Zapomniałem złożyć wszystkim, którzy przypadkowo i nieprzypadkowo na ten blog zabłądzili, życzenia Bożonarodzeniowe, co niniejszym czynię: Niech Jezus nowonarodzony wszystkim w Nowym Roku błogosławi.
A poniżej temat (Bożo)narodzeniowy:
Internet kobiecy jest pełen porad na dwa tematy: jak nie zajść i jak zajść.
Pierwszy temat interesuje Panie około 20, a drugi te po 30. Zacznijmy od tyłu. Oczywiście powodów, że kobieta ma problemy z zajściem w ciąże jest wiele, choćby chemia, którą dodają do wszystkiego co jemy. W ostatnim czasie zetknąłem się z paroma kobietami między 30 i 40, które rozpaczliwie chcą zajść, mając świadomość, że czas nieubłaganie biegnie do przodu i szanse coraz mniejsze. Więc stosowane są wszelkie środki wspomagające, od wody św. Ignacego do in vitro. Przy okazji niezłe pieniądze wielu zarabia na pomaganiu w rozwiązaniu tego problemu (jak i zresztą pierwszego).
Z moich rozmów z Paniami jednak, a także z tego, że w internecie te dwa pytania rozpychają się obok siebie, dochodzę do wniosku, że te kwestie muszą być ze sobą jakoś związane.
Więc po pierwsze antykoncepcja – oczywiście zawsze bezpieczna i nieszkodliwa. Innej byśmy przecież do ręki nie wzięli. Ale mimo zapewnień producentów i miłej reklamy, według mojej chłopskiej logiki coś tu musi być na rzeczy, że te które stosują, potem nie rodzą.
A po drugie rzecz jeszcze ważniejsza to wiek. Nie myślę, że Panie nie chcą zajść z tej przyczyny, że lubią życie rozwiązłe. Raczej chodzi o studia, pracę, wykorzystanie młodości, brak mieszkania, niepewność co do partnera i wielu innych przyczyn mi nieznanych. Ale, ale… Dziewczyna w wieku 18 czy 20 lat – to wystarczy, że wiatr mocniej powieje i już jest dzidziuś. A wiatr to Natura, czyli ekologia. Czyli możemy sobie wymyślać jakiekolwiek teorie o życiu, najbardziej światłe, wolnościowe, a na wiaterek to nie wpływa – około 20tki wieje, ile dusza zapragnie, a po 30tce podmuchy rzadkie i słabe. I co byśmy Matce Naturze nie tłumaczyli, pozostaje głucha jak pień. Dodajmy jeszcze, że statystyka wykazuje, że po pierwszej ciąży z następnymi zazwyczaj nie ma problemu, choćby w okolicy 40. Więc można się mądrzyć z naszymi teoriami i planami na życie, a Matka Natura swoje.
W związku z tym moja taka prośba, żeby te Panie po 30, jeśli się taka okazja przydarzy, z tymi Paniami około 20 na powyższy temat porozmawiały i w ten sposób wiele łez i pieniędzy zaoszczędzimy.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)