76 obserwujących
402 notki
400k odsłon
  847   6

Katastrofa demograficzna - czy żyjemy w "mysiej utopii" Calhouna?

Wziąłem wczoraj udział w dyskusji pod notką poświęconą polskiej „katastrofie demograficznej”, co to „tuż za rogiem”. Aby przybliżyć przyczyny obecnego stanu rzeczy, przypomniałem słynny eksperyment Calhouna (1968- 1972) zwany też „mysią utopią”. O doświadczeniu można poczytać na „wiki”, a jeszcze lepiej w innych miejscach, bo wikipedia pomija niektóre charakterystyczne aspekty ( Eksperyment Calhouna. Czy tak wyglądałaby także utopia ludzi? - Bryk.pl; Eksperyment Calhouna: na czym polegał i co nam mówi o ludzkości? (focus.pl); Eksperyment Calhouna - mysia utopia, która zamieniła się w piekło. (magnifier.pl) ).

Pokrótce dla przybliżenia tematu: John B. Calhoun, etolog z Narodowego Instytutu Zdrowia Psychicznego, zbudował na ograniczonym obszarze środowisko z idealnymi warunkami dla bytowania gryzoni (nieograniczony dostęp do pokarmu i budulca gniazd, brak wrogów, opieka weterynaryjna), w którym umieścił 4 pary myszy. Przez ponad cztery lata trwania eksperymentu zaobserwowano następujące fazy: przystosowanie, gwałtowny rozwój, stagnacja, i wymieranie. Ostatni etap (wymieranie) trwał najdłużej, bo aż 2/3 z całości.

W fazie stagnacji, po początkowym rozwoju populacji nastąpiły charakterystyczne zmiany w zachowaniach myszy. Tempo rozwoju populacji uległo zdecydowanemu spowolnieniu, chęć obrony własnego terytorium zaczęła stopniowo zanikać u samców, agresywne natomiast stały się samice. Narastała przemoc kierowana także przeciwko własnym młodym, które wyrzucano z gniazd tuż po urodzeniu przez co zaczynały one życie bez wyuczonych zachowań emocjonalnych oraz społecznych. Samce przestały zabiegać o samice, wykształciły się zachowania homoseksualne. Ilość zapłodnień stale spadała, a samice wykształciły nawet coś na wzór naturalnej antykoncepcji – wchłanianie płodów.

W fazie ostatniej fazie wzrost populacji uległ zakończeniu. Pojawiły się tzw. „piękne osobniki”, czyli męskie odpowiedniki samic. Nie wykazywały one zainteresowania płcią przeciwną, nie brały udziału w konfliktach i walkach, a jedynym ich zajęciem było spanie, picie i jedzenie i czyszczenie futerek. Zdolność do reprodukcji została niemalże całkowicie utracona, samice bardzo rzadko zachodziły w ciąże, z których jedynie nieliczne potomstwo miało szanse przeżyć. W dniu 600 nastąpiło ostatnie żywe urodzenie, a w dniu 920 miała miejsce ostatnia kopulacja. Ostatnia generacja myszy pozbawiona była agresji oraz jakichkolwiek zachowań społecznych, takich jak dbanie o własne terytorium i potomstwo. Myszy zajmowały się już wyłącznie piciem, jedzeniem, spaniem i dbaniem o siebie, co powodowało, że wyglądały one na bardzo ładne i zadbane, ostatnie żywe osobniki opisywano jako bardzo głupie. Śmierć ostatniej myszy miała miejsce w 1588 dniu. Eksperyment powtórzono kilka razy, także na szczurach, zawsze z podobnym przebiegiem.

Oczywiście nasuwa się pytanie, czy właśnie to obserwujemy obecnie wśród ludzi, a konkretnie wśród tych którym podobnie utopijne warunki stworzono w tzw. „państwach opiekuńczych”? Podobieństwa są tak oczywiste, że aż przerażające. Czy jednak doświadczenia na gryzoniach można przenosić na ludzi, którzy kierują się przecież rozumem, a nawet (zdaniem niektórych) mają duszę? Mają przecież też instynkty! Takie pytanie jest zupełnie jałowe poznawczo, nie da się mu zaprzeczyć ani go potwierdzić, można tylko obserwować podobieństwa i różnice. Gdyby jednak było tak, że wśród ludzi mechanizmy eksperymentu Calhouna miały się powtarzać 1:1, to oznaczało by, że właśnie jesteśmy w fazie stagnacji i stopniowo przechodzimy do długotrwałej fazy wymierania, z wszystkimi tego objawami. Różnice są jednak znaczące: przede wszystkim nasz eksperyment nie przebiega w zamkniętym, wydzielonym miejscu. Do naszej „utopii” cały czas napływają osobniki z zewnętrz, które (w odróżnieniu od nas) nie zagubiły instynktu przedłużenia gatunku, obrony swojego terytorium i swoich młodych. Ich (pardon le mot) „samice” nie są tak agresywne (zwłaszcza wobec swoich młodych), w odróżnieniu od ich samców, które jakoś nie chcą wykształcić zachowań homoseksualnych, a w każdym razie akceptacji dla nich. Poza tym, także osobniki poddane eksperymentowi żyją w różnych warunkach i w różnych fazach eksperymentu. W najgorszym więc razie nastąpi wymiana populacji i tyle.

Wnioski były by więc zróżnicowane. Dla mnie jednym z ważniejszych jest ten, że obecne „rewolucyjne przemiany” w społeczeństwach m.in. Europy i USA mają swoje zupełnie obiektywne przyczyny na które (przyczyny) nie mamy większego wpływu, to tak musi przebiegać w stworzonych warunkach. Najdalej sprawy zaszły chyba w Japonii, gdzie ich katastrofie demograficznej (bez cudzysłowu!) towarzyszy podobno już nawet zanik zainteresowania „tradycyjnym” seksem wśród młodzieży (!) która przedkłada nad niego pornografię i masturbację. Takie procesy postępują też u nas, na szczęście (?) wolniej. Czy więc wymrzemy? Na szczęście nie jesteśmy jednak zwierzętami, mamy rozum i dusze. Jeśli zdamy sobie sprawę (także dzięki obserwacji „mysiej utopii”) ku czemu zmierzamy, to możemy się temu przeciwstawić używając rozumu.

Wciąż jest dla nas nadzieja.


Lubię to! Skomentuj45 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo