć. To największe zagrożenie dla Polski.


Problemem z jaki się musimy spotkać, to określenie w jaki sposób stworzyć nowe elity?


Tu mamy ciekawą sytuację. W I RP pełnienie urzędów było obowiązkiem, który nie przynosił korzyści materialnych. 

Pamięć o tym jest w społeczeństwie, a świadczy o tym ankieta wskazująca na olbrzymie poparcie dla obniżenia  apanaży "przedstawicieli narodu".


To jedno ze wskazań; polityka w Polsce nie powinna być źródłem bogacenia się - życia ponad standard na koszt społeczeństwa. Już to, jako tendencja, odchudzi zastępy oczekujących w kolejce do władzy.

Kolejny czynnik, to wybory władz, zwłaszcza lokalnych. Tu ważne jest, aby kandydaci mieli równą możliwość zaprezentowania swoich walorów, a ocena wyborców nie była paczona pieniędzmi wydanymi na kampanię.


Pewna próbą poszukiwań jest sugestia głosowań rodzinnych, gdzie siła głosu wyrażałaby się też liczebnością rodziny. Pomysł wydaje się słuszny, ale sam kierunek zmian powinien zawierać element eliminacji metod manipulacyjnych, czyli redukcję obietnic jako czynnika wpływającego na głosowanie. Brane powinny być tylko realne możliwości realizacyjne.

Tu wniosek jest jeden -  nie tyle należy dążyć do ułatwień w głosowaniu i poszerzania ilości głosujących, co przeciwnie - wprowadzić utrudnienia, które zniechęciłyby do udziału w wyborach tych, którzy faktycznie nie są nimi zainteresowani.

Obecnie głos osoby niezaangażowanej ma tę samą wagę, jak osoby kompetentnej i ideowej. Ta pierwsza grupa jest łatwa w manipulacji - wystarczą obietnice  i jakieś ochłapy.


Wydaje się, że to jedyna droga demokratycznej odbudowy elit. Z jednym zastrzeżeniem: elity mają służyć idei, a tę ideę należy jednoznacznie określić i zdefiniować. 

członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo