Brak mi słów. Taka tragedia, taka wielka pustka. Bezsilność. Odtąd podwójne znaczenie Katynia. Para Prezydencka. Ponoć też Anna Walentynowicz. Ale też Jaruga-Nowacka, tak wielu różnych ludzi połączonych jednym losem. Osoby bardzo ważne: ktoś je będzie musiał zastąpić. To miała być dla mnie zwykła pracująca sobota, a teraz wszystko jest takie, że tylko siąść i gapić się w ściane.
Tak, Walentynowicz też.
Boże, Boże, co ma dla nas znaczyć to wszystko?
Czy w końcu przestaniemy kłócić się o drobiazgi, o sprawy drugorzędne?
Nie przeszkadzało nam, że nasi politycy latają po świecie takimi gratami, "jakoś to będzie". No i jest. Najgorsze.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)