Dzięki orzeczeniu sądu w Buenos Aires samica orangutana może opuścić ogród zoologiczny i zażywać wolności w rezerwacie. Sąd zajął się tą sprawą na wniosek Stowarzyszenia Prawników na rzecz Praw Zwierząt, którzy uważają, że orangutany mają wystarczająco rozwinięte funkcje poznawcze, by nie traktować ich jak zwierzę lub rzecz. Sąd orzekł, że 29-letnia Sandra, urodzona w ZOO, została bezprawnie pozbawiona wolności.
Nie mogę tej światłej decyzji sądu w Argentynie nie skojarzyć z decyzją sądu na drugim krańcu kontynentu amerykańskiego, tzn. w Kanadzie, który to po raz drugi nakazał aresztować Mary Wagner za to, że namawiała kobiety oczekujące w poczekalni kliniki aborcyjnej, żeby zrezygnowały z planu zamordowania własnego dziecka. Uzasadnienie aresztowania Mary Wagner (pierwszy raz za to samo przestępstwo odsiedziała 23 miesiące) było takie, że naruszyła ona prawo do prowadzenia biznesu przez właścicieli kliniki aborcyjnej. Okazuje się, że uwolnienie małpy z ZOO nie narusza prawa właścicieli tegoż ZOO do prowadzenia biznesu. Od dawna z uwagą obserwuję tego typu sprawy, ponieważ są one charakterystycznym wskaźnikiem rozpadu naszej cywilizacji. Pierwszy raz zetknąłem się z tym problem wiele lat temu, kiedy sąd w Austrii skazał na karę pieniężną jednego właściciela psa za zgwałcenie suki (oczywiście gwałcił pies, a nie właściciel) na rzecz drugiego właściciela. Tam zresztą pewne uzasadnienie było, bo właściciel suki rasowej poniósł poważne straty finansowe, bo suka zamiast szczeniąt rasowych urodziła mu jakieś kundle.
Ideologia ekologizmu i fanatyków ruchu ochrony zwierząt coraz mniej się kryje z tym, że ich głównym wrogiem jest homo sapiens. Coraz bardziej jasny jest ruch prawa karnego w dwóch przeciwstawnych kierunkach: pozbawianie ludzi „ludzkich” praw i nadawanie ich zwierzętom. Dlatego z dużą niecierpliwością oczekuję precedensowej decyzji sądu dotyczącej zakazu sterylizacji, podawania środków antykoncepcyjnych i wykonywania aborcji na kotach i psach.
To wspaniałe że Mary Wagner trafiła za kraty, a Pani Sandra została z klatki wypuszczona. W związku z tym przyszła mi do głowy idea, że ponieważ w ZOO jedna klatka się zwolniła, więc można by tam zamknąć Mary Wagner i pokazywać dzieciom do jakiego zezwierzęcenia może dojść człowiek, jeśli poważnie traktuje przykazanie „nie zabijaj”. Kolejne ekranizacje „Planety małp” są jak najbardziej na czasie, ponieważ jak wszyscy się nawzajem w klatkach pozamykamy, to wtedy małe gorylątka i szympańsiątka będą mogły się naocznie przekonać podczas przedszkolnych wycieczek do ZOO (pewnie to się będzie wtedy nazywać HOO) do czego ludzka głupota prowadzi.
Postęp jak wiadomo idzie niepowstrzymanie do przodu i dlatego zaczynam martwić się o Roberto Benigni, czy po jego zwierzeniach o swojej wielkiej miłości (Noc na Ziemi, reż. Jim Jarmusch) nie trafi kiedyś do jakiejś klatki. Sędziom też lekko nie będzie. Już widzę w amerykańskiej prasie wielkie tytuły: „Sąd najwyższy: Owieczki contra juhasi”. Będzie to dla sędziów prawdziwy konflikt Dollarda-Millera, ponieważ po której stronie by się nie opowiedzieli, okażą się wrogami postępu. Jeśli opowiedzą się po stronie juhasów, to ich rozniosą na rogach owieczki, które mają ludzkie prawo do obrony przed gwałtem. Jeśli opowiedzą się po stronie owieczek, to znowu porąbią ich siekierkami juhasi, którzy też przecież jako mniejszość seksualna mają prawo do realizacji swoich jak najbardziej oczywistych potrzeb. Tak więc droga postępu jest niezwykle niebezpieczna dla tych, którzy po niej kroczą, bo ta droga jest wstęgą Möbiusa: jeśli biegniesz zupełnie na lewo, to w końcu znajdziesz się zupełnie na prawo.
(na fotografii z lewej strony Mary Wagner w areszcie kanadyjskim, z prawej Pani Sandra)



Komentarze
Pokaż komentarze (13)