197 obserwujących
1272 notki
1145k odsłon
  1124   3

Bimbrownicy i meliniarze (1)

Już w 1945 roku władze komunistyczne rozpoczęły walkę z bimbrownikami.


      Wpływy ze sprzedaży alkoholu stanowiły w okresie PRL-u  niebagatelny odsetek dochodów państwa, z rzadka spadając poniżej 10%, a zazwyczaj oscylując wokół 11–15,5%.  


       Niewielkie efekty pierwszych działań sprawiły, iż na początku października 1945 PPR zwróciła się do PSL, PPS i „Wici” z propozycją współpracy „w dziedzinie walki z bimbrem”, a minister propagandy otrzymał polecenie „rozwinięcia kampanii propagandowej na rzecz zwalczania „bimbru”. Jednocześnie minister sprawiedliwości nakazania sądom rozstrzyganie spraw „bimbrowych” w pierwszej kolejności.


      Dzięki wysokim nagrodom dla informatorów w 1946 roku władze mogły pochwalić się zlikwidowaniem prawie 28 tysięcy bimbrowni. Olbrzymie zapotrzebowanie na samogon sprawił, iż ciągle powstawały nowe nielegalne gorzelnie, a niskie ceny zboża sprzyjały produkcji samogonu.


       W 1947 roku państwowe zakłady spirytusowy znacząco zwiększyły swoją produkcję, jednocześnie radykalnie zaostrzono represje dla bimbrowników. W zwalczanie nielegalnego gorzelnictwa została zaangażowana Komisja Specjalna, która przejęła od sądów wyrokowanie w tzw. sprawach bimbrowych. W efekcie do obozów pracy trafiło ponad tysiąc bimbrowników,  którzy stanowili prawie jedną czwartą wszystkich nowych więźniów.


      W 1953 roku w walce z nielegalną produkcją alkoholu zerwano z dotychczasowym podejściem  karnoskarbowym na rzecz karno-administracyjnego, uznając problem za wygasający. Milicja zrezygnowała nawet z rejestrowania poszczególnych przypadków nielegalnego gorzelnictwa.


       Po przemianach 1956 roku i zmniejszeniu represji wobec społeczeństwa, wielu bimbrowników powróciło do swego „zawodu”.  W rezultacie w 1958 roku okazało się, że Polacy kupili ponad 10 mln litrów czystego spirytusu mniej niż w poprzednim roku. Jednocześnie wyraźnie wzrosła, zwłaszcza na wsi, sprzedaż cukru i drożdży, np. w województwie warszawskim o 60%, a w kieleckim o 40%.


      Jednocześnie wznowiona walka z bimbrownictwem wpisywała się w rozpoczętą w tym czasie rozprawę z tzw. podziemiem gospodarczym. W 1958 roku podwojono wprowadzone w końcu 1957 roku premie dla milicjantów za wykrycie gorzelni, a prokuraturę zmobilizowano do zaostrzenia represji wobec sprawców.


     Wiosną 1959 roku gazety były pełne informacji o przygotowywanej nowej ustawie, zaostrzającej kary dla bimbrowników. Tytuły nie pozostawiały wątpliwości: „Bimbrownictwo nie będzie popłacać” czy  „Przed pogromem bimbrarzy”.


      Uchwalona 22 kwietnia 1959 roku ustawa o zwalczaniu niedozwolonego wyrobu spirytusu obowiązywała, z niewielkimi zmianami aż do 26 kwietnia 2001 roku! Na jej mocy już sam fakt produkcji bimbru, nawet w niewielkich ilościach na tzw. własny użytek, był zagrożony karą do 3 lat więzienia i grzywną od 5 tys. zł, a w „znacznych rozmiarach” — od 2 do 5 lat i grzywną nie niższą niż 30 tys. zł. Nie trzeba było również zatrzymywać sprawcy na gorącym uczynku, karalny był bowiem już sam fakt posiadania lub przechowywania aparatury czy gotowego produktu.


    Wkrótce po jej wejściu w życie (1 czerwca 1959 roku) gazety zapełniły się doniesieniami o surowych karach więzienia i wysokich grzywnach dla bimbrowników. Produkcja nielegalnego alkoholu przestała się opłacać. Spadła gwałtownie liczba wykrytych nielegalnych gorzelni.


      „Rok bieżący — pisał wiosną 1963 roku dziennikarz „Polityki” — jest jednym z ostatnich, kiedy można jeszcze pisać o bimbrze. Niedługo będzie to egzotyka, pojedyncze śmieszne wypadki, w każdym razie nie temat. Bimber jako problem, jako plaga zejdzie bezpiecznie do grobu” .


       Nadzieje okazały się płonne, gdyż podwyżka cen alkoholu jesienią 1963 roku błyskawicznie  zwiększyła zapotrzebowanie na cukier, drożdże, duże czajniki i szklane rurki. Liczba wykrytych  bimbrowni wzrosła o ponad 50%, osiągając ponad 1500 przypadków.
Następna podwyżka cen alkoholu w 1969 sprawiała, iż   w 1969 roku wykryto 1847, w 1970 roku   2908, a w 1971 roku 5378 gorzelni.


      Relatywny spadek cen alkoholu w drugiej połowie lat 70. sprawił, iż  jednocześnie zmniejszyła się produkcja nielegalnych gorzelni. Na przykład w 1977 roku, kiedy wódka była najtańsza, liczba ujawnionych gorzelni wyniosła zaledwie nieco ponad 1500.


      Wprowadzenie stanu wojennego, reglamentacja alkoholu spowodowała gwałtowny wzrost bimbrownictwa. W 1982 roku wykryto ponad 15 tysięcy nielegalnych gorzelni, dziesięć razy więcej niż w 1981 roku.  Według ówczesnych, chyba znacznie zaniżonych szacunków, w kraju działało prawie 150 tysięcy nielegalnych gorzelni, jednak większość z nich produkowała na własne potrzeby. To zaś skłaniało prokuraturę do stosunkowo łagodnego traktowania takich przestępców. I tak, na przykład w 1984 roku wykryto w województwie krakowskim 357 przypadków bimbrownictwa, wszczęto tyleż postępowań, ale tylko wobec czterech osób prokuratura zastosowała areszt tymczasowy.


       Nielegalny wyrób alkoholu okazał się  jednym z najważniejszych powodów odkładania cofnięcia reglamentacji cukru, który — zdaniem wielu decydentów — będzie przeznaczony przede wszystkim na produkcję samogonu.


     „Wydaje mi się, - przekonywał Antoni Gryniewicz - że demonizujemy wszyscy problem bimbrownictwa w Polsce, nawet w tych rozmiarach, w jakich dzisiaj jest. [...] Powtórzę [...] za Komendą Główną [MO], która robi szacunki, ile tego bimbru w Polsce może się pędzić. Na podstawie badań, na podstawie wyników kontroli, represji, różnych represyjnych środków. Otóż są takie szacunki, że około 40 mln litrów. [...] O ile się może zwiększyć ilość bimbrowników, bimbrownictwo o ile. O 100%, nie wierzę w to, o 50%, ale załóżmy pesymistycznie, że o 50% zwiększy się liczba bimbrowników, co to jest? To jest 20 tys. ton cukru...” .


      Ta liczba nie mogła wpłynąć na stabilność rynku. I rzeczywiście, zniesienie reglamentacji cukru w listopadzie 1985 roku nie  doprowadziło do jakiejkolwiek „bimbrowej rewolucji”.


       Jednocześnie ustawa o szczególnej odpowiedzialności karnej z maja 1985 roku jeszcze bardziej zaostrzyła kary za  nawet pośredni kontakt z bimbrownictwem. W efekcie czego dochodziło do absurdalnych sytuacji.


      W końcu 1985 roku głośna stała się historia emeryta z Katowic, wcześniej niekaranego, zatrzymanego za pomoc chorującemu na kręgosłup sąsiadowi w przestawieniu słoja z zacierem z podłogi na stół (co uznano za pomocnictwo). Dodatkowo w śledztwie wyznał, że wcześniej dostarczył sąsiadowi 2 kg cukru — ze świadomością, na co zostaną przeznaczone — do listy przewin dołączono godzenie się na nielegalną produkcję. W rezultacie emeryta skazano na 8 miesięcy bezwzględnego więzienia  i 50 tys. zł grzywny.


      Po 1989 roku dzięki taniemu alkoholowi z przemytu bimbrownictwo przestało się opłacać i można powiedzieć, że stało się egzotyką.


CDN.


Lubię to! Skomentuj47 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura