Wyobraźmy sobie sytuację, w której państwo uznaje daną organizację za terrorystyczną, ostrzega przed jej działalnością, wskazuje ją jako zagrożenie dla bezpieczeństwa międzynarodowego, a następnie pozwala jej przedstawicielom swobodnie funkcjonować pod ochroną immunitetu dyplomatycznego. Brzmi absurdalnie?
Według informacji ujawnionych przez Euractiv właśnie z takim problemem może mierzyć się dziś Europa. Dziennikarze opisali treść poufnego dossier krążącego w instytucjach europejskich po decyzji o wpisaniu Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) na listę organizacji terrorystycznych. Dokument ma wskazywać, że część irańskich attaché wojskowych akredytowanych w państwach Unii Europejskiej może być jednocześnie aktywnymi członkami tej organizacji.
Wśród wymienionych nazwisk znalazł się Mohammad Naghizadeh, attaché wojskowy Islamskiej Republiki Iranu w Polsce. Według opisywanego dossier ma on być aktywnym członkiem IRGC i osobą zdolną do wspierania interesów tej organizacji w Europie.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (Islamic Revolutionary Guard Corps – IRGC) powstał po rewolucji islamskiej w Iranie w 1979 roku jako formacja mająca chronić nowy reżim ajatollahów. Z biegiem lat organizacja przekształciła się jednak w znacznie więcej niż zwykłą strukturę wojskową. Obecnie IRGC dysponuje własnymi wojskami lądowymi, marynarką wojenną, siłami lotniczo-kosmicznymi, rozbudowanym aparatem wywiadowczym oraz elitarną jednostką zagraniczną Al-Kuds odpowiedzialną za operacje poza granicami Iranu. Według licznych analiz zachodnich służb i ekspertów ds. bezpieczeństwa IRGC odgrywa kluczową rolę nie tylko w polityce bezpieczeństwa Iranu, ale również w realizacji jego strategicznych interesów na Bliskim Wschodzie i poza nim. Organizacja jest oskarżana o wspieranie i finansowanie różnych ugrupowań zbrojnych działających w regionie, w tym m.in. Hezbollahu w Libanie, Hamasu w Strefie Gazy oraz ruchu Huti w Jemenie.
Szczególną rolę odgrywają Siły Al-Kuds, określane często mianem „zagranicznego ramienia” Strażników Rewolucji. Jednostka ta odpowiada za operacje wywiadowcze, budowanie wpływów politycznych, kontakty z organizacjami sprzymierzonymi z Iranem oraz realizację strategicznych celów Teheranu poza granicami kraju.
IRGC posiada również ogromne wpływy gospodarcze. Przez lata organizacja stworzyła rozbudowaną sieć przedsiębiorstw działających w sektorze energetycznym, budowlanym, telekomunikacyjnym, transportowym i finansowym. Według wielu ekspertów Strażnicy Rewolucji stali się jednym z najpotężniejszych centrów politycznych, wojskowych i ekonomicznych w Iranie, często określanym mianem „państwa w państwie”.
Właśnie dlatego wszelkie informacje o możliwych powiązaniach osób działających na terenie Europy z IRGC są traktowane przez służby bezpieczeństwa państw zachodnich z wyjątkową powagą. Nie chodzi bowiem wyłącznie o kwestie wojskowe, ale również o potencjalne operacje wpływu, działalność wywiadowczą, ochronę interesów gospodarczych oraz realizację strategicznych celów państwa irańskiego poza jego granicami.
Jeżeli nawet połowa informacji opisanych przez Euractiv jest prawdziwa, to mamy do czynienia z sytuacją trudną do wytłumaczenia zwykłemu obywatelowi.
Polska od lat przeznacza miliardy złotych na bezpieczeństwo. Rozbudowuje armię. Wzmacnia kontrwywiad. Ostrzega przed działalnością obcych służb. Politycy wszystkich opcji przekonują, że zagrożenia płynące ze strony państw autorytarnych są większe niż kiedykolwiek od zakończenia zimnej wojny.
Jednocześnie w Warszawie ma działać człowiek, którego europejskie dossier wiąże z organizacją uznaną przez Unię Europejską za terrorystyczną.
Trudno uwierzyć, aby publikacje Euractiv były pierwszym źródłem takich informacji dla kontrwywiadu państwa będącego członkiem NATO i Unii Europejskiej. Jeżeli informacje są wiarygodne, oznaczałoby to, że odpowiednie służby od dawna powinny analizować aktywność środowisk związanych z irańskim aparatem bezpieczeństwa.
Historia służb specjalnych pokazuje bowiem, że attaché wojskowi bardzo często nie zajmują się wyłącznie dyplomacją. Od czasów zimnej wojny stanowiska te były wykorzystywane jako legalna przykrywka dla oficerów wywiadu wojskowego. Nie jest to tajemnica ani teoria spiskowa, lecz element klasycznego warsztatu operacyjnego praktykowanego przez niemal wszystkie większe państwa świata.
Gdy kontrwywiad analizuje aktywność attaché wojskowego państwa uznawanego za przeciwnika lub państwa wysokiego ryzyka, nie koncentruje się wyłącznie na klasycznym szpiegostwie. Współczesne operacje prowadzone przez służby specjalne obejmują znacznie szersze spektrum działań.
Przedmiotem zainteresowania służb mogą być próby pozyskiwania informacji o siłach zbrojnych, programach modernizacyjnych, infrastrukturze krytycznej, sektorze energetycznym czy nowych technologiach. Równie istotne są operacje wpływu polegające na budowaniu sieci kontaktów politycznych, gospodarczych, akademickich lub medialnych, które mogą być wykorzystane do promowania interesów obcego państwa.
W przypadku organizacji takich jak IRGC zachodnie służby zwracają również uwagę na możliwość wspierania działań zmierzających do obchodzenia sankcji międzynarodowych, pozyskiwania technologii podwójnego zastosowania, identyfikowania partnerów biznesowych oraz ochrony interesów gospodarczych podmiotów powiązanych z reżimem irańskim.
W państwie takim jak Polska, będącym kluczowym członkiem NATO i jednym z głównych centrów logistycznych Europy Środkowo-Wschodniej, szczególne znaczenie mogą mieć także informacje dotyczące transportów wojskowych, przemysłu obronnego, infrastruktury energetycznej, portów morskich, lotnisk oraz strategicznych inwestycji państwowych.
Szczególnie istotny jest wątek finansowy. Organizacje takie jak IRGC od wielu lat znajdują się w centrum zainteresowania służb zajmujących się przeciwdziałaniem finansowaniu terroryzmu (Counter Terrorist Financing – CFT).
Współczesne organizacje terrorystyczne i struktury wspierające ugrupowania zbrojne nie funkcjonują wyłącznie dzięki ideologii. Potrzebują pieniędzy, zaplecza logistycznego, kanałów transferu środków finansowych oraz dostępu do międzynarodowych kontaktów gospodarczych.
Dlatego zachodnie służby bezpieczeństwa ogromną uwagę poświęcają nie tylko samym organizacjom, ale również sieciom osób, firm i instytucji mogących pośrednio wspierać ich interesy finansowe.
W przypadku IRGC wielokrotnie pojawiały się oskarżenia formułowane przez państwa zachodnie dotyczące wspierania organizacji zbrojnych działających na Bliskim Wschodzie. Z tego powodu wszelkie informacje o możliwych przedstawicielach lub współpracownikach tej struktury działających na terytorium państw europejskich są traktowane ze szczególną uwagą przez służby zajmujące się przeciwdziałaniem finansowaniu terroryzmu.
W praktyce zainteresowanie takich służb mogą budzić wszelkie działania związane z ochroną interesów gospodarczych podmiotów objętych sankcjami, budowaniem sieci kontaktów biznesowych, wspieraniem przepływu środków finansowych czy identyfikowaniem możliwości omijania międzynarodowych ograniczeń ekonomicznych.
Właśnie dlatego informacje o potencjalnych powiązaniach z IRGC wywołują tak duże zainteresowanie środowisk zajmujących się bezpieczeństwem państwa. Nie chodzi wyłącznie o kwestie wojskowe, lecz również o pytanie, czy struktury uznawane przez część państw za wspierające terroryzm mogą budować swoje wpływy finansowe i organizacyjne na terytorium Europy.
Krótka odpowiedź brzmi: nie ma obecnie żadnych publicznie dostępnych informacji, które wskazywałyby, że przeciętny mieszkaniec Polski powinien obawiać się bezpośredniego zagrożenia wynikającego z obecności irańskiego attaché wojskowego.
Natomiast z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa sprawa może być interesująca z innego powodu.
Jeżeli raport opisywany przez Euractiv byłby prawdziwy, to potencjalnym problemem nie byłoby zagrożenie dla zwykłych obywateli, lecz dla bezpieczeństwa państwa, infrastruktury krytycznej, wojska, przemysłu obronnego i procesów politycznych. Takie kwestie są przedmiotem zainteresowania kontrwywiadu, a nie powodem do codziennego niepokoju przeciętnego Polaka.
W praktyce służby państw NATO zakładają, że na ich terytorium działają przedstawiciele różnych państw prowadzący działania rozpoznawcze, wywiadowcze czy operacje wpływu. Dotyczy to nie tylko Iranu, ale również Rosji, Chin i wielu innych krajów. Właśnie dlatego istnieją ABW, SKW i inne instytucje odpowiedzialne za ochronę bezpieczeństwa państwa.
Gdyby pojawiły się wiarygodne dowody na działalność zagrażającą Polsce, standardową reakcją byłoby wszczęcie działań kontrwywiadowczych, ograniczenie aktywności danej osoby lub nawet uznanie jej za persona non grata i wydalenie z kraju.
Polacy nie mają dziś powodów, aby obawiać się, że attaché wojskowy Iranu stanowi bezpośrednie zagrożenie dla ich codziennego bezpieczeństwa.
Powinni jednak oczekiwać od własnego państwa odpowiedzi na pytania dotyczące bezpieczeństwa narodowego. Bo jeśli europejskie instytucje rzeczywiście alarmują o obecności osób powiązanych z IRGC w stolicach państw Unii Europejskiej, to milczenie nie jest rozwiązaniem.
W sprawach dotyczących terroryzmu, finansowania terroryzmu, działalności wywiadowczej i bezpieczeństwa państwa brak odpowiedzi nigdy nie uspokaja opinii publicznej. Przeciwnie. Zwykle rodzi kolejne pytania.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)