Andrzej Branicki1969 Andrzej Branicki1969
137
BLOG

Rakiety nad Teheranem, kompromaty w sejfach. Kto naprawdę prowadzi tę wojnę?

Andrzej Branicki1969 Andrzej Branicki1969 Polityka Obserwuj notkę 1
Rakiety nad Iranem to tylko połowa tej historii. Kilka dni wcześniej padła groźba ujawnienia kompromatów na Donalda Trumpa. W świecie, w którym informacja bywa groźniejsza niż broń, pytanie brzmi: czy właśnie oglądamy drugą, niewidzialną wojnę?

Dzisiaj rano Stany Zjednoczone i Izrael uderzyły w Iran.

To wydarzenie, które natychmiast wypełniło serwisy informacyjne obrazami eksplozji i analizami wojskowymi. Ale jeśli zatrzymamy się na poziomie militarnym, zobaczymy tylko połowę obrazu.

Druga połowa jest mniej spektakularna, ale potencjalnie groźniejsza.

Kilka dni przed eskalacją pojawiły się sygnały, że Najwyższy Przywódca Iranu, Ali Khamenei, może ujawnić kompromitujące materiały dotyczące Donalda Trumpa. W przestrzeni publicznej potraktowano to jak kolejną retoryczną groźbę.

Ale w świecie strategii nie ma przypadkowych sygnałów.

Sprawa Jeffrey Epsteina do dziś pozostaje jednym z najbardziej niejednoznacznych epizodów ostatnich lat. To nie tylko proces karny. To gigantyczny zbiór relacji, kontaktów i potencjalnie wrażliwych informacji. Oficjalnie archiwa są przedmiotem postępowań. Nieoficjalnie — nikt poza wąskim gronem nie wie, jakie dane rzeczywiście istnieją i w ilu kopiach.

W analizach bezpieczeństwa istnieje pojęcie „information leverage” — przewagi wynikającej z posiadania informacji, które mogą wpłynąć na decyzje przeciwnika. Tego typu zasób nie musi być publiczny, by działał. Wystarczy, że druga strona wierzy w jego istnienie.

Iran i Izrael od lat funkcjonują w stanie permanentnego napięcia, które ma charakter hybrydowy. Cyberoperacje, operacje wpływu, działania w państwach trzecich — to stały element tej relacji. W takim środowisku zdobycie informacji nie wymaga hollywoodzkiego scenariusza. Wymaga cierpliwości, dostępu i momentu.

Dlatego pytanie nie brzmi dziś: „czy Iran naprawdę ma kompromaty?”.

Pytanie brzmi: „jakiego rodzaju grę prowadzą państwa, które jednocześnie używają rakiet i informacji?”.

Bo jeśli konflikt wszedł w fazę otwartą, to znaczy, że każda karta została przeliczona. Również ta informacyjna.

Najciekawsze jest jednak coś innego. Gdzie w tym wszystkim jest opinia publiczna?

Obserwujemy obrazy z ataku. Czytamy o możliwych kompromatach. Dyskutujemy w mediach społecznościowych. Ale realne decyzje zapadają w wąskich kręgach — w gabinetach politycznych i strukturach służb, które analizują nie tylko mapy celów wojskowych, lecz także przepływ danych.

Czy społeczeństwa zachodnie są partnerem w tej grze? Czy są tylko odbiorcą kontrolowanych komunikatów? Czy wiemy, jakie operacje informacyjne toczą się równolegle do tych militarnych?

W demokracjach przywykliśmy wierzyć, że wojna toczy się w świetle kamer. Tymczasem współczesna wojna toczy się również w cieniu serwerowni, w archiwach prawników, w kopiach zapasowych i w analizach wywiadowczych.

Być może groźba ujawnienia kompromatu to blef. Być może to realny zasób. Być może to jedynie element presji negocjacyjnej.

Ale jedno wydaje się pewne: żyjemy w epoce, w której informacja stała się równorzędną bronią strategiczną. A dostęp do niej — to realna władza.

Kiedy patrzymy na płonące miasta, łatwo zapomnieć, że drugi front może być cichszy, mniej widowiskowy, ale długofalowo bardziej destabilizujący.

I właśnie w tej cichej sferze zapadają decyzje, o których dowiadujemy się dopiero po latach — jeśli w ogóle.

Może więc najważniejsze pytanie nie dotyczy tego, kto wystrzelił pierwszy pocisk. Może najważniejsze pytanie brzmi: kto kontroluje informację, którą my widzimy — i którą możemy zobaczyć dopiero wtedy, gdy będzie to dla kogoś politycznie wygodne?

Bo jeśli wojna toczy się równolegle w domenie informacyjnej, to opinia publiczna nie jest jej uczestnikiem. Jest jej polem.

Jestem emerytowanym funkcjonariuszem państwowym, analitykiem bezpieczeństwa oraz prawnikiem. Przez wiele lat zajmowałam się zagadnieniami bezpieczeństwa państwa, analizą ryzyk oraz funkcjonowaniem instytucji publicznych w warunkach podwyższonego zagrożenia. Doświadczenie praktyczne łączę z analizą prawną i geopolityczną, koncentrując się na mechanizmach decyzyjnych, odpowiedzialności instytucjonalnej oraz realnych skutkach polityki bezpieczeństwa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka