Watykan zdecydował się aresztować osobę ze swojej wierchuszki za akty pedofilii. To zdarza się pierwszy raz w historii.
Dzieje się tak na polecenie najwyższego hierarchy, papieża Franciszka.
Co to znaczy dla polskiego Kościoła? Do tej pory hierarchowie grali na przeczekanie. Franciszek wziął się jednak za uprzątnięcie tej stajni Augiasza.
Józef Wesołowski po wyroku watykanskim będzie do dyspozycji krajowych wymiarów sprawiedliwości.
Na Dominikanie ostrzą sobie zęby na byłego nuncjusza. Ale tam muszą starać się o ekstradycję.
Wesołowskiego nie chroni immunitet dyplomatyczny, zatem polskie prawo nie musi zabiegać o ekstradycję, bo jest obywatelem naszego kraju. Wystarczy po Wesołowskiego wysłać konwój, aby nie uciekł.
Inne pytanie jest bardziej zasadne. Czy polski Kościół katolicki jest w stanie zmierzyć się ze złem we własnym łonie, a pedofilia to najgorszy krąg piekielnego przęstepstwa wobec drugiemu bezbronnego nieletniego człowieka?
Czy polski Kościół jest w stanie podjąć oczyszczenie poprzez ujawnienie własnej wiedzy o pedofilii wśród funkcjonariuszy bożych, bo jest ich więcej z powodu choćby takiej nienaturalności jak celibat?
I najważniejsze pytanie. Czy pedofilię kleru potrafi osądzić polski wymiar sprawiedliwości, który nie raz okazał bojaźń wobec duchownych, dla wielu prawników zwierzchności konfesji?
Czy Polska będzie drugą Irlandią – w kwestii zaprowadzenia moralności wśród strażników moralności („właścicieli” dekalogu)?
Inne tematy w dziale Społeczeństwo