70 obserwujących
378 notek
380k odsłon
  304   0

Aborcja, pedofilia i Biden

 Zaiste przyszło nam żyć w ciekawych czasach! Oto czytam, jak to poseł PiS starł się z przewodniczącym SLD o to co jest większą zbrodnią: aborcja czy też pedofilia. Na pierwszy rzut ucha problem to istotnie ciekawy i wart zastanowienia, ale łatwo dojść do wniosku że jakikolwiek dyskusja jest tu zupełnie beznadziejna. Spróbuję wytłumaczyć dlaczego (a także to dlaczego wspomniałem o "ciekawych czasach", gdyż czas nie jest tu bez winy).

Otóż istota problemu polega na tym, że poglądy opinii publicznej na wyżej wymienione temat mocno ewoluowały w ostatnich dziesięcioleciach. Aborcja. jako pozbawianie życia istoty ludzkiej niemal od zawsze była uważana za poważne przestępstwo ("już w starożytnym Rzymie"...). Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero w następstwie rewolucji seksualnej, a być może po prostu wraz z nią. Kluczowe jest tu prawodawstwo USA i rok 1973 (mam na myśli oczywiście tzw. "wolny świat", bo w ustrojach totalitarnych aborcja była zarówno legalizowana jak i zakazywana znacznie wcześniej). W następnych dziesięcioleciach sprawy potoczyły się ewolucyjnie aż do dzisiaj, kiedy to na tzw. "zachodzie" zaczyna się mówić o aborcji jako o "prawie człowieka".

To ciekawe, ale zupełnie odwrotnie zmieniały się losy przestępstwa pedofilii. Mniej więcej w tym samym czasie kiedy aborcja przestawała być przestępstwem, pedofilia ... nim być zaczynała! Oczywiście znów mam na myśli tzw. "opinię publiczną". Kto nie wierzy, niech poczyta sobie wyznania niejakiego Daniela Cohn- Bendita, który w roku 1975 bez żadnych szczególnych oporów (nawet z pewną dumą!) rozpisywał się o swoich czynach pedofilskich, o których także bez skrępowania opowiadał w telewizji jeszcze w roku 1982. Od tego czasu opinia na tematy takich i podobnych czynów zaczęła ewoluować by dojść do sytuacji obecnej, kiedy to pan Czarzasty jest oburzony tym, że ktoś w ogóle śmie porównywać tak błahy czyn jak aborcja ze "zbrodnią pedofilii"!

 By było jasne, nie zamierzam w swojej wypowiedzi ani relatywizować ani pomniejszać lub powiększać rangi żadnego z tych czynów, chciałbym tylko zwrócić uwagę na znaczenie czynnika czasu oraz na potworną wręcz hipokryzję dzisiejszej opinii publicznej, która zmianę poglądów i ocen czynów pedofilskich wykorzystuje dziś do ataków na kościół katolicki. Biskupi są dziś ścigani za swoje postępowanie z księżmi oskarżanymi o takie czy inne czyny pedofilskie w czasach, gdy w powszechnej opinii czyny te były tak nieistotnymi przewinieniami (czy w ogóle nimi były?) że niejaki Cohn - Bendit publicznie chwalił się nimi w telewizji! Biskupi są dziś poniewierani za to że nie dość surowo traktowali swoich podwładnych a Daniel Cohn- Bendit zasiada w ławach parlamentu europejskiego i za nic ścigany nie jest! Zdaje się, że wielu nie widzi w tej sytuacji niczego zdrożnego...

 Na marginesie: w USA trwa dyskusja tamtejszego episkopatu o tym, czy wolno dopuszczać prezydenta Bidena (zwolennika aborcji) do komunii świętej. Chyba nie bardzo rozumiem, albo w mediach celowo pomija się pewne watki tej dyskusji, ale rzecz wydaje mi się nie do zrealizowania bez spełnienia pewnego warunku. Otóż nie wiem jak kapłan mógłby odmówić komunii osobie która po nią przychodzi nie znając jej sytuacji: nie wie przecież czy jest ona w stanie grzechu ciężkiego czy też nie! Przecież taki Biden (skoro o nim mowa) mógł bezpośrednio przed mszą świętą przystąpić do spowiedzi, przeżyć i wyrazić żal z powodu swoich poprzednich poglądów na temat aborcji, radykalnie zmienić zdanie, obiecać poprawę i uzyskać rozgrzeszenie. No i jak tu odmówić takiemu eucharystii?

Problem jest od dawna rozpoznany i wielokrotnie w historii KK przećwiczony, biskupi powinni więc dobrze wiedzieć co należy uczynić w takiej sytuacji. Rozwiązaniem jest odwieczna instytucja ekskomuniki, czyli potocznie nazywając: "klątwy". Delikwenta należy publicznie ekskomunikować, tak jak dawniej papieże i biskupi czynili w podobnych przypadkach z królami i nawet cesarzami. Jeśli wyklęty "przyjdzie do Canossy" w worze pokutnym, to klątwę można zdjąć. W tym przypadku korzyść była by podwójna, bo stawiam dolary przeciwko orzechom, że po Bidenie spłynęło by to jak woda po kaczce, dzięki czemu wszyscy mogli by się przekonać jakiego rodzaju to katolik. Ale może ja się mylę, może to by nim wstrząsnęło i zmienił by swój stosunek do współczesnej "rzezi niewiniątek" na ołtarzach Molocha? Może...

Tak czy inaczej to oczywiście tylko takie sobie gdybanie, bo KK nie stać dziś na to by zaryzykować swoje dobre relacje z możnymi tego świata w obronie swoich (?) wartości. Zaiste, przyszło nam żyć w nieciekawych czasach!

 


Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo