4 obserwujących
66 notek
89k odsłon
  626   0

Powiększanie Warszawy, czyli prosta instrukcja dla PiS jak sobie zaszkodzić

Obecna dyskusja na temat planów powiększenia Warszawy jest bardzo burzliwa i wykorzystuje się w niej najpoważniejsze argumenty. Chodzi więc o fundamenty demokracji - sterowanie okręgami wyborczymi, by zdobyć władzę. To zarzut tak poważny, że nie sposób go zignorować. W całej tej dyskusji nie porusza się jednak argumentów ekonomicznych, a te są kluczowe w zrozumieniu nastrojów społecznych.

PiS przedstawia bowiem tylko jedną stronę medalu. Przyłączając okoliczne powiaty i miejscowości do Warszawy centralizuje się zarządzanie, co ułatwia koordynację inwestycji infrastrukturalnych (w tym komunikacyjnych). Ponadto likwiduje się dodatkową biurokrację - powstaje oszczędność w postaci zlikwidowanych urzędów prezydentów miast i burmistrzów, urzędów powiatowych etc. Wreszcie osoby, które i tak na co dzień korzystały z infrastruktury Warszawy i tam pracowały, zapłacą w niej podatek dochodowy. Te wpływy znacząco poprawią budżet metropolitarnej stolicy, co wpłynąć może pozytywnie na dostępność dóbr publicznych i ogólną jakość życia (od remontu przysłowiowego chodnika, po budowę nowych żłobków czy przedszkoli).

Proszę jednak zauważyć, że znaczna część samych Warszawiaków wcale nie jest nastawiona negatywnie do tej propozycji. W niemal każdym dużym mieście w Polsce tworzy się konflikt wobec "miejscowych" i "przyjezdnych". Ci drudzy "tylko korzystają" z infrastruktury miasta, pracując w nim, robiąc zakupy, zasmradzając powietrze swoimi samochodami i zastawiając nimi chodniki, "nie dając nic w zamian". Stąd pojawia się satysfakcja, że teraz to się choćby częściowo zmieni.

Natomiast mieszkańcy podwarszawskich miejscowości mają na ogół inny punkt widzenia. Przecież oni się zwyczajnie boją, że staną się tylko peryferyjną dzielnicą wielkiej metropolii, o której nikt nie będzie pamiętał. Teraz swoje sprawy załatwiają w miejscowym urzędzie, po wprowadzeniu reformy będą musieli za tym jeździć i po 20-30 km. To jest główny argument, choć zbyt rzadko podnoszony przez samych mieszkańców.

Jeśli więc faktycznie PiS ma makieweliczny plan by przyciągając prowincję zmienić polityczne status quo stolicy, to musi pamiętać że poglądy polityczne ludzi nie są stałe. I obecni sympatycy PiS jak dostaną po głowie, mogą się od tej partii odwrócić.

Niby takie proste, a jednak mało kto bierze ten scenariusz pod uwagę.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka